niedziela, 19 lutego 2012

Piękne istoty - Kami Garcia, Margaret Stohl


Tytuł: Piękne istoty
Autor: Kami Garcia, Margaret Stohl
Liczba stron: 536
Wydawnictwo: Łyński Kamień

Okładka mówi: Ethan, bohater powieści, mieszka w Gatlin – małym, nudnym miasteczku w Południowej Karolinie. Jest nastolatkiem, który gra w kosza i umawia się z dziewczynami. Uwielbia czytać i marzy o podróżach po całym świecie. Zwyczajna historia? Zapewne tak, gdyby nie fakt, że Etan ma swoją tajemnicę. Od miesięcy śni mu się ten sam sen. Widzi w nim tę samą dziewczynę, której nigdy nie spotkał.
Pewnego dnia do jego klasy dołącza nowa uczennica. Okazuje się ona… dziewczyną ze snu. Lena zamieszkuje u swojego wuja Macona. Nie pasuje jednak do mieszkańców Gatlin. Inaczej wygląda, mówi, porusza się. Jest bardziej mroczna. Ma też swoją tajemnicę. Nad jej rodziną od pokoleń ciąży straszliwa klątwa, przez którą Lena nie może żyć jak zwyczajna nastolatka.
Ethan zakochuje się w dziewczynie, a ona odwzajemnia uczucie. Zdradza chłopakowi swoją tajemnicę. Aby uratować Lenę i ich miłość, Ethan próbuje znaleźć sposób na uniknięcie tragicznego losu.


Moja opinia: Niedawno w moje ręce przypadkowo wpadła powieść "Piękne Istoty" autorstwa Kami Garcia & Margaret Stohl. Opowiada ona historię dwojga nastolatków - Ethana i Leny. Od miesięcy w snach chłopaka pojawia się wciąż ta sama dziewczyna. Jakże wielkie było jego zdziwienie, gdy okazało się iż będą razem chodzić do szkoły. Wszystko to dzieje się w Gatlin, uroczej małej mieścinie, w której wszyscy doskonale znają nie tylko siebie nawzajem, ale i historie życia, rodzin, sekrety. Typowe małe miasteczko.
Lena szuka swojego miejsca na ziemi, chce przede wszystkim akceptacji rówieśników. W owym małym miasteczku udaje jej się to do pewnego stopnia osiągnąć, przede wszystkim dzięki Ethanowi, który praktycznie od początku ich znajomości był dla niej miły. Zapunktował u mnie obroną swojego zdania, nie przestał zadawać się z dziewczyną tylko dlatego, że inni jej nie akceptowali.
Na plus można ocenić dwójkę głównych bohaterów, nie byli przesadzeni, przesłodzeni. Do jednej z najbardziej wyróżniających się postaci należał również  tajemniczy Macon Ravenwood. Cała rodzina Leny wydawała mi się niezmiernie intrygująca i wyjątkowa, z kolei ta Ethana wyjątkowo irytowała.
Ogólny pomysł na książkę oceniam jak najbardziej na plus, choć myślę, że można było uczynić ją nieco pełniejszą. Słownictwo nazbyt ubogie. Warsztat, styl pisania również nie są za ciekawe. To samo można powiedzieć o akcji, której jest stanowczo za mało. "Piękne istoty" odkładałam kilka(naście) razy nim ostatecznie dobrnęłam do końca.
Do zalet można zaliczyć przede wszystkim okładkę, według mnie jest świetna. Powieść również odznacza się nieco na tle wszystkich opowiadających o wampirach, na które ostatnio panuje wielki boom.
Przyrzekłam sobie, że przeczytam również kolejną część. Rzadko się zdarza bym nie dokończyła czytania już rozpoczętej serii, jeśli jednak kolejna powieść będzie równie uboga w akcję i lekko nudna co pierwsza - na tym skończy się moja przygoda z "Pięknymi istotami", w których widzę więcej nudy i monotonii niż owego piękna.


Ocena: 5/10

2 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja, z którą się w pełni zgadzam, książka dla mnie była po prostu nudna i niestety nie dobrnęłam do końca... To było ponad moje siły ;)
    Lecz podziwiam za wytrwałość ;)
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, i spodobało mi się bardzo.
    Oprócz tego, bardzo fajna recenzja, dodaję do obserwowanych ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)