poniedziałek, 7 maja 2012

Dziesiąta sprawa - Joseph Teller


Tytuł: Dziesiąta sprawa
Autor: Joseph Teller
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Mira

Okładka mówi: Młoda, drobna i piekielnie seksowna Samara Moss wbiła mężowi nóż prosto w serce. Na to w każdym razie wskazują okoliczności. Jako była prostytutka, która mając osiemnaście lat poślubiła leciwego miliardera, idealnie pasuje do stereotypu łowczyni fortun. Jedynie Jaywalker zdaje się rozumieć, że pozory niezwykle często mylą. Czy możliwe, by ktoś wrobił Samarę w tę zbrodnię? Tylko kto?

Moja opinia: Joseph Teller urodził się i wychował w Nowym Jorku. Jest absolwentem Wyższej Szkoły Wooster w Ohio i University of Michigan Law School.
Przez następne 35 lat pracował jako obrońca w sprawach karnych. Bronił w sprawach z udziałem morderców, handlarzy narkotyków, złodziei.
Będąc w bibliotece, przechadzałam się między półkami i szukałam jakiegoś ciekawego kryminału. W końcu mój wybór padł na "Dziesiątą sprawę". Do tej powieści przyciągnął mnie przede wszystkim ciekawy opis oraz okładka przedstawiająca nóż, który jak możemy się domyślić - będzie narzędziem zbrodni.
Głównym bohaterem jest niejaki Harrison J.Walker, posługujący się pseudonimem Jaywalker. Zostaje on zawieszony w prawach wykonywania zawodu. Udaje mu się jednak przekonać sędziego, by pozwolił mu dokończyć dziesięć spraw. Tytułowym numerem dziesięć zostaje sprawa młodziutkiej Samary Moss, która zostaje oskarżona o morderstwo swojego męża. Jako była prostytutka, poślubiła miliardera w wieku osiemnastu lat. Wszystkie dowody wskazywały jej winę.
Do tej lektury podeszłam bez większego entuzjazmu. Obawiałam się wręcz, że zrazi mnie ona do tego gatunku. Jakież było moje zdziwienie, gdy po przeczytaniu zaledwie kilku stron wciągnęłam się w powieść zapominając o całym świecie.
Język i styl autora można z pewnością określić jako łatwy w odbiorze. Jedynie fragmenty opisujące przebieg procedur sądowych mogą wydać się nużące, dla czytelnika niezainteresowanego prawem. Wszystko układa się w spójną całość, dialogi również można uznać za ciekawe. Emocje są nam stopniowo dawkowane. 
Na wielki plus zasługuje zakończenie, którego szczerze powiedziawszy - nie spodziewałam się. Jest ono niejasne, co daje nam szansę na własną interpretację wydarzeń i pozwala jedynie domyślać się rozwiązania.
Z czystym sumieniem mogę polecić ją przede wszystkim fanom kryminałów oraz tym czytelnikom, których nie zrazi ilość oraz długość opisów typowo sądowych procedur. Jeśli nadarzy się taka okazja, z pewnością sięgnę po kolejne powieści tego autora.

Ocena:  7/10
***
Dodałam recenzję książki spoza mojego obecnego stosu. Dziś znalazłam ją w 'wersjach roboczych', stwierdziłam więc, że czas najwyższy ją opublikować. W najbliższym czasie powinny pojawić się również recenzje "Oddechu nocy", "Drżenia" oraz "Mrocznego Anioła". 
 

3 komentarze:

  1. fanką kryminałów jestem, więc wypada mi ją przeczytać ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję się zachęcona, więc nie wypada mi nie sięgnąć po tę pozycję ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba powinnam ją przeczytać :)
    +zostałaś oTAGowana [więcej informacji na moim blogu]

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)