niedziela, 23 września 2012

Akademia wampirów - Richelle Mead


Tytuł: Akademia wampirów
Autor: Richelle Mead
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Nasza księgarnia

Okładka mówi: W szkole imienia świętego Władimira wampiry czystej krwi – moroje – uczą się posługiwać swoimi nadnaturalnymi darami, a mieszańce – dampiry – szkolą się na ich opiekunów i oddanych strażników. Posępne mury kryją jednak więcej mrocznych tajemnic, niż można by podejrzewać. Lissie Dragomir, morojce ze szlachetnego rodu, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy dampirka Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, zdoła ochronić przyjaciółkę?

Moja opinia:
Scorpio Richelle Mead to pisząca dla New York Times i USA Today jedna z najlepszych autorek gatunku urban fantasy. Jej książki adresowane są zarówno dla dorosłych jak i młodzieży. Pochodzi z Michigan, obecnie jednak mieszka w Seattle gdzie pracuje nad nad swoimi trzema seriami. Zanim została pisarką próbowała kilku różnych ścieżek kariery.
O powieści tej pierwszy raz usłyszałam już dość dawno temu, nie zainteresowała mnie jednak wtedy na tyle, bym ją kupiła czy chociażby wzięła w swe ręce i przeczytała. Stwierdziłam, że pewnie znów spotkam w niej doskonale mi znane i wciąż odgrzewane na nowo schematy, odłożyłam więc jej lekturę na czas nieokreślony. Dopiero na tegorocznych wakacjach zostałam do niej zachęcona przez mojego zaufanego doradcę i dostałam od razu dwie części. Pełna obaw zabrałam się za czytanie.
„Ludzie, którzy są szaleni rzadko zastanawiają się nad tym, czy są szaleni.”
Głównymi bohaterkami są Lissie Drogomir, morojka ze szlachetnego rodu, oraz Rose, dampirka i za razem jej najlepsza przyjaciółka. Poznajemy je w momencie, gdy zostają złapane przez wysłanników z akademii imienia świętego Władimira z której to uciekły wcześniej w dość spektakularny sposób. Siłą zostają tam sprowadzone i znów muszą dostosować się do panujących reguł.
Jednym z najważniejszych wątków całej powieści, jest niezwykła więź łącząca ze sobą dziewczyny. Budzi ona powszechne zainteresowanie i naraża je na niebezpieczeństwo ze strony wszystkich, którzy chcieliby ją wykorzystać w niekoniecznie chwalebny sposób. Musze przyznać, iż jest to wątek dość ciekawy z którym nie spotkałam się wcześniej w żadnej innej powieści, a przeczytałam ich dość dużo.
Niewątpliwą zaletą są tu bardzo ciekawi bohaterowie. Ciekawi, różni, pełni indywidualnych i wyróżniających ich cech. Praktycznie od samego początku moją faworytką została Rose, żywiołowa, odważna, wybuchowa dziewczyna którą cechował również ostry język i wyjątkowe oddanie w stosunku do przyjaciółki. Kolejną postacią do której zapałałam bezwarunkową sympatią jest Dymitr Bielikow, strażnik który bez wątpienia ma w sobie to coś. Jak możemy się domyślać, między dwójką tych bohaterów zaczyna się coś dziać. Z niecierpliwością czekam na rozwój wydarzeń i kibicuję ich związkowi, myślę jednak że na to będziemy musieli trochę poczekać.
„Mężczyzna musiałby posiąść sztukę czytania w myślach, chcąc tę swoją wybraną uszczęśliwić.”
Styl autorki jest ciekawy, wciągający. Podczas czytania nie nudziłam się ani przez chwilę. Kilkukrotnie na mej twarzy zagościł uśmiech, muszę przyznać iż trafia do mnie poczucie humoru Richelle Mead.
„Największe rewolucje odbywają się w ciszy i w cieniu.”
Na tle innych powieści wypada całkiem dobrze, pomimo iż nie jest dziełem wybitnym. Mimo wszystko jednak należy do najbardziej interesujących i ciekawie napisanych książek z jakimi ostatnio miałam styczność.
Okładka jest całkiem przyzwoita, jednak widniejąca na niej dziewczyna przywodzi mi na myśl płytką opowieść dla nastolatek. Ilustracji książka nie posiada, nie mogę więc ich ocenić. Cena jak dla mnie jest adekwatna do objętości, choć mogłaby być trochę niższa. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to podpinanie się pod sukces Zmierzchu. Na tyle okładki możemy znaleźć zdanie, które zapewnia nas o tym, iż Akademię Wampirów pokochali fani wyżej wymienionej powieści. Cóż. Pozostawię to bez komentarze.
Myślę, że powieść ta z pewnością jest warta przeczytania, z czystym sumieniem więc polecam ją wszystkim, którzy szukają czegoś ciekawego, wahają się przed przeczytaniem lub nie mieli jeszcze styczności z twórczością Richelle Mead.

 Ocena: 8/10

wtorek, 18 września 2012

Lucian - Isabel Abedi


Tytuł: Lucian
Autor: Isabel Abedi
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Okładka mówi: - Czy przyszło ci kiedyś do głowy, że Lucian może… nie być człowiekiem?
Spuściłam wzrok.
- Nie - wyszeptałam. Pomyślałam jednak: "Tak".
Lucian nie ma przeszłości. Ma za to niepokojące sny – o nieznanej, ale bardzo mu drogiej dziewczynie. Rebeka od pierwszego spotkania czuje, że coś ją ciągnie do tego dziwnego chłopaka. Oboje rozpaczliwie próbują uwolnić się od siebie, lecz łącząca ich więź okazuje się zbyt silna. Zresztą czy na pewno tego właśnie pragną?
Przejmująca opowieść o przeznaczeniu, miłości i poświęceniu. Po prostu magiczna.


Moja opinia:
Isabel Abedi urodziła się w Monachium, a wychowała w Düsseldorfie. Po maturze wyjechała na rok do Los Angeles, gdzie pracowała jako opiekunka do dzieci i praktykantka przy produkcji filmów. W Hamburgu zdobyła wykształcenie jako copywriter i w tym zawodzie pracowała przez 13 lat, marzyła jednak o tym, aby na życie zarabiać pisaniem książek dla dzieci.
O powieści autorstwa Isabel Abedi słyszałam wcześniej sporo dobrego i przez dość długi czas miałam ją w planach. Niezwykle ucieszyłam się na wieść, iż „Lucian” jest w mojej bibliotece. Pełna entuzjazmu czym prędzej więc po nią pobiegłam i tuż po powrocie do domu zabrałam się za czytanie.
Główną bohaterką i za razem narratorką powieści jest Rebeka Wolff, nastoletnia dziewczyna mieszkająca ze swoją matką i jej życiową partnerką w Niemczech. Jej ojciec mieszka na stałe w Ameryce, gdzie ułożył sobie życie z inną kobietą. Na samym początku naszej przygody z „Lucianem” mamy również okazję przeczytać co nieco o Suse, najlepszej przyjaciółce Rebeki oraz o Sebastianie, chłopaku żywiącym do niej wyższe uczucia. Niestety, nieodwzajemnione.
„Są w życiu rzeczy, o które trzeba walczyć, ponieważ czas, jaki na nie zostaje, niekiedy jest krótszy, niż sądzimy.”
Już od samego początku autorka pozytywnie mnie zaskoczyła. Często podczas czytania zniechęcamy się do danej powieści przez opisy, które bywają nudne, nieciekawe, rozwlekłe i czasem niepotrzebne. Tutaj mamy wręcz coś dokładnie odwrotnego. Całość jest niesamowicie wciągająca, ciekawie zostają przedstawione nawet najdrobniejsze szczegóły i muszę powiedzieć, że czyta się to bardzo przyjemnie. Książka pomimo swej jakże dużej objętości nie nuży czytelnika ani przez sekundę.
Język i styl jest raczej przystępny, prosty i z pewnością zrozumiały dla każdego. Nie mamy tutaj bogactwa wyszukanych słów, mimo to jednak całość jest bardzo interesująca.
Autorka zaskoczyła mnie kilkoma wątkami w swojej powieści. Sięgając po „Luciana” byłam święcie przekonana o tym, że jest to kolejna nieco zmieniona historia o wampirach. Dopiero podczas czytania zobaczyłam, że historia ta opowiada o czymś zupełnie innym, ciekawym i nowym dla mnie.
„Na początku człowiek się rodzi. Ale nie sam. Z każdym człowiekiem przychodzi na świat druga istota, która mu towarzyszy.”
Książka jako takich ilustracji nie posiada, nie mogę więc ich ocenić. Okładka jednak według mnie jest całkiem ładna, nie powala acz miło się na nią patrzy.
Na tle innych powieści z gatunku wypada bardzo dobrze, mamy w niej przedstawione nie tylko ciekawe postacie i oryginalną historię, ale też obrazowe opisy zachwycające czytelnika. Była to moja pierwsza i z pewnością nie ostatnia książka tej autorki, z wielką ochotą sięgnę po wszystkie kolejne. „Luciana”  z czystym sumieniem polecam wszystkim, którzy szukają przyjemnej lektury.

Ocena: 8/10