sobota, 29 grudnia 2012

50 twarzy Greya - Erika Leonard


Tytuł: 50 twarzy Greya
Autor: Erika Leonard
Liczba stron: 608
Wydawnictwo: Sonia Draga


Okładka mówi:
Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca seksem i erotyką powieść, której nie sposób odłożyć.
Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle że on zjawia się w sklepie, w którym Ana pracuje, i prosi o drugie spotkanie.


Moja opinia:
Erika Leonard (znana jako E.L James) jest kierownikiem telewizyjnym, żoną oraz matką dwójki dzieci. Mieszka w Londynie. Od wczesnego dzieciństwa marzyła o pisaniu historii, które podbiją serca czytelników. Jednak musiała odłożyć te marzenia i skupić się na rodzinie i swojej karierze. W końcu zdobyła się na odwagę i napisała swoją pierwszą powieść, Fifty Shades of Grey.
„Czasami się zastanawiam, czy przypadkiem coś jest ze mną nie tak. Być może za dużo czasu spędzam w towarzystwie moich bohaterów literackich i, co za tym idzie, moje ideały i oczekiwania są zdecydowanie zbyt wysokie.”
O „pięćdziesięciu twarzach” słyszałam wcześniej całkiem sporo. Czytając różne blogi wiele razy natknęłam się na tę okładkę. Do tego – ciągle ktoś pytał mnie o zdanie na jej temat, postanowiłam więc w końcu zaryzykować i po raz pierwszy przeczytać coś w ciemno, z czystej ciekawości.
Cała historia rozpoczyna się dość niepozornie, w momencie gdy Anastasia Steele zjawia się w biurze młodego przedsiębiorcy Christiana Greya w celu przeprowadzenia z nim wywiadu. Robi to w zastępstwie za swoją współlokatorkę, która z powodu choroby nie mogła się tam udać. I tak oto ‘szczęśliwy’ przypadek stawia na drodze naszą dwójkę bohaterów. Od początku mojej przygody z tą powieścią zastanawiałam się cóż takiego może łączyć ją ze Zmierzchem. Odpowiedź dostałam szybciej, niż się spodziewałam – mianowicie już na jednej z pierwszych stron. Nasza główna bohaterka wchodząc do biura przewróciła się i w pięknym stylu wylądowała przed Christianem. Jak zapewne można się domyślić, już praktycznie od samego początku zasypywani jesteśmy wyjątkowo bogatymi opisami jego zewnętrznej urody. Młody, przystojny, intrygujący, tajemniczy, bogaty, uzdolniony muzycznie, lubujący się w zabawach sado-maso. A Anastasia? Kilka lat młodsza, kończąca studia, z zerowym doświadczeniem jeśli chodzi o związki i relacje z mężczyznami. Dość naiwna, w dodatku cierpi na rozdwojenie jaźni (tak, mam tu na myśli jej wewnętrzną boginię). Szybko angażuje się emocjonalnie w relację z Greyem, zakochuje się w nim. Ba, nawet podpisuje wyjątkowo dziwną umowę dotyczącą ich relacji! Swoją drogą ciekawi mnie, czy w normalnym świecie ktokolwiek byłby gotów podpisać coś takiego.
„Pozbywa się marynarki, rozwiązuje ciemny krawat i rzuca je na sofę. A potem bierze mnie w ramiona, przytula mocno, szybko chwyta mój kucyk, żeby odchylić mi głowę i całuje mnie tak, jakby od tego zależało jego życie.”
Powyższy cytat to jedynie przedsmak tego, co możemy znaleźć w całej powieści. I nie, wcale nie mam tu na myśli niczego pozytywnego, wręcz przeciwnie. Pocałunki, od których zależą życie? Wyjątkowo oklepany motyw powtarzany w bardzo wielu książkach.
Jeśli chodzi o styl autorki – cóż, wyżyny literackie z pewnością to nie są. Często pojawiają się powtórzenia, które mnie osobiście wyjątkowo drażnią. Dialogi są dość słabe, płaskie. Narracja pierwszoosobowa również nie do końca przemawia na korzyść „pięćdziesięciu twarzy”, bo w końcu ileż można czytać przemyśleń Any zanim człowiek się zdenerwuje? W moim przypadku odpowiedź jest prosta, niewiele. A już prawdziwą wisienką na torcie są tu przekleństwa! Nie wiem sama czy to wina tłumaczenia, czy też w oryginale autorka również używała takich udziwnień ale… Przez to powieść sporo traci, bo gdy człowiek przeczyta „O święty Barnabo” to zaczyna coraz bardziej wątpić w jakąkolwiek autentyczność historii. I czar pryska, po raz kolejny.
Podczas lektury przewracałam oczami przeciętnie kilka razy na stronę, ale stwierdziłam że skoro zaczęłam to nie mogę już odpuścić. Jeśli chodzi o same sceny erotyczne, które powinny być tu kluczowe? Również nie ma szału. Zero pobudzenia wyobraźni. Zero autentyczności. Możemy z pewnością dopisać to do jakże długiej listy rozczarowań.
„- Chodź, chcę ci pokazać mój pokój zabaw. Szczęka mi opadła. (...) Jasna cholera, to brzmi tak… gorąco. Ale dlaczego pokój zabaw? Jestem zmieszana. - Chcesz pograć na swoim Xboxie?- Zaczyna się głośno śmiać. - Nie, Anastasio, nie na Xboxie, nie na Playstation. Chodź.- Wstaje i wyciąga do mnie rękę.”
Książka wizualnie nie wygląda źle, okładka przedstawia szary krawat o którym możemy nieco poczytać. Zadziwia mnie jednak ten wielki szum, który wokół niej panuje – nawet w mojej ulubionej księgarni leży obecnie na półce z bestsellerami przy zaszczytnym numerze jeden. Co więc ludzi tak bardzo do niej przyciągam? Myślę, że to historia tej naiwnej dziewczyny. Wszyscy chcą się przekonać jakie będzie zakończenie, chcą wiedzieć czy typowy niezależny facet zmieni się dla dziewczyny. Bo czy nie każda z nas chciałaby, aby to właśnie dzięki niej jakiś facet zamienił się z kogoś takiego w kochającego mężczyznę?
„Opłakuję coś, czego nigdy nie miałam. Co za absurd. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei, przeklętych marzeń i oczekiwań.
Reasumując, nie jestem pewna tego czy książka jest warta przeczytania. Zbyt wiele wynieść z niej nie można, choć jeśli ktoś liczy na całkowite odstresowanie się przy czymś wyjątkowo niewymagającym – czemu nie.

Ocena: 3/10

19 komentarzy:

  1. Dostałam pod choinkę, niebawem wyrobię sobie własne zdanie. Na pewno sięgnę po drugą część, bo ją też posiadam ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnóstwo osób wychwala tą serię pod niebiosa i do niedawna byłam przekonana, że muszę się z nią zapoznać. Jednak po Twojej recenzji i przytoczonych cytatach raczej ją sobie odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i mam o niej takie samo zdanie :) Mimo to i druga część jest już za mną...

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam wlaśnie brać się za czytanie, teraz nie wiem czy w ogóle warto tracić czas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super recenzja. :) Ja na pewno nie sięgnę! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam kilka dni temu i mam podobne zdanie do Ciebie. Ta książka to kompletne dno i naprawdę nie wiem, czemu ludzie tak ją zachwalają. Te płaskie opisy i ciągle powtarzane motywy scen doprowadzały mnie do szału.
    Pozdrawiam,
    Mai

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, ta powieść jest beznadziejna. Na całe szczęście kolejna część ma już o jeden punkt więcej! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele razy spotkałam się z tą książką, tak jak napisałaś, na półce z bestsellerami na jakimś wysokim miejscu. Jednak po Twojej recenzji widze, że raczej po nią nie sięgne.
    obserwuje i zapraszam na ksiazki-swiata.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet wołami nie dam się zaciągnąć do tej serii. Wolę omijać ją szeroki łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bardzo męczyłam się czytając owe dzieło

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam i dla samej ciekawości co będzie dalej przeczytam druga cześć

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja kocham te wszystkie części,książka jest rewelacyjna i polecam wszystkim:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja kocham te trzy części,są super,czytam kolejny raz,są świetne.Gorąco polecam:)!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja po pierwszej części byłam ogromnie zniesmaczona ale druga i trzecia część niesamowicie mnie wciągnęła. ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim zdaniem ta książka jest świetna, na prawde polecam c;

    OdpowiedzUsuń
  16. To wszystko zależy od naszych oczekiwań i czy lubimy tego typu literaturę albo czy chcemy przeczytać coś innego, lżejszego... Przeczytałam calą trylogię o Greyu i nie żałuję, czytało się szybko. Oczywiście jest dużo niedociągnięć, a język pozostawia wiele do życzeń.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)