piątek, 22 marca 2013

Odwet - Kelley Armstrong


Tytuł: Odwet
Autor: Kelley Armstrong
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Zysk i s-ka

Okładka mówi:
Cała nasza czwórka - Tori, Derek, Simon i ja - uciekała przed Grupą Edisona, kiedy zorientowaliśmy się, że jesteśmy obiektami projektu Genesis, który polegał na tym, że produkowano paranormalnych na drodze modyfikacji genetycznych.
Moja ciotka Lauren była jednym z lekarzy uczestniczących w tym eksperymencie, ale zdradziła swoich kolegów i pomogła nam uciec. Teraz ona była w ich rękach... a przynajmniej taką miałam nadzieję.


Moja opinia:


Kelley Armstrong jest pisarką kanadyjską zaliczaną do grona najoryginalniejszych współczesnych twórców powieści z gatunku thrillera nadnaturalnego i kryminału. Zanim poświęciła się pisaniu, ukończyła studia psychologiczne i informatyczne. Jest autorką dwudziestu powieści (m.in. Ugryzionej, Stolen, Wezwania).
Odwet jest już trzecim i za razem ostatnim tomem zamykającym trylogię. Tuż po skończeniu części poprzedniej z wielką ochotą zabrałam się za czytanie, ciekawa dalszych losów ulubionych bohaterów.
Po pokonaniu wielu przeciwności losu Derek, Chloe, Simon i Tori znajdują schronienie u dawnego przyjaciela ich ojca – Andrew. W spokoju szykują oni plan pokonania Grupy Edisona, z czasem jednak sprawy dość znacznie się komplikują, przez co grupa nastolatków nie wie już kto jest godny ich zaufania, a kto po prostu znów próbuje ich wykorzystać.
„Odwróciłam oczy. Nie żeby źle wyglądał półnagi, wprost przeciwnie, i właśnie dlatego... Dobrze, ujmijmy to tak: przyjaciele najlepiej wyglądają w ubraniu.”
Narracja w tej części nie uległa zmianie, wciąż poznawaliśmy całą historię z perspektywy głównej bohaterki – Chloe. O ile wcześniej element ten był dla mnie znośny, tak tutaj chwilami co niektóre jej przemyślenia prowokowały mnie do przewracania oczami nad książką. Pozostali bohaterowie pod względem charakterów nie ulegli właściwie żadnej zmianie. Jeśli jednak już ktoś nieco zapunktował, to z pewnością tą osobą śmiało można nazwać Tori. Od „Przebudzenia” mam też nieodparte wrażenie, że Simon jest tylko ‘tym ładnym’ oraz ‘dobrym bratem i kolejnym adoratorem głównej bohaterki w jednym’, bo jak wiadomo jeden to z reguły za mało.  Jak dla mnie – nie wnosił swoją postacią zbyt wiele. 
„-Posłał ci to spojrzenie? 
-Spojrzenie?
 -Wiesz. Te, które sprawia, że wygląda jak zbity szczeniak, i sprawia, że czujesz się jak kretyn za karcenie go. [...] Miękniemy, mówimy mu, że wszystko jest w porządku, a następna rzeczą, jaką widzisz to jak znów żuje twoje kapcie.”
Odwet od swoich poprzedniczek różni przede wszystkim to, że… bohaterowie zaczęli tutaj używać przekleństw. Sama nie wiem jak mam to ocenić, w każdym razie zdarzało się to na tyle rzadko, że nie zaniżyło w moich oczach ogólnej oceny powieści. Napotkałam też nieco więcej powtórzeń niż wcześniej, a te budzą we mnie mocne stany irytacji. I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o te mniej przyjemne rzeczy.
Akcja naprawdę szybko brnie do przodu, ciągle się coś dzieje dzięki czemu naprawdę trudno oderwać się od powieści w trakcie czytania. I to zasługuje na naprawdę wielki plus. Całość dzięki temu naprawdę wiele zyskuje. Styl nie uległ zmianie, wciąż jest ciekawy i wciągający. A jedyny mankament to wcześniej wspomniane powtórzenia.
„Wsunęłam pistolet za spodnie pośrodku pleców. Ilekroć widziałam to na ekranie, przewracałam oczami i myślałam Ekstra! Jeden nieostrożny ruch i masz odstrzeloną dupę , ale w tej chwili żadne inne miejsce nie przychodziło mi do głowy.”
Szata graficzna tak jak w poprzednich częściach – jest naprawdę przyzwoita, do tej pory wszystkie z okładek przypadły mi do gustu. Tłumaczenie również jest jak najbardziej dobre, nie wyłapałam żadnych błędów tudzież literówek. Tylko ta cena mogłaby być odrobinę niższa…
Jeśli chodzi o samo zakończenie, muszę przyznać, że mnie nie rozczarowało, choć co niektórych jego elementów bez trudu można było domyślić się jeszcze w trakcie czytania części pierwszej.
Myślę, że „Odwet’’ jest naprawdę dobrym zakończeniem całej serii i z czystym sumieniem polecam ją wszystkim niezdecydowanym, fanom serii oraz zachęcam tych, którzy poddali się przy części poprzedniej – dajcie tej powieści szansę, myślę, że naprawdę warto.


Ocena: 7/10

6 komentarzy:

  1. Jakoś nie bardzo mnie ciągnie do tej książki, choć w sumie czytałam już kilka pozytywów. Może kiedyś? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałem ani jednej części tej serii. Po ostatnich przebojach jakie przeżyłem z Trylogią Czasu i Igrzysk śmierci, omijam szerokim łukiem wszelkie młodzieżowe produkcje :) Nie mniej recenzja mi się podobała, jest rzeczowa i na temat. Książka z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom gatunku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś... Obecnie mam za dużo książek na głowie i za mało czasu na ich przeczytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś już wpadła mi w ręce, ale jakoś odłożyłam ją na bok. Kiedyś nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czeka na półce, ale jakoś ciężko mi się za nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow. Mniejsza ocena niż poprzednie części, a mnie i tak mniej się podobały niż Tobie. Ale mimo to i tak zamierzam ją kupić i przeczytać, bo jednak ciekawi mnie zakończenie. :) Ja Tori już lubię od Przebudzenia i nie dziwię się za bardzo jej nienawiści do głównej bohaterki, bo Chloe jednak z siebie ofiarę często robiła..

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)