środa, 19 czerwca 2013

Złudne marzenia - Alexandra Bullen


Tytuł: Złudne marzenia
Autor: Alexandra Bullen
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Bukowy las

Okładka mówi:
Hazel Snow od zawsze była sama. Adoptowana jako niemowlę, wędrowała od jednej rodziny zastępczej
do drugiej. Nigdy nie miała swojego miejsca na ziemi,
nie wiedziała, skąd pochodzi i kim tak naprawdę jest. Kiedy zatem dostała trzy olśniewająco piękne magiczne sukienki
i szansę, by spełnić swe najgłębsze życzenia,
nie zastanawiała się długo. Wiedziała, że chce poznać matkę…


Moja opinia:



Ilu z was czytało w dzieciństwie bajki opowiadające o złotej rybce, która spełniała trzy życzenia? Ilu z was marzyło o tym, by pewnego dnia również znaleźć magiczną lampę pomagającą w realizacji naszych najskrytszych pragnień? Zapewne zdecydowana większość.  W tej właśnie powieści możemy znaleźć nieco bardziej współczesną, jeśli można to tak określić, wersję tychże bajek. Przedmiot posiadający magiczne właściwości został co prawda zamieniony na sukienkę, procedura jednak wygląda tak samo. Trzy życzenia – i ani jednego więcej.
Autorka „Złudnych marzeń” imała się w życiu wielu zajęć, ostatecznie jednak została pisarką. Jest to druga w karierze książka Alexandry Bullen, pierwsza również zawiera motyw sukienek spełniających marzenia – obie części nie są jednak ze sobą powiązane.
Główną bohaterką jest Hazel, którą mamy okazję poznać w dniu jej osiemnastych urodzin. Dziewczyna przeszła w swoim życiu naprawdę wiele, wędrując od jednej do drugiej rodziny zastępczej. Ostatecznie znalazła swoje miejsce na dłużej u Roy’a, nieco zdziwaczałego faceta wchodzącego w wiek średni. Wszystko jednak ulega zmianie, gdy w jej ręce wpada sukienka mająca możliwość spełnienia trzech życzeń.
Hazel jest postacią posiadającą bagaż trudnych doświadczeń życiowych, co wręcz od razu wyzwala w nas swego rodzaju współczucie. Praktycznie od razu przypadła mi do gustu, naprawdę ją polubiłam przede wszystkim za upartość.
Jeśli chodzi o innych bohaterów powieści do gustu przypadła mi również biologiczna matka bohaterki, nie zdradzę jednak kim ona była. Naprawdę ciekawie zostały zbudowane tu wszystkie relacje między nimi i kiedy przeczytacie – od razu zrozumiecie co mam na myśli. Jeśli zaś chodzi o wszystkich pozostałych – każdy posiadał komplet swych własnych, indywidualnych cech dzięki czemu postacie nie zlewają się czytelnikowi w szarą masę.
Styl autorki można określić jako niezwykle przyjemny, wciągający i z pewnością ciekawy. Całość czyta się niezwykle szybko, sama nawet nie zauważyłam kiedy z pierwszej strony zawędrowałam aż na ostatnią.
Jeśli zaś chodzi o samą fabułę – cóż, nie ma co ukrywać iż do grona powieści górnolotnych zaliczyć tego nie możemy. Powieść ze względu na tematykę jest skierowana raczej do nastolatek, mimo to jednak nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Chyba każdy lubi od czasu do czasu zgłębić się w książkę wypełnioną marzeniami, które w końcu się spełniają. Jak jednak sam tytuł sugeruje, są one raczej złudne i mimo tego, że przez chwilę się ziszczają – nie możemy zatapiać się w nich zbyt długo. W końcu czeka na nas rzeczywistość, która też czasami bywa nieco lepsze, niż chcielibyśmy ją widzieć.
Osobiście lubię tego typu tematykę, trzeba jednak przyznać, że w Złudnych marzeniach pojawia się sporo prostoty i swego rodzaju banalności. Naprawdę nie trzeba mieć wybitnej intuicji, by zgadnąć co będzie na stronie następnej, czy wszystkich kolejnych.
Wydanie należy do całkiem przyjemnych, okładka jest naprawdę miła dla oka. O cenie wypowiedzieć się nie mogę, gdyż miałam to szczęście zakupu powieści po cenie promocyjnej.
Nie jestem pewna, czy powinnam ją wam odradzać czy też polecać, ujmę to więc tak – praw podobieństwo docenienia tej opowieści o marzeniach jest odwrotnie proporcjonalne do wieku. Polecam więc nieco młodszym czytelniczkom, oraz wszystkim ciekawym i niestrudzonym czytelnikom. Sama sięgnę po inne powieści autorki, jeśli znajdę trochę czasu między innymi powieściami.


Ocena: 5/10

środa, 12 czerwca 2013

Skromny stosik czerwcowy

Jak widać jest to stosik raczej skromny + można w nim zobaczyć książki, za które nie mogę zabrać się od kilku dobrych miesięcy. Wciąż leżą, czekając na swoją kolej - a u mnie motywacji i chęci jak nie było, tak nie ma. Od dołu:
- Złudne marzenia Alexandra Bullen. - Znalazłam ją w koszu z przecenami w Carrefourze, kosztowała mnie jakieś 10 złotych i... Nie jest to lektura wybitna, jednak miłą ją wspominam i zakupu nie żałuję. Niedługo powinna pojawić się recenzja, gdyż napisałam ją już do połowy.
- Zniewolenie Carrie Jones - Okoliczności zakupu tak jak powyżej. Zaczęłam czytać po czym odłożyłam ją po kilku stronach, nijak nie mogę się wciągnąć. 
- Błękitnokrwiści. To jedna z tych pozycji, które pojawiały się w stosikach kilkukrotnie, gdyż wciąż i wciąż odkładałam je na później. Może tym razem w końcu odhaczę je na liście przeczytanych?
- Powołanie - jak wyżej.
- Jedyna szansa Harlan Coben - lektura całkiem miła, kosztowała mnie jedynie 7 złotych - jako fanka autora nie mogłam się nie skusić. recenzja
- Wizje w mroku L.J. Smith - zapomniałam dodać ją do zdjęcia, a nie miałam już czasu by zrobić kolejne. Przyjemna książka! recenzja

Wciąż myślę też o zmianie szablonu. Naprawdę lubię ten, ostatnio jednak ciężko nam się współpracuje - dlatego też przestawię się na nieco zwyklejszy, jednak bardziej przejrzysty który sama stworzę. A jak mi to wyjdzie? Sami zobaczycie.
I tak na sam koniec... Czy tylko ja nie mogę się odnaleźć na g+? ; )

środa, 5 czerwca 2013

Jedyna szansa - Harlan Coben




Tytuł: Jedyna szansa
Autor: Harlan Coben
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Albatros

Okładka mówi:
Chirurg plastyczny zostaje postrzelony we własnym domu. Po przebudzeniu w szpitalu dowiaduje się, że jego żona nie żyje, a sześciomiesięczna córka zniknęła. Lekarz płaci okup, którego zażądali porywacze, ale dziecko nie wraca do domu. Śledztwo po 18 miesiącach utyka w martwym punkcie.

Moja opinia:
Już po raz kolejny w moich rękach znalazła się jedna z powieści autorstwa króla kryminału. Z wielką chęcią sięgnęłam po nią widząc w sklepie bardzo niską cenę, jednocześnie już od dawna czując przesyt przeciętnymi powieściami dla nastolatek. Jeszcze bardziej zaintrygowało mnie zdanie widniejące na okładce, które pozwolę sobie zacytować poniżej.
Kiedy trafiła mnie pierwsza kula, pomyślałem o swojej córce…
Głównym bohaterem i narratorem powieści za razem jest Marc Seidman, chirurg plastyczny zajmujący się ciężkimi przypadkami deformacji twarzy oraz mąż i ojciec. Cała historia rozpoczyna się w momencie, kiedy zostaje postrzelony przez kulę. Kiedy się budzi – dowiaduje się strasznych rzeczy. Jego żona została zastrzelona, córkę natomiast porwano. I tak zaczyna się jego walka o odnalezienie dziecka. Kto jednak mógł to zrobić, skoro żadne z małżonków nie miało wrogów?
Jeśli chodzi o same postacie – są one niezwykle różnorodne. Mamy lekarza pasjonującego się swoją pracą, jego przyjaciela mającego liczną rodzinę, lekko despotycznego teścia i kochającą matkę. Podczas lektury żałowałam wręcz, że Monica już nie żyła – myślę, że chodząc po ziemi wniosłaby do całości coś zaskakującego.
Pierwszą rzeczą na którą zwróciłam uwagę jest naprawdę barwny i ciekawy styl autora, który nie pozwala nam się nudzić ani przez chwilę i wciąga nas bez reszty. Opisy są proste, ale przy tym bardzo interesujące co zasługuje na ogromną pochwałę. Całość można określić jako lekką i intrygującą.
Jedyną rzeczą, która w książkach Harlana Cobena nieco rzuca mi się w oczy to… schematyczność. Jeśli nieco głębiej przeanalizujemy psychikę bohaterów, ich poczynania i jakieś cechy charakterystyczne – zobaczymy swego rodzaju podobieństwa. Samej fabule zaś nie mogę nic zarzucić, ogólny zarys z pewnością nie należał do nudnych choć chwilami czułam mały niedosyt akcji.
Sama na początku snułam pewne przewidywania odnośnie tego jaki będzie finał całej historii. Jak zwykle – wiele się nie pomyliłam, aczkolwiek jedna rzecz mnie zaskoczyła.
Ta książka rozczarowała mnie nieco bardziej, w porównaniu do innych opowiadających o Myronie i Winie, bo tę dwójkę akurat szczerze kocham.
Jeśli zaś chodzi o samo wydanie, to ku mojej wielkiej radości jest ono wolne od jakichkolwiek błędów czy też literówek. Sama jestem w posiadaniu wersji kieszonkowej, która kosztowała mnie zaledwie kilka złotych i myślę, że była to całkiem dobra inwestycja. Jedynie okładka średnio wpada mój gust. Przedstawia drzewa, a między nimi ciemną postać, wszystko jest utrzymane w tonacjach zieleni. Myślę jednak, że graficy mogli się trochę bardziej postarać.
Harlan Coben nazywany często królem kryminału z pewnością zasłużył sobie na to miano, pisząc wiele ciekawych powieści. Mimo wszystko myślę, że również jedyna szansa jest powieścią naprawdę udaną, po którą warto sięgnąć chociażby dla samego języka czy stylu autora. Dzięki temu można spędzić naprawdę miło czas nie zauważając nawet, kiedy z pierwszej strony dotrze się już do samego końca. Polecam.

Ocena: 6/10

***
Miałam teraz wrzucić recenzję innej powieści, ostatecznie jednak szybciej uporałam się z recenzją twórczości Harlana Cobena.Jeśli zaś chodzi o inne bieżące sprawy związane z blogiem :
- Tak, jak można zauważyć - wracam powoli do formy. Obym tylko wciąż miała coraz to nowe książki do recenzowania!
-Założyłam (jak większość z Was) google+, za którym szczerze powiedziawszy przepadam dużo mniej niż za fejsbukiem (a to już naprawdę dla mnie nietypowe). Jeśli jeszcze ktoś mnie nie dodał, a miałby taką ochotę to w prawym górnym rogu znajduje się link do profilu. I jeśli chcecie bym i ja do Was zajrzała, zostawiajcie mi linki do własnych w komentarzu.
-Teraz czeka na mnie wyjątkowo nudna książka. Trzymajcie kciuki za to, żebym nie rzuciła nią o ścianę w trakcie lektury.
-I w końcu wiadomość ostatnia. Co myślicie o zmianie szablonu? Ostatnio zaczęłam się nad tym zastanawiać, z tym że sama nie chcę zbytnio przy nim majstrować, a z kolei nie wiem kogo mogłabym poprosić o pomoc. Więc jeśli ktoś się tym zajmuje i byłby skłonny coś dla mnie stworzyć - niech napisze w komentarzu.
I to by było na tyle jeśli chodzi o ogłoszenia parafialne.
Spokojnego wieczoru wszystkim!