niedziela, 17 listopada 2013

Królestwo czarnego łabędzia - Lee Carroll



Tytuł: Królestwo czarnego łabędzia
Autor: Lee Carroll
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Okładka mówi: Pierwsza część niezwykłej serii z gatunku urban fantasy.
Garet James nie jest taka jak inni młodzi, przebojowi single z Nowego Jorku. Tyle tylko, że jeszcze o tym nie wie. Zaczyna się od starej srebrnej szkatułki zamkniętej na amen. Garet ma ją po prostu otworzyć na prośbę słabowitego właściciela sklepu z antykami. Któż by nie odmówił pomocy? Jednak zaraz potem, ni stąd, ni zowąd, wszystko się zmienia.
Moja opinia: 
            Lee Carroll to pseudonim literacki Carol Goodman –  autorki popularnych kryminałów – i jej męża Lee Slonimsky’ego, poety i menedżera funduszu hedgingowego. Małżeństwo mieszka w Great Neck w Nowym Jorku.
Zarówno o autorce jak i o samej powieści nie słyszałam niczego aż do momentu, gdy w moje ręce wpadł plik przeróżnych zakładek z księgarni. Zaintrygowana zaczęłam czytać poszczególne opisy, przeglądać okładki i to właśnie Królestwo zaciekawiło mnie najbardziej. Zaintrygowana odnalazłam tę książkę po ponad roku, by w końcu zaspokoić swą czytelniczą ciekawość.
„To były zaburzenia widzenia, nowy element w zespole objawów migreny ocznej.”
Garet James prowadzi od lat razem ze swoim ojcem galerię sztuki mieszczącą się w Nowym Jorku, oprócz tego zajmuje się odlewami Kluczowym elementem powieści jest jej medalion, czyli prezent od matki – przez który trafia do tajemniczego sklepu, gdzie zostaje jej zlecone otwarcie skrzynki. Gdy w końcu udaje jej się otworzyć wieko – ze środka wypada kartka z informacją kluczową w dalszych wydarzeniach. Tego samego dnia jej dom zostaje napadnięty, a wszystko wskazuje na to, że jej ojciec upozorował włamanie w celu wyłudzenia odszkodowania. Czy uda im się oczyścić z zarzutów? Co takiego znajdowało się w skrzynce? By poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania – musicie sięgnąć po Królestwo.
Nie jestem pewna, czy sięgnęłabym po tę powieść gdyby nie niezwykle interesująca okładka, czy też reklama na okładce. Zapewne nigdy nawet bym o niej nie usłyszała. Sam opis jednak wydał mi się obiecujący, a w trakcie lektury i tuż po niej bez wyrzutów sumienia mogłam stwierdzić, że fabuła jest naprawdę ciekawa i warta docenienia. Czegoś mi tu jednak zabrakło i ciężko mi stwierdzić czego, jednak to pewnie sam styl autorki w jakimś stopniu nie podołał moim wymaganiom.
Bohaterowie są naprawdę ciekawi, każdy z nich posiada własne typowe tylko dla niego cechy, dzięki czemu nie zlewają nam się w jedną szarą masę. Pojawiają się postacie, których nie sposób nie polubić (jak choćby przyjaciele Garet) jak również takie, którym od początku zawiązałoby się z ochotą stryczek na szyi (nawiązuję tu do postaci, która na sam koniec okazała się zła – nie chcę jednak psuć radości z czytania innym, dlatego pominę jej imię).
Ciekawym motywem jest tu pojawianie się wielu mistycznych postaci, jednak typowych dla większości książek z tego gatunku wampirów również zabraknąć nie mogło. Są tu one nieco bardziej bliskie swej tradycyjnej formie, co według mnie działa bardziej na korzyść.
Jeśli chodzi o schematy, lekko dało odczuć się je już na samym początku. Świat zwykłej dziewczyny nagle staje się niezwykły, jak ona sama – ale tego chyba już dodawać nie trzeba. To samo tyczy się wątku miłosnego między nią, a wampirem – jednak jego zakończenie już od schematu odbiega, ku mojej radości.
Powieść ta jest naprawdę ciekawa i myślę, że większości fanów Urban fantasy powinna przypaść do gustu już przez wzgląd na ciekawe zbudowanie świata. Jedyny minus jak dla mnie to wyzucie z uczuć i emocji, przez co czytanie staje się nieco monotonne i może wkraść się nawet trochę melancholii – przez co właśnie tak wspominam tę powieść. Jest jednak ciekawą odskocznią od świata problemów, myślę więc że powinna się spodobać wszystkim, którym wymieniona wada przeszkadzać nie będzie. 

Ocena: 6/10

8 komentarzy:

  1. Jestem skłonna skusić się na tę serię

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nawet raz wypożyczyłam "Królestwo" z biblioteki, ale nie przeczytałam :( Po tej recenzji muszę to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś niespecjalnie mnie ten tytuł przekonuje :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie okładka jest fascynująca. Zaraz poszukam jej na lubimyczytac, by ją oznaczyć, bo znając mnie zapomnę tytułu i będzie kicha.
    Pozdrawiam.
    http://recenzentka-eurydyka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje się szablonowa, więc raczej spasuję.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie, więc może kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. raczej nie moje klimaty, ale z drugiej strony od jakiegoś czasu próbuję przekonać się do tego typu książek, więc kto wie :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)