niedziela, 24 listopada 2013

Ukojenie - Maggie Stiefvater


Tytuł: Ukojenie
Autor: Maggie Stiefvater
Liczba stron: 518
Wydawnictwo: Wilga

Okładka mówi: Trzeci tom bestsellerowej powieści 'Drżenie'. Zbliża się polowanie, czy ktoś uratuje wilki...?
Współczesna powieść o wilkołakach? Tak! A w niej nie tylko wielka miłość, ale także pożegnania i śmierć, ból niezrozumienia i niemożność bycia razem.
Grace i Sam spotykają się w „Drżeniu”. W „Niepokoju” walczą o to, żeby być razem. W „Ukojeniu” ich życiu zagraża prawdziwe niebezpieczeństwo. Stawka staje się coraz wyższa. Zaczyna się polowanie na wilki…
Moja opinia: 
              Po przeczytaniu Drżenia, czyli pierwszej części całej trylogii – byłam pod dość sporym wrażeniem. Cała ta historia, mimo iż miała w sobie nieco przewidywalności, urzekła mnie wręcz od pierwszych stron. Niepokój przeczytany po ponad roku w stosunku do części pierwszej był dla mnie sporym ostudzeniem czytelniczego zapału pokazując, że albo ja początkowo dokonałam zbyt łagodnej oceny, albo też styl autorki uległ tak wielkiej zmianie po części poprzedniej. Bez większego zapału zabrałam się więc za lekturę części trzeciej i finałowej za razem, o intrygującym tytule Ukojenie.
„Zawsze jestem pewien tego,co robię. Czasami nie jestem tylko pewien,czy to wszystko,co robię,będzie miało szczęśliwe zakończenie.”

            Ostatni tom stylem pisania nie odbiega dalece, a właściwie w ogóle od swoich poprzednich części. Narracja w dalszym ciągu podzielona jest na perspektywę Sama, Grace, Cole’a oraz Isabel. Warto wspomnieć o tym, że Ukojenie jest naprawdę sporą powieścią gdyż liczy sobie aż 513 stron, co było dla mnie nie lada wyzwaniem. Styl autorki jest niesamowicie prosty, chwilami wręcz ma się wrażenie, że został napisany w ten sposób by wszyscy młodzi nastoletni fani wątków miłosnych byli w stanie wszystko zrozumieć bez jednoczesnego przegrzewania synaps i zbytecznego zastanawiania się nad znaczeniem czytanego tekstu. I w tym momencie oczywiście można zadać sobie pytanie – czego tak naprawdę spodziewałam się po tej powieści? Odpowiedź jest dość prosta. Zdecydowanie czegoś więcej. 

„Są myśli, których nie można mi odebrać. Są myśli, których utraty po prostu bym nie zniósł”

            Kilkanaście razy w ciągu całej lektury zdarzało mi się wybić z czytania, po czym powrócenie do tej czynności było dla mnie nie lada wyczynem. Większość naprawdę długich opisów chwilami zwyczajnie zaczynała mnie nużyć, zwłaszcza przy długotrwałym brnięciu przez powieść. Jedynymi fragmentami, które działały tu na korzyść były wszystkie pisane z perspektywy Cole’a. Ta jedna jedyna postać dodała tu odrobinę świeżego powiewu i była niesamowicie ciekawą odskocznią od ciągłego wałkowania życia Sama i Grace. 
Jeśli zaś o samych bohaterów chodzi – nie wyróżniali się niczym szczególnym. Jedynie w teorii miewali cechy, którym czasem brakowało odzwierciedlenia w działaniu. 
„Nic nie ma lepszego smaku od śmiechu ukochanej osoby w twoich ustach”

             W recenzji tej chciałabym podsumować nie tylko tę część, ale również i wszystkie pozostałe. Jest to seria opowiadająca przede wszystkim o miłości w teorii pięknej, może trochę niezwykłej i z pewnością rzadkiej. Borykającej się z problemami, z jakimi my zwykli śmiertelnicy raczej nigdy nie będziemy mieć styczności (mam tu na myśli zamianę jednego partnera w wilka, choć z pewnością dodałoby to nieco pikanterii do każdej relacji). Zakończenie samo w sobie wydaje mi się niepełne, jakby wręcz autorka nie miała konkretnego pomysłu na zakończenie wszystkiego i po prostu urwała historię tuż przed nastąpieniem sceny finałowej. I przyznać trzeba, że cała powieść z każdą przeczytaną kartką studziła mój zapał coraz bardziej, zakończenie jednak było moim największym rozczarowaniem. 

„... żaden dobry uczynek nie uchodzi bezkarnie...”
             Całość polecam przede wszystkim osobom poszukującym czegoś niewymagającego na ciężki dzień, wszystkim którzy do tego typu historii podchodzą mniej krytycznie niż ja oraz młodszym fanom pięknej miłości połączonych z jej licznymi opisami. Ja jestem rozczarowana i z ulgą witam fakt, że kolejnych części nie będzie.

Ocena: 5/10

6 komentarzy:

  1. To tytuł to Ukojenie czy Niepokój? :) Bo pod zdjęciem jest inaczej, a na okładce inaczej... ;p
    Cóż, książka raczej nie dla mnie, więc odpuszczę sobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i podobała mi się jednak trochę bardziej niż tobie ;0
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam pierwszą część. Szkoda, że się rozczarowałaś. Boję się, że nie spełni także moich oczekiwań

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo miło wspominam czas z tą trylogią :)
    Czytadła Tetiisheri

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam kilkanaście stron i rzuciłam tę książkę w kąt. Mnie nie przekonuje zupełnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. koniecznie muszę przeczytać !

    pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)