sobota, 5 kwietnia 2014

Błękitna nadzieja - S.C. Ransom


Tytuł: Błękitna nadzieja
Autor: S.C. Ransom
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Amber

Okładka mówi: Zakochani z „Błękitnej Miłości” i „Błękitnej magii” połączeni uczuciem, za które mogą zapłacić życiem… lub śmiercią.

Alexa już wie, że istnieje sposób, by mogli być razem: ona i Callum, jej piękny, widmowy ukochany, chłopak uwięziony pomiędzy światem żywych a umarłych. Jest ktoś, kto potrafi przywrócić go do życia. Lecz nie zamierza wyjawić tego sekretu Alexie. Dla tego kogoś Alexa jest najgorszym wrogiem, którego trzeba zniszczyć. Czy moc magicznej błękitnej bransoletki okaże się potężniejsza niż nienawiść?


Moja opinia: 
               S.C. Ransom jest autorką trzech powieści opowiadających o uczuciu łączącym zwykłą dziewczynę i ducha. Okazuje się, że jest pewien sposób mogący przywrócić uwięzionego między życiem a śmiercią Calluma, jednak osoba nosząca tę tajemnicę nie jest skłonna się nią podzielić. Czy ich plan się powiedzie i będą w końcu mogli być razem? Tego możecie dowiedzieć się czytając Błękitną Nadzieję. 
„Chcę, żebyś wiedziała, że nie zmieniłbym niczego w przeszłości, ani jednego zdarzenia, gdybym przez to miał nie spotkać ciebie.”               
              Swoją przygodę z pierwszą częścią tej powieści zaczęłam kilka lat temu, nie miałam jednak okazji zabrać się wtedy za tomy kolejne, które dane mi było przeczytać dopiero niedawno. Ostatecznie jednak sama nie jestem pewna jak powinnam Błękitną nadzieję ocenić, gdyż wzbudzała we mnie trochę sprzecznych emocji. 
              Styl autorki jest w miarę ciekawy, nie wzbija się jednak dużo wyżej ponad ramy utartej przeciętności, nie zaskakuje niczym. Jest jednak na tyle prosty, że każdy bez większych problemów powinien go zrozumieć. Powieść sama w sobie jest w miarę ciekawa, wciągająca, nie sprawiła jednak, że po jej odłożeniu w mojej głowie wciąż na nowo odtwarzałaby się przeczytana historia. 
              Na plus na pewno zasługuje to, że w stosunku do części pierwszej, kolejne były o wiele bardziej bogate w akcję i emocje. Jest o wiele bardziej dynamiczna, co jest sporym krokiem do przodu. 
              Bohaterka w dalszym ciągu średnio mnie do siebie przekonywała, nie mogę więc powiedzieć, bym darzyła ją zbyt wielką sympatią czytelniczą. 
               Za plus możemy również uznać to, że pojawia się trochę nowych postaci mających niekiedy ciekawe historie, rozwiązanych zostaje wiele zagadek i wszystko zmierza ku ostatecznemu rozwiązaniu.
                Skoro były już plusy, oczywistym jest, że i bez minusów obejść się nie mogło. Mamy dynamikę, to fakt. Są nowe postacie, jest trochę emocji - niestety przedstawione zostają tu takie dramaty, które poruszać mogą raczej jedynie nieco młodsze nastolatki. Mnie niestety nie poruszyły one prawie w ogóle, jednak nie będę zbyt surowa w swej ocenie, gdyż nie można wymagać zbyt wiele od romansu paranormalnego dla młodzieży. 
                Zakończenie również było jak dla mnie nieco zbyt cukierkowe, ostatecznie jednak nie żałuję, że spędziłam trochę swego wolnego czasu na zaznajamianiu się z Błękitną nadzieją, gdyż były to chwile całkiem przyjemne. Polecam ją przede wszystkim nieco młodszym czytelniczkom lubiącym romanse paranormalne, jako czasoumilacz sprawdzi się ona świetnie, nie należy jednak wymagać od tej lektury niczego więcej.
Ocena: 5/10


                                                              ***

Tak, wiem. Oficjalna przerwa na blogu miała trwać według pierwotnej wizji aż do 20 maja, czyli do dnia w którym napiszę swoją ostatnią maturę. Obecnie jednak jestem już na tyle zestresowania nadrabianiem przeogromnych zaległości z wosu, że nie wytrzymałam i po prostu wróciłam z zaległymi recenzjami. Moje nieformalne wakacje właśnie się rozpoczęły, gdyż oceny są już wystawione, szkoła zaczyna świecić pustkami jeśli mowa o maturzystach... Oto więc jestem. Niedługo zacznę wcielać w życie swój plan wizualnych zmian bloga i zobaczymy co z tego wyjdzie.
Macie jakieś dobre rady jeśli o maturę z wosu chodzi?

5 komentarzy:

  1. Przeciętna historyjka -,-

    Co do wosu - polecam być na bieżąco z wiadomościami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cała trylogia mnie rozczarowała :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Dominiko, zdawałam WOS kilka lat temu i powiem Ci, że był to dla mnie najtrudniejszy egzamin. Próbowałam się uczyć, ale wydaje mi się, że trzeba posiadać tutaj szeroką wiedzę i interesować się bardzo wydarzeniami na świecie. Ciężko było, ale mi się udało, więc Tobie również się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta powieść to zupełnie nie moja bajka, zatem odpuszczę sobie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też nie dla mnie, ale entuzjastów pewnie i tak znajdzie ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)