niedziela, 27 kwietnia 2014

Sto dni po ślubie - Emily Giffin


Tytuł: Sto dni po ślubie
Autor: Emily Giffin
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Otwarte

Okładka mówi: Ślub bierze się z miłości i z wiarą we wspólną przyszłość z ukochanym mężczyzną.
A jeśli to za mało?
A jeśli kochamy więcej niż raz?
Sto dni po ślubie Ellen spotyka Leo, swoją dawną wielką miłość. Ożywają uczucia ukryte głęboko w sercu. I budzą się wątpliwości – czy podjęła dobrą decyzję? Czy jej mąż Andy jest tym jedynym, z którym pragnie spędzić resztę życia? Czy małżeństwo z nim jest spełnieniem jej marzeń?
Moja opinia: 

            Emily Giffin to amerykańska autorka bestsellerów. Rzuciła karierę prawniczą, aby poświęcić się rodzinie i pisaniu. Mieszka w Atlancie wraz z mężem i trójką dzieci. W Polsce ukazały się pięć jej powieści: "Coś pożyczonego", "Coś niebieskiego", "Dziecioodporna","Sto dni po ślubie" i "Siedem lat później". Każdy kto zapoznał się chociaż w minimalnym stopniu z twórczością owej autorki, z pewnością dostrzeże pewien schemat powieściowy jej twórczości, gdyż jak widać dominują tutaj problemy małżeńskie.
            Jeśli mam być szczera, do momentu aż powieść  Sto dni po ślubie nie wpadła w moje ręce, nie słyszałam kompletnie nic na jej temat. Imię autorki również było dla mnie nowością, więc zaintrygowana zaczęłam oglądać książkę ze wszystkich stron. Oczywiście nie mogłam przeoczyć subtelnych sugestii, jakoby był to kolejny bestseller, a wszystkie pozostałe powieści natychmiast trafiały na tak osławioną listę ,,New York Timesa". Skomentowałam to jedynie uniesieniem brwi i pełna obaw zabrałam się za lekturę.
I choć raz tylko złamane serce nie czyni mnie ekspertem w tej dziedzinie, jestem pewna, że aby w pełni odzyskać siły po zawodzie miłosnym, potrzebny jest nie tylko czas, ale i coś, co zdoła zapełnić pustkę wywołaną odejściem ukochanej osoby.
            Dokładnie sto dni po ślubie nasza główna bohaterka i narratorka za razem, Ellen, spotka swego dawnego ukochanego sprzed lat, co natychmiast budzi ukryte gdzieś głęboko uczucia. Zaczyna odczuwać pewne wątpliwości względem tego, czy jej mąż Andy jest aby na pewno tą miłością, z którą warto spędzić całe życie i praktycznie od razu przystaje na propozycję pracy od swego czarującego ex, Leo.
            Praktycznie od razu w oczy rzuciła mi się narracja w czasie teraźniejszym z licznymi powrotami do przeszłości. Osobiście nie jestem zwolenniczką wprowadzania tego czasu, jednak szczerze mówiąc, dość szybko do niego przywykłam i z ciekawością poznawałam wcześniejsze losy bohaterów oraz na bieżąco brnęłam w akcję.
            Styl autorki jest dość ciekawy, barwny i wciągający. Sama pochłonęłam powieść zaledwie w kilka godzin. Nie znaczy to jednak, że nie ma ona wad, a wręcz przeciwnie. Sama dostrzegłam ich dość wiele i uparcie chciałam dotrzeć do końca wciąż licząc na to, że autorka wybrnie z tego w nieco inny sposób.
            Bohaterowie są z pewnością nakreśleni w dość realny sposób, wciąż odnosiłam jednak, że byli oni zwykłą szarą masą i nie dostrzegałam w nich żadnej głębi osobowości. Nawet Ellen będąca artystką niezwykle mnie rozczarowała. Andy to całkiem przyjemny facet, typ spokojnego małżonka marzącego o ostatecznym ustatkowaniu się na prowincji. Jest jednak również typowym maminsynkiem co widać zwłaszcza przy końcu wydarzeń i jak na moje oko za długo zajęło mu dojście do szalenie błyskotliwego wniosku, że powinien nieco bardziej bronić Ellen przed zarzutami innych.
Kiedy wybierasz jakąś drogę, to normalne, że myślisz o tej, której nie wybrałaś.
            Margot, najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki również nie powaliła mnie na kolana swoją osobowością, gdyż okazała się być raczej typową egoistką, która jest przy kimś tak długo, jak okoliczności temu sprzyjają. Nie odczuwam sympatii to żadnego z bohaterów, gdyż nie byliby oni ludźmi których w normalnym życiu bym polubiła. Przyznać jednak trzeba, że są to postacie żywe a nie przekombinowane i bez problemu możemy znaleźć ich odpowiedniki w swoim otoczeniu.
            Kwintesencją tej powieści miał być trudny wybór, jakim jest wskazanie tej najprawdziwszej miłości, z którą możemy się zestarzeć. I mamy przedstawione na tacy wszystkie szalenie skomplikowane uczucia Ellen. Jak dla mnie było wręcz nie do uwierzenia, by wciąż żywić uczucia dla kogoś, kto potraktował ją w tak szalenie podły i obojętny sposób, ona jednak mimo to rzuciła się na niego, gdy nagle powrócił po latach. I jeśli ona wciąż twierdziła, że go kocha - mogło to znaczyć albo, że ma niską samoocenę, albo jest po prostu głupia. Różnych rzeczy w życiu doświadczyłam i jeśli czegoś mogę być pewna, to właśnie tego, że praktycznie niemożliwe jest zachowanie tak barwnych uczuć wobec kogoś, kto czynił więcej zła niż dobra i sprawiał ból. No chyba, że ktoś spełnia jeden z wymienionych przeze mnie wcześniej czynników.

            Powieść jest przedstawiana jako niezwykła wewnętrzna walka uczuć. Fakt, jakąś tam walkę mamy, jednak nie jest to dla mnie ani autentyczne, a sama powieść z pewnością nie robi szału pod żadnym względem. Potraktowałam ją jako coś, co umili mi czas który powinnam przeznaczyć na naukę do matury i w takiej roli spełniła się świetnie, gdyż nie jest pozycją wymagającą. Pozostawia jednak po sobie pewien niedosyt i rozczarowanie, dlatego też uniknę sięgania po książki tej autorki. Bynajmniej jednak mając do wyboru Leo i Andy'ego - wybrałabym opcję ucieczki od nich obu. 

Ocena: 5/10


9 komentarzy:

  1. Mimo Twojej niskiej oceny jednak może ją kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli że to kolejny bestseller, który nie wiadomo jakim cudem znalazł się na liście bestsellerów? Oh, come on! Niech coś w końcu z tym zrobią!

    Choć powiem szczerze - sam pomysł by mi odpowiadał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja lubię książki tej autorki i z pewnością dam jej szansę, mimo słabej oceny :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem przekonana, ale ostatecznie nie mówię nie

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę teraz nie wiem czy przeczytam, bo wypożyczyłam ją z biblioteki. Ale może mimo wszystko zobaczę czy ja dam lepszą ocenę : )
    Nie czytałam jeszcze ani jednej książki tej autorki, a więc spróbuję raczej :>
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciągle mam zamiar sięgnąć po książki autorki i ciągle mi nie wychodzi. Po twojej recenzji, nie wiem, czy chcę poznać twórczość autorki... :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm, o autorce słyszałam, ale książki żadnej nie czytałam. Jak widać, dobrze zrobiłam ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm. Czaję się właśnie na jedną z książek Giffin i w sumie nie wiem co mam robić, ale może dam jej jednak szansę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele słyszałam o Emily Giffin. Chcę sięgnąć po jedną z jej książek, lecz jeszcze nie wiem jaką, czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)