poniedziałek, 26 maja 2014

Dni krwi i światła gwiazd - Laini Taylor


Tytuł: Dni krwi i światła gwiazd
Autor: Laini Taylor
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Amber

Okładka mówi: Dawno, dawno temu anioł i diablica zakochali się w sobie. Nie skończyło się to dobrze.
Bo ośmielili się marzyć o świecie bez wojny i rozlewu krwi.
Ale to nie był ich świat…

Na całym świecie muzea historii naturalnej donoszą o tajemniczych włamaniach.
Uskrzydlone armie przekraczają portal dzielący ich świat od naszego.
Odwieczna wojna wybucha ze straszliwą siłą.
A ci, którzy tak bardzo się kochają, stoją po przeciwnych stronach…

Moja opinia: 
                Po lekturze Córki dymu i kości byłam naprawdę oczarowana. Nie był to bezbrzeżny zachwyt, gdyż powieści tej brakowało kilku elementów do perfekcji, pełna jednak byłam naprawdę pozytywnych wrażeń i z ochotą zabrałam się za kontynuację. Może nie do końca słusznie postawiłam tomowi drugiemu poprzeczkę naprawdę wysoko. Czy słusznie? A może spotkało mnie ogromne rozczarowanie? O tym szerzej za chwilę.
                Siedemnastoletnia Karou, będąca niezwykle utalentowaną artystką w końcu poznała prawdę na temat swego pochodzenia, której tak długo szukała. Wydarzenia jednak przybierają dość tragiczny powrót, a ona traci członków swej przybranej rodziny być może na zawsze. Żeby dodać wszystkiemu nieco dramatyzmu warto wspomnieć, iż to właśnie jej ukochany ich zdradził. Rozpoczyna się walka o przetrwanie rasy Karou, która musi dokonać wielu trudnych wyborów.
(...)wspomnienia są jak muchy, można je odgadnąć, ale nic ich nie powstrzyma przed powrotem
                Elementami, które oczarowały mnie tak bardzo były przede wszystkim: barwność opisów, miejsc oraz występujących postaci, kreacje ich osobowości. Na plus działały również liczne zagadki połączone z naprawdę ciekawymi wątkami i wartkością akcji.
                Czy to samo dostaniemy w Dniach krwi i świetle gwiazd? Niestety nie do końca. Przede wszystkim zmienił się tu nieco rytm akcji, która w przeciwieństwie do tej z części pierwszej, znacząco zwolniła i toczy się niezbyt szybkim rytmem. Mamy sporo mentalnych wycieczek w przeszłość, wiele zagadek zostaje rozwikłanych, to oczywiście niezaprzeczalny fakt, jednak moim zdaniem wszystko zbyt powoli pełzło do przodu.
Dawno, dawno temu anioł i diablica zakochali się w sobie. Nie skończyło się to dobrze. Bo ośmielili marzyć o świecie bez wojny i rozlewu krwi Ale to nie był ich świat...
                Niewątpliwym plusem jest dość barwny język oraz ciekawy styl, jakim posługuje się autorka. Powieść wciąga również od pierwszej do ostatniej strony co sprawiło, że naprawdę szybko zakończyłam czytanie.
                Tematyka pozornie jest dość górnolotna - mamy walkę o ideały, o wolność, jest skomplikowany wątek miłosny. Mimo wszystko czegoś mi w tym zabrakło i mam tu na myśli dawkę emocji, która powinna być większa. Przeżywałam wszystkie wzloty oraz upadki razem z bohaterami, to fakt, jednak według mnie powinno to być nieco bardziej intensywne.
                Plusem natomiast jest poczucie humoru, którego również i w tej części nie zabrakło.
Martwe dusze marzą tylko o śmierci. Małe sny są dla małych ludzi. To życie rozprzestrzenia się, żeby wypełniać światy. Twoim panem może być życie albo śmierć. Spójrz na siebie. Jesteś Lordem prochów, Lordem popiołów. Plugawy w swoim zwycięstwie...Ciesz się nim, bo nigdy nie doświadczysz innego. Jesteś Lordem w kraju duchów i zawsze nim będziesz.

                Podsumowując, Dni krwi i światła gwiazd jest powieścią dobrą, jednak wywarła ona na mnie wrażenie słabsze od swej poprzedniczki. Polecam ją wszystkim, którzy już zaczęli swą przygodę z serią, radzę jednak nie zawyżać względem niej swych wymagań. Sama dam jeszcze jedną szansę autorce i zabiorę się również za tom trzeci, gdy tylko będzie dostępny. 

Ocena: 6/10

6 komentarzy:

  1. Mnie również oczarowała pierwsza część (mimo paru wad), ale żeby nie popsuć sobie opinii o serii, podejdę do drugiego tomu z dystansem ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, akurat tutaj się nie zgodzę. Dla mnie część druga była znacznie lepsza od drugiej. Akcja może trochę toczyła się wolniej, ale uzupełniały ją inne elementy. Jest poważniejsza od drugiej części i wszystko toczy się mocno niestandardowo... Chyba to, co dla ciebie było wadą, Dominika, dla mnie okazało się zaletą :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm.. Okładka całkiem niezła, ale raczej się nie skuszę. Moja ocena, sądząc po pierwszej części, nie byłaby taka dobra :)
    http://art-forever-in-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam pierwszą część, więc pewnie w końcu sięgnę i po drugą ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety nie czytałam tej serii. Poczekam na Twoją opinię 3 tomu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to tak średnio to wyszło... Mam na półce oba tomy, które wciąż czekają na czytanie. Mam nadzieję, że jednak przypadną mi do gustu....

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)