niedziela, 11 stycznia 2015

Serialowo: The Vampire Diaries

           
             Prawdopodobnie nie ma na tym świecie osoby, która chociaż przelotnie nie usłyszałaby czegokolwiek na temat ekranizacji Pamiętników Wampirów. Serial ten powstał na podstawie swego nie aż tak popularnego książkowego pierwowzoru i w mgnieniu oka zdobył spory rozgłos. Sama początkowo byłam średnio przekonana, a po obejrzeniu pierwszego odcinka byłam wręcz rozczarowana, jednak przy drugim podejściu wciągnęłam się w TVD bez reszty, by oczekiwać z emocjami każdego kolejnego odcinka, przeżywając jednocześnie rozterki głównych bohaterów. 
       
      Na początku nie mogłam przyzwyczaić do obsady, gdyż będąc świeżo po lekturze spodziewałam się czegoś... Po prostu innego. Sama jednak nawet nie pamiętam kiedy zaczęli mi się oni wydawać po prostu idealnie dobrani, zwłaszcza Damon, Stefan, Caroline, a nawet Elena. Pierwszy sezon jest swego rodzaju wprowadzeniem do całej tej historii, dlatego też jest on zwyczajnie najmniej pokręcony ze wszystkich, które są obecnie dostępne. 
              Jeśli miałabym wymienić dwie rzeczy, które mocno i nieprzerwanie napawają mnie irytacją podczas oglądania, bez większego wahania wybrałabym takie a nie inne rozegranie wątków miłosnych, oraz specyficzne tworzenie nowych wrogów w każdym sezonie. A co mam na myśli dokładnie? Już wyjaśniam. Specyfiką seriali ciągnących się przez długie lata jest to, że w gruncie rzeczy każdy był już z każdym, a nawet jeśli nie, to wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to niedługo ulegnie zmianie. 
              To samo tyczy się przeciwności losu, z którymi zmagają się bohaterowie. Pierwsze dwa sezony były naprawdę dobre same w sobie, chyba nawet drugi był swego rodzaju rozkwitem i podobał mi się o wiele bardziej od pierwszego, zaś jego końcowe odcinki były naprawdę obfite we wzruszenia. Później z kolei pojawiał się coraz to nowy wróg, w każdym sezonie był on silniejszy od tego poprzedniego. I tak cały czas, skończywszy na szóstym. 
             Niewątpliwym plusem jest ścieżka dźwiękowa, gdyż wiele razy miałam okazję usłyszeć tam prawdziwe perełki, czy też poznać wykonawców, których darzę sympatią po dziś dzień. 
             Cały serial pełen jest naprzemiennie wzlotów i upadków, zarówno pod względem fabuły, postaci jak i pozostałych elementów. Obecny (czyli szósty) nie jest taki zły w porównaniu do poprzednich, choć nie czekam już na każdy kolejny odcinek z taką niecierpliwością jak jeszcze rok czy dwa temu, nie wspominając już o tych początkowych sezonach. 
              Osobiście mimo wszystko poleciłabym ten serial. Przede wszystkim za obsadę, poczucie humoru, naprawdę dobrą ścieżkę dźwiękową. Można przy nim zrelaksować się i odciąć od problemów. Sama z pewnością obejrzę go do końca i już zawsze będę naprawdę dobrze wspominać. 

9 komentarzy:

  1. Serial jest dużo lepszy niż książka - rzadko zdarza się taki schemat. Ja przestałam oglądać serial na 4 albo 5 sezonie - już nie pamiętam. Po prostu serial zaczął przynudzać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz co: gra aktorska marna (choć aktorzy atrakcyjni), fabuła męcząca (zwłaszcza po kilku seriach), wątki się plączą i jeszcze wiele wiele wad... ale... ja ten serial uwielbiam :P zawsze nie moge się doczekać kolejnego odcinka :D a humor jest świetny :)
    polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja stanęłam gdzieś w okolicy 4 sezonu, choć chętnie obejrzałabym sobie wszystko od początku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Różne opinie słyszałam (tudzież czytałam) na temat serialu, osobiście jednak nie jestem do niego przekonana. No i niestety nie bardzo miałabym kiedy go oglądać - czasu wolnego u mnie niestety jak na lekarstwo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Swego czasu kochałam ten serial całym sercem, jednak zakończyłam go na trzecim sezonie. Elena mnie irytowała do granic możliwości, scenarzyści zaczęli kombinować, i przestało mi się to wszystko podobać.
    Może kiedyś do niego wrócę, ale szczerze wątpię :).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobra recenzja. Co prawda nie czytałam serii książek, ale wydaje mi się, że serial jest o niebo od nich lepszy. Moim ulubionym sezonem był ten, w którym pojawiły się wampiry pierwotne. Później całe napięcie niestety opadało, a pamiętam, że kiedyś czekałam na każdy kolejny odcinek z wielkim zniecierpliwieniem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubiłam ten serial, ale dwa sezony temu porzuciłam oglądanie, bo jest już tak bzdurny i nudny, że nie mogę na to wszystko patrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach ten serial:) Książek nie czytałam więc może będzie mi się dobrze oglądało:))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Porzuciłam w czwartym albo piątym sezonie. Wkurzały mnie te wszystkie odgrzewane kotlety. Przerzuciłam się na "The Originals" i bardzo się z tego cieszę. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)