sobota, 21 lutego 2015

Na krawędzi zawsze - J.A. Radmerski


Tytuł: Na krawędzi zawsze
Autor: J.A. Radmerski
Liczba stron: 460
Wydawnictwo: Filia

Okładka mówi: Kilka miesięcy wcześniej Camryn i Andrew, spotkali się w autobusie w drodze donikąd. Zakochali się w sobie i dowiedli, że gdy dwoje ludzi jest sobie przeznaczonych, los znajdzie sposób by ich połączyć. 
Teraz, w niecierpliwie oczekiwanej kontynuacji "Na krawędzi nigdy" Camryn i Andrew oddają się w pełni swej miłości do muzyki, pełnymi garściami czerpiąc z życia, tak jak sobie to obiecywali. Ale kiedy wydarza się tragedia, ich związek wystawiony zostaje na ostateczną próbę. O ile Camryn próbuje zagłuszyć swój ból, to Andrew podejmuje śmiałą decyzję - żeby ich życie wróciło na dawny tor, muszą znowu wyruszyć w drogę. Razem odnajdą namiętność, przygody i wyzwania których nie spodziewali się w najśmielszych snach.
Moja opinia: 
                "Na krawędzi nigdy" urzekło mnie przede wszystkim swoim klimatem, jakimś powiewem oryginalności jeśli chodzi o samą fabułę. Wciągnęłam się w tę historię i naprawdę dobrze bawiłam się podczas czytania, lecz po część kolejną sięgnęłam dopiero teraz. I jakie są moje wrażenia? O tym powiem więcej już za chwilę.
                Wpisując imię autorki w bezbrzeżnym internecie możemy dowiedzieć się, iż jest ona amerykańską autorką bestsellerów. Nie wiem czemu, ale mój poziom sceptyzmu rośnie o tysiąc procent po przeczytaniu takich rewelacji.
                Żeby nie było zbyt kolorowo - już na samym początku naszych bohaterów spotyka wielka tragedia, następnie zaś mamy okazję przyglądać się temu, jak próbują z niej powstać.
Przychodzi czas w życiu człowieka, kiedy musi zmierzyć się z czymś tak strasznym, po czym czuje, że nigdy nie będzie taki sam. Tak jakby coś mrocznego opadło, kradnąc każdą drobinę szczęścia, którą kiedykolwiek czułeś, i jedyne, do czego jesteś zdolny, to patrzeć i czuć, wiedząc, że bez względu na to, co w życiu zrobiłeś, nigdy nie będziesz w stanie tego odzyskać.
                Pierwsze swoje zastrzeżenia czułam już prawie od samego początku, a odnosiły się one do stylu autorki, który bez wahania można określić jako dość prosty, potoczny, miejscami wulgarny. Podczas lektury pierwszej części nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo, teraz jednak chwilami czułam lekki niesmak. W dodatku nie raz i nie dwa miałam wrażenie, że bohaterowie zachowują się nadal jak nastolatki, którymi w teorii nie byli już od dawna.
                Nie wiem sama, czy na moją ocenę faktycznie miały wpływ te lata przerwy pomiędzy lekturą części pierwszej i drugiej, a chyba faktycznie z wiekiem robię się coraz bardziej wymagająca. W każdym razie - tutaj w ogóle nie mogłam się wciągnąć w tę historię. Cały czas czułam się jakby będąc obok tych wszystkich wydarzeń, a nie w nich.
Nasza historia się zakończyła, ale nasz podróż trwa. Ponieważ zawsze będziemy żyć na krawędzi, aż do śmierci.
                Nachodziło mnie równie uczucie mówiące mi po cichu, że to wszystko już w jakimś stopniu było. Były podróże, były wszystkie postacie, była mała tragedia z której następnie wygrzebywano się przez sporą liczbę stron. Był również z goła ten sam styl, a psychika naszych głównych postaci wydawała się nadal być jakby taka sama jak kiedyś, nie było ani progresu ani postępu.
Mamy tylko jedno życie. Mamy jedną szansę, by życie było warte przeżycia.
                Nie do końca również spodobał mi się zabieg ukazania życia bohaterów praktycznie aż po emeryturę, a ostatnie strony czytało mi się już naprawdę coraz ciężej. Niestety przy całości wcale nie było lepiej, gdyż w normalnych warunkach miałabym taką książkę za sobą po jednym wieczorze. "Na krawędzi zawsze" zajęło mi trzy. Na pochwałę zasługuje zaś okładka, która według mnie jest naprawdę klimatyczna i urzekająca.
W całości znajdzie się kilka ładnych cytatów, jeśli miałabym powiedzieć czy tę pozycję polecam, czy też nie - mam w głowie kompletną pustkę. Wywołała ona we mnie raczej znużenie, powielenie tego co było, zwyczajną obojętność. Może to wina moich podwyższonych wymagań, może też autorce coś nie wyszło, osobiście jednak odradzałabym "Na krawędzi zawsze" bardziej wymagającym czytelnikom, naprawdę, na rynku są lepsze powieści. Sama zaś przepełniona rozczarowaniem życzę autorce, by jej kolejne powieści faktycznie były godne miana bestsellerów. 

Ocena: 4/10

10 komentarzy:

  1. Ałć, dość mocno skrytykowałaś tę książkę... W sumie to naturalne, że z wiekiem i z rosnącą liczbą przeczytanych pozycji robimy się coraz bardziej wymagający. Wiemy, na co zwracać uwagę i zauważamy, jak powtarzają się te same motywy i pomysły.
    Na mnie czekają obie części, ale słyszalam o nich tyle sprzecznych opinii, że się w nich już gubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem doskonale co czujesz. Wystarczy spojrzeć nawet na moją własną ocenę pierwszej części sprzed tych dwóch (?) lat i porównać ją do oceny części drugiej. Z wiekiem zaczyna się zauważać coraz więcej schematów, powieleń i niestety diametralnie zmienia się zdanie na temat pewnych rzeczy.

      Usuń
  2. Uświadomiłaś mi, że nadal nie przeczytałam tej cześci i teraz jakoś nie mam ochoty. Moim zdaniem Na krawędzi nigdy było piekną pozycją, a temat został wyczerpany. Kontynuacja nie była potrzebna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w stu procentach, gdyż nie zostało tu pokazane nic ponad to, co już było.

      Usuń
  3. Dużo osób poleca tę serię, a ja mam na nią ogromną ochotę, chociaż szczerze mówiąc czytając Twoją opinię przypomniałam sobie moją niechęć do coraz częściej wydawanych i pisanych kontynuacji. Są takie książki, które spokojnie można by zamknąć w jednym tomie, a nie rozwlekać się na kolejne. "Na krawędzi nigdy" przeczytam i przekonam się czy jest warto sięgać po drugą część :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie pierwsza część się nie podobała. To znaczy doceniam ideę tej historii, ale wykonanie fatalne. Dlatego po kontynuację nie sięgnę i nie zrobiłabym tego nawet wówczas, gdyby wszyscy tę książkę chwalili.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kontynuacje niestety często nie są już tak dobre, jak te pierwsze tomy... A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy tom jest u mnie na półce, a i drugi miałam kupować. Więc na razie się wstrzymam i zobaczę najpierw czy pierwszy przypadnie mi do gustu, skoro słaba kontynuacja :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, a ja bardzo chciałam przeczytać tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety, tak właśnie prezentuje się większość bestsellerów. Dalej nie moge pojąć, dlaczego takie gnioty wzbudzają taką ekscytację?

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)