poniedziałek, 30 marca 2015

Filmowo: Pięćdziesiąt twarzy Greya

                Nie ma na tym świecie osoby, która do tej pory nie zdążyłaby usłyszeć o filmie lub o szeroko osławionym książkowym pierwowzorze. Sama miałam odpuścić sobie oglądanie na rzecz bardziej ambitnych pozycji, jednak dziesiątki niezwykle rozbieżnych recenzji rozbudziły we mnie ciekawość ta wielką, że pewnego wieczoru razem z moim mężczyzną zasiedliśmy przed laptopem i odpaliliśmy to wątpliwe dzieło kinematografii. Pomijam fakt, że zasnęliśmy oboje po piętnastu minutach.
                Przy drugim podejściu było już nieco lepiej, bo dotrwaliśmy do końca. Jak wygląda moja opinia? W gruncie rzeczy... Wcale nie było tak źle. Ale zanim przejdę do sedna, wspomnę dwa słowa na temat fabuły.
                Współlokatorka głównej bohaterki zobowiązała się do przeprowadzenia wywiadu z młodym miliarderem Christianem Grey'em, jednak przez swoją nieoczekiwaną chorobę jest zmuszona do wysłania w zamian kogoś innego. Ana wybawia swoją przyjaciółkę i jedzie do ogromnej i pełnej przepychu siedziby naszego bogacza... A co dzieje się dalej, wiedzą wszyscy. W teorii - ,,Budzi się między nimi nietypowa więź".
                Po pierwsze, przyznać trzeba, iż całość jest dość ścisłym odwzorowaniem książki i nie pojawia się zbyt wiele momentów, w których czytelnicy mogą być zaskoczeni. Dobór postaci jest o dziwo dość trafny, gdyż wszyscy wpasowali się w moje wcześniejsze wyobrażenia. Szara myszka Ana, jej żywiołowa przyjaciółka, Grey, specyficzny Taylor. Tu naprawdę trzeba przyznać plus.
                Minusem z kolei jest fakt, że... Dość długo można mieć wrażenie, że nie dzieje się nic lub po prostu dzieje się za mało. Jeśli ktoś oczekuje dużej ilości akcji to raczej się rozczaruje, gdyż tutaj główną rolę grają raczej emocje i wcześniej wspomniana specyficzna relacja między naszymi bohaterami.
                Na plus z kolei zasługuje ścieżka dźwiękowa. Naprawdę wpasowała się w filmowy klimat i jest chyba jedną z mocniejszych stron 50 twarzy. Zdjęcia również zasługują na plus, wszystko jest miłe dla oka, wygląda naprawdę fajnie. Ale czy coś za tym idzie? Dialogi chwilami pozostawiają wiele do życzenia, również odnosiłam wrażenie, że czasami osoby nie czytające wcześniej książki będą miały problem ze zrozumieniem co i dlaczego się stało.
                Denerwowały chwilami dziwnie poucinane sceny i przejścia w nieodpowiedniej chwili, sceny seksu zaś były o wiele mniej gorące niż zapowiadano.
                Podsumowując, naprawdę nie ma tutaj wielkiego szału, acz tragedią również bym tego nie nazwała. Z pewnością spodziewałam się czegoś innego, bardziej wyrazistego, z większym pazurem i nie do końca to dostałam - dlatego też szala mojej opinii nie przechyla się w żadną stronę i zapewne póki co zawiśnie w obojętności. Ani nie polecam, ani też nie odradzam. 

8 komentarzy:

  1. Zamierzam obejrzeć!
    Czytać - nie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie! W filmie przynajmniej nie ma wewnętrznej bogini, rumienienia się i innych kwiatków ;)

      Usuń
  2. Mój Mąż zaprosił mnie na ten film do kina i niestety żałuję, bo zdecydowanie lepiej byłoby obejrzeć Greya w domu niż wydawać kasę na seans. Zawiodła mnie ta produkcja, ale w zasadzie spodziewałam się tego poniekąd, bo i sama książka (na razie mam za sobą pierwszą część) nie wzbudziła we mnie większych emocji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam - oglądałam i mi się podobało. Szału nie ma, ale jest interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie oglądałam ale chętnie obejrzę :) Dostałam od męża 3 tomy książek. Pierwszą część przeczytałam w rekordowym tempie, a drugą zaczęłam i jakoś nie mogę skończyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie czytałam i nie oglądałam ale tyle już słyszałam na ten temat że możliwe ze kiedyś obejrzę film ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zacznę od plusów. Ścieżka dźwiękowa super.
    ...
    I na tym koniec;p
    Postać Greya odegrana fatalnie, akcja bez składu i ładu, ciągle nudy... Książka mi się nie podobała w ogóle- takie pseudoporno napisane językiem gimnazjalisty, ale myślałam, że film będzie lepiej zrobiony i baaaardzo się rozczarowałam :D do tego niektóre sceny, które miały być seksowne ( np. jak Anastasia bierze do ust ołówek czy tam długopis Greya)- mega kiczowate wyszły :D
    Ah i jeszcze jeden plus- nie było "głębokich" przemyśleń i komentarzy Any ;d
    Pozdrawiam! :)
    _____________________

    www.littlecupofart.pl - blog o sztuce, modzie i kulturze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lepsza była chyba książka ścieżka dźwiękowa w filmie była super to przyznam. Teraz czytałam Polską alternatywę dla tej książki a mianowicie "Seksturysta" Adama Amblera mnie się podobała choć pewnie facetom bardziej by się spodobała

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)