czwartek, 26 marca 2015

Mroczna Bohaterka: Jesienna róża - Abigail Anne Gibbs


Tytuł: Mroczna Bohaterka: Jesienna róża 
Autor:  Abigail Anne Gibbs
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Muza

Okładka mówi: Dziedziczka tytułu książęcego władającej magią rasy Mędrców, Jesienna Róża Al-Summers, ma piętnaście lat. Mieszka w nudnej nadmorskiej mieścinie w angielskim hrabstwie Devon. Po tajemniczej śmierci swej babci, arystokratki mającej dar jasnowidzenia, która ją wychowała, dziewczyna nie miała innego wyjścia niż przenieść się do nieposiadających magicznych umiejętności rodziców. Jakby nie dość było osobistej tragedii i tego, że musiała opuścić ukochany Londyn, to jeszcze polecono jej objąć stanowisko strażniczki w prowincjonalnej ludzkiej szkole. Róża ma przez dwa lata chronić jej uczniów przed złymi mocami i czarną magią. Te jednak, na szczęście lub nie, przez dłuższy czas nie dają o sobie znać. Jako strażniczka Róża nie ma więc zajęcia, za to jej niecodzienny wygląd i nietypowe umiejętności szybko sprawiają, że staje się obiektem drwin i ostracyzmu. Zdeprymowana i osamotniona popada w coraz głębszą depresję.
Wraz z końcem lata jej senne, smutne życie nabierze jednak tempa i barw. Choć nie zawsze różowych. Najpierw atak na miasteczko przypuszczą śmiertelnie niebezpieczni Extermino, a niedługo później do grona uczniów szkoły dołączy drugi strażnik ‒ obiekt westchnień setek ludzkich nastolatek, zabójczo przystojny syn samego króla Mędrców. Początki relacji jego i Róży nie będą łatwe. Z czasem jednak niechęć granicząca z wrogością ustąpi miejsca cieplejszym uczuciom. I całe szczęście, bo Róża, książę i ich sprzymierzeńcy z królewskiego dworu Atheneów będą musieli zjednoczyć siły, by stawić czoła kolejnym atakom zabójczych Extermino. Jednocześnie w tle cały czas nabrzmiewa kryzysowa sytuacja spowodowana uprowadzeniem przez Wampiry znanej czytelnikom pierwszego tomu Violet Lee.


Moja opinia: 
                Abigail Anne Gibbs jest eteryczną blondynką, która mdleje na widok krwi. Walczy o prawa zwierząt i jest wegetarianką. Na co dzień jest zwykłą, przeciętną studentką. I nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że właśnie została milionerką i to dzięki napisaniu książki o krwiożerczych istotach. W studiu dzień Dobry TVN gościem była Abigail Gibbs. 
                Ta recenzja zaczyna się dokładnie tak samo, jak ta dotycząca części pierwszej, przeczytanej przeze mnie dobre dwa lata temu. Choć wstęp, seria oraz cały motyw przewodni tej właśnie twórczości są takie same, to jednak wiele zmieniło się w moim osobistym spojrzeniu, a przede wszystkim w wymaganiach, jakie postawiłam Mrocznej Bohaterce przed lekturą. Czy sprostała moim oczekiwaniom? Z przykrością stwierdzam, że nie. Zapraszam do dalszej lektury, by dowiedzieć się dlaczego. 
                Kiedy tylko spojrzałam na swoją ocenę Kolacji z Wampirem sprzed dwóch lat - prawie spadłam z krzesła. Sama nie wiem co sprawiło, że postanowiłam wystawić właśnie tej pozycji tak wysoką ocenę, na którą zdecydowanie nie zasłużyła. Dziś próbuję sobie tłumaczyć to faktem, że po ogromnej przerwie czytelniczej odczułam przesadną euforię po lekturze czegoś naprawdę przeciętnego. Jak z kolei wypada kontynuacja? 
                Jeśli chodzi o okładkę, do złudzenia przypomina ona swoją poprzedniczkę. Nie jest brzydka, choć ani nie zachwyca ani też nie odrzuca. Do tego dodać możemy lekkie nieścisłości jeśli chodzi o to, co przeczytać możemy na samym tyle. Kto będzie pierwszą bohaterką? - Zagadka miesiąca. I ogromna niedokładność, bo przecież już od dawna znamy odpowiedź na to pytanie. 
                Szczerze mówiąc, zwyczajnie nie lubię zabiegu zmiany głównych bohaterów w kolejnych częściach, a właśnie coś takiego dostajemy od Abigail Gibbs. Długo nie mogłam przywyknąć, jednak w końcu pogodziłam się z tym faktem. 
                Jesienna Róża w teorii jest piękna i szalenie dojrzała jak na swój wiek, co oczywiście stwierdzają praktycznie wszyscy na każdym kroku. Istotnie, gdyby nie pisano o tym tyle razy, w życiu nie wpadłabym na taki wniosek, już przez sam fakt tego jak zachowywała się przez większość czasu. Pokrzywdzona, wyalienowana w swoim środowisku, istna kłująca jesienna róża. Do tego możemy dodać wspaniałego księcia, zainteresowanego... Nie zgadniecie kim. Naszą główną bohaterką. Oczywiście żeby nie było za łatwo - odrzuca jego zaloty przez zdecydowaną większość tej historii. 
Spodziewałam się czegoś więcej, jednak cała ta historia to typowa nuda, powielanie wszechobecnych schematów, a niezwykle słaby wątek miłosny również do złudzenia przypomina ten z tomu pierwszego. 
                Autorce zdarzają się lepsze i gorsze chwile jeżeli chodzi o sam język i konstrukcję opisów. Zdarzają się naprawdę fajne i barwne, by chwilę później przejść w coś ciężkiego do przetrawienia. Dialogi również nie są mocną stroną, bynajmniej nie zachwycają choć idąc tym tropem - zawsze mogło być gorzej. 
                W tej części pojawiają się również dobrze znani nam bohaterowie - Violet i jej szalenie czuły oraz taktowny wybranek. Ich zachowanie to według mnie totalna pomyłka i coś nie do przełknięcia, Kaspar miota się na wszystkie strony niczym kurczak zamknięty w klatce, jego wybranka jest dość apatyczna i bierna choć miewa swoje momenty. 
                Wszystkie opisy książki brzmią szalenie górnolotnie, zapowiadają coś obfitującego w walkę o śmierć i życie, niesamowite opisy innych światów. Czy dostajemy coś? Szczerze mówiąc, porównanie streszczenia z tylnej okładki do tego co mamy w środku wypada trochę jak zestawienie prawdziwego tygrysa z kimś w przebraniu tygrysa. Czyli słabo. 
                Akcji na początku jest niewiele, wszystko leci dość jednostajnie, potem niby się rozkręca, choć pod tym względem Kolacja z Wampirem wypadła chyba nieco lepiej. 
                Osobiście jestem niesamowicie rozczarowana i nawet lekko zdziwiona jednocześnie. Wszystkim wymagającym czytelnikom zdecydowanie odradzam, zaś tym, którzy lubią niezobowiązujące młodzieżówki z romansem w tle, który jest gorący niczym syberia - polecam. Sama na tym kończę swoją przygodę, zarówno z serią jak i z autorką.

Ocena: 3/10

5 komentarzy:

  1. Czyli jest tak, jak się spodziewałam. Zobaczymy, czy będzie mi się chciało skrytykować tę książkę.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście spodziewałam się czegoś fajnego... Niestety, nie wyszło ;)

      Usuń
  2. Czytałam, ale mi jakoś bardziej się podobała, aczkolwiek niedociągnięcia są :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuuu, szkoda mi czasu na takie "dzieło" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie sięgnę, ponieważ to nie jest pierwsza taka recenzja na temat tej książki. Jest o wiele innych książek, którym warto poświęcić czas. I dziękuję Tobie, że przekonałaś mnie, aby nie brać się za tę książkę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)