środa, 8 lipca 2015

Filmowo: Zaginiona dziewczyna


              Spędzając czas na moich jakże urozmaiconych wakacjach postanowiłam, że obejrzę wraz z rodziną jakiś ciekawy film. Zostałam zachęcona do "gone girl" i zasiadłam przed telewizorem, niestety kilka minut po rozpoczęciu seansu. Oczekiwań nie miałam prawdopodobnie żadnych, nigdy nie słyszałam nawet tego tytułu na ojczystej ziemi, jednak moja ciocia stwierdziła, że musi być ciekawy, bo książkowy pierwowzór był świetny. I jak tu nie wierzyć osobie posiadającej tyle tysięcy książek i tak wyrobiony gust czytelniczy?

              Gone Girl to dramat, w którym pierwsze skrzypce gra Ben Affleck wraz z Rosamund Pike. Po przeprowadzce w rodzinne strony mężczyzny ich małżeństwo przeżywa niemały kryzys, zaś to co dzieje się w dniu ich rocznicy - zaskakuje dosłownie wszystkich. W pierwszych sekundach nie byłam przekonana do Bena, jednak dopiero z upływem czasu doceniłam jego zdolności aktorskie i w końcowym werdykcie szczerze przyznaję, że wypadł naprawdę dobrze, przede wszystkim bardzo przekonująco. Brawa należą się również odtwórczyni głównej roli żeńskiej - wypadła niesamowicie realistycznie.
               Cała historia zaczyna się naprawdę niewinnie. Mamy małżeństwo z problemami jakich wiele, pojawiający się kryzys. Przecież nic w tym dziwnego, prawda? Zapewne każdy z nas ma okazję oglądać podobne sytuacje w domu, czy nawet w swoim bliższym środowisku. Kluczowe są tu jednak dopiero późniejsze wydarzenia. Tajemnicze zniknięcie, brak poszlak, istny martwy punkt. Kogo zatem najłatwiej jest obwinić?
              Klimat tej produkcji jest niesamowity, zaś jej struktura przypomina mi nieco sinusoidę. W jednej chwili myślimy sobie "Kurczę, ten facet jest kompletnym dupkiem", zaś kilka minut później to zdanie zmienia się na "Matko, ta kobieta była taka okropna". Wszystko jest skonstruowane tak, że nasze zdanie o bohaterach zmienia się dosłownie co kilkanaście minut wraz z napływem coraz to kolejnych faktów z ich życia.
              Finał jest naprawdę zadziwiający i ja z pewnością nie spodziewałam się czegoś podobnego. Czuję się naprawdę usatysfakcjonowana tą produkcją - zadziwiła mnie, zszokowała, wzbudziła do pewnych refleksji, zachęciła by zadać sobie pytanie - czy tacy ludzie istnieją naprawdę?
              Mamy tu całkiem sporo akcji, szalenie specyficzne poczucie humoru, które mi osobiście przypadło do gustu. Od tych dwóch elementów ważniejsza jest tu psychologia postaci. Nie tylko ich wszystkich razem, ale też każdej jednostki z osobna. To właśnie ta psychologiczna złożoność jest tu najlepszym i najbardziej satysfakcjonującym elementem.
             Nie umiem odnieść się do tego, czy ekranizacja jest lepsza niż książkowy oryginał, gdyż najzwyczajniej w świecie go nie czytałam. Dla mnie jako 'świeżego' widza seans ten był naprawdę ciekawy i satysfakcjonujący, przy czym z chęcią sięgnę również po powieść. Polecam wszystkim lubiącym takie klimaty, naprawdę warto obejrzeć.

8 komentarzy:

  1. Strasznie ciekawi mnie książka, więc najpierw po nią sięgnę - później zamierzam skonfrontować to z filmem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam taką kolejność, sama trochę żałuję, że nie zaczęłam od książki ;)

      Usuń
  2. Posiadam książkę, więc z wielką chęcią po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Koleżanka poleciała mi książkę, na podstawie której powstał ten film. I mimo ,że to kompletnie nie moja bajka momentami dało się nawet wkręcić. Zakończenie genialne;)

    pokolenie-zaczytanych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, zakończenie niesamowicie mnie zaskoczyło - a to zdarza się naprawdę rzadko ;)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Nie znam książki, ale na film mam ogromną ochotę, na pewno obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Film zrobił na mnie spore wrażenie. Uwielbiam Finchera i uważam, że zrobił kawał dobrej roboty, a zakończenie dosłownie wbiło mnie w fotel! Teraz muszę tylko dorwać książkę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam książkę, filmu nie widziałam :) Książka jest naprawdę świetna, o czym swego czasu pisałam u siebie na blogu dając jej najwyższą w mojej skali ocenę. Film muszę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)