piątek, 10 lipca 2015

Milion małych kawałków - James Frey



Tytuł: Milion małych kawałków
Autor: James Frey
Liczba stron: 517
Wydawnictwo: Burda publishing polska

Okładka mówi: James budzi się na pokładzie samolotu z wybitymi czterema zębami, w zakrwawionej koszuli i sam nie wie co tak naprawdę mu się przydarzyło. Ma dwadzieścia trzy lata, od dziesięciu uzależniony jest od alkoholu, a od trzech - od narkotyków. W ośrodku o rekordowo wysokim odsetku wyleczeń wszyscy są pod wrażeniem tego, że jeszcze żyje. 

Moja opinia:
                Nie jestem wielką fanką książek opowiadających o perypetiach osób uzależnionych. Nie czytałam wcześniej zbyt wielu pozycji o podobnej tematyce, ba, nie miałam nawet w rękach kultowej już powieści "My, dzieci...". Do Miliona małych kawałków zachęcił mnie pewien ciekawy fragment, wtedy jednak sama nie wiedziałam w co tak naprawdę się pakuję. 


Młodzieniec przyszedł do Starca po radę,

Starcze, rozbiłem coś.
Jak bardzo to rozbiłeś?
Na milion małych kawałków.
Obawiam się, że nie mogę ci pomóc.
Dlaczego?
Nic się nie da zrobić Nie można tego naprawić.
Dlaczego?
Jest za bardzo rozbite. Na milion małych kawałków.



                  Całkiem intrygujący fragment, prawda? Skusił mnie swoim klimatem, zapewne jednak nie sięgnęłabym po całą resztę gdybym wiedziała, że każdy dialog jest zapisany tam w sposób identyczny jak powyżej. Jeśli miałabym w paru słowach opowiedzieć o tym co składa się na te ponad pięćset stron, powiedziałabym - szczerość w opisach i brutalność, chwilami trudny do zaakceptowania naturalizm, bolesna wręcz prostota, liczne powtórzenia i prymitywizm budowy zdań, chwilami nawet ciekawa budowa postaci, to wszystko zaś owiane jest drobnym elementem autobiograficznym. 
                 Na początku znalazłam informacje o tym, że jest to powieść czysto autobiograficzna, dlatego tym chętniej po nią sięgnęłam. Dopiero po dłuższych poszukiwaniach odkryłam trochę dotyczących jej kontrowersji oraz zarzutów od fanów z rodzimego kraju. Jak wiemy, pierwsze strony poświęcone są notce autora w której informuje nas, że jego osobiste doświadczenia były głównym motywem, zaś zdecydowana większość została zmieniona bądź przeinaczona. Ta notatka pojawiła się jednak dopiero w późniejszym wydaniu, wcześniejsze zaś było lansowane na typową biografię. 
                  To co widać od razu, to niezwykła prostota w opisach. I czytałam tę książkę i chwilami nie wierzyłam w to co widziałam i czasem mnie to załamywało i brnęłam mimo to strona po stronie i rozczarowywałam się coraz bardziej. Mniej więcej tak to wszystko wygląda z tym, że język którym ja się posłużyłam jest prawdopodobnie o kilka poziomów bardziej zaawansowany. Króluje prostota wraz z dosadnością i o ile jest to zabieg ciekawy przez pierwsze kilkanaście stron, tak po dwustu już najzwyczajniej w świecie męczy, irytuje i sprawia, że dalsze brnięcie w tekst jest tylko odrobinę przyjemniejsze od dłubania sobie szpikulcem w oku. Mnie jako osobą dość pedantyczną i lubiącą się w perfekcji - coś takiego    najzwyczajniej w świecie odrzucało. 
                   Wyżej wspomniane opisy są naprawdę dosadne, szczere, bezpośrednie i przy tym szalenie szczegółowe. Mamy okazję poczytać o tym, jak wyglądały wymioty naszego bohatera, mamy możliwość poczytać o leczeniu kanałowym wybitych zębów bez znieczulenia, a to i tak tylko wierzchołek góry lodowej. Z pewnością ta pozycja nie będzie dobrym wyborem na lekturę wieczorną dla osób o słabych nerwach i wrażliwych żołądkach. 
                   Postacie są jakie są, najgorzej wcale nie jest choć też w pamięć nie wryło mi się nic szczególnego. Jedynie główny bohater nieco irytował. Chwilami miałam wrażenie, że autor chce by w jakimś stopniu wzbudzić w nas współczucie, by poruszyć swoim tak okrutnym losem. Nie wolno jednak zapominać, że sam sobie właśnie to zgotował, tylko i wyłącznie na własne życzenie. Poza tym, gdzie byli rodzice skoro od trzynastego roku nadużywał alkoholu? Cóż, na to pytanie pewnie nikt nie udzieli nam odpowiedzi, bo w książkowej kreacji wszystko wyglądało na dobre - dobra rodzina, dobrzy jej członkowie. Ciekawi mnie tylko jak było na prawdę, ale tego z pewnością się nie dowiemy. 
                    Czytając szalenie pochlebne recenzje byłam dosłownie pewna, że to pozycja godna co najmniej miana arcydzieła, przez co ostro się rozczarowałam. Gdybym wiedziała co mnie czeka, z pewnością odpuściłabym i zabrałabym się za coś lżejszego, przyjemnego lub... Po prostu za coś innego. 
                     Nie wiem czy jestem jedyną rozczarowaną, choć biorąc pod uwagę oceny z przeróżnych portali - prawdopodobnie będę jedną z niewielu. Cóż, polecam ją fanom takich klimatów, odradzam zaś wszystkich którym przykładowe zdanie napisane w stylu autora przeszkadza. Lepiej również, by czytelnicy o wrażliwych żołądkach odpuścili sobie tę lekturę. 

Ocena: 4/10

10 komentarzy:

  1. Nie jesteś jedyną rozczarowaną. Też spodziewałam się czegoś lepszego niż to, co dostałam. A ten język... Masz rację - irytacja na najwyższym poziomie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie nie jest to książka dla mnie. Nie moja tematyka, a skoro dodatkowo język jest męczący to na pewno po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam czytać takie książki, zwłaszcza, jak główny bohater choruje na jakąś chorobę psychiczną, albo jak tutaj, jest od czegoś uzależniony. Interesują mnie właśnie takie tematy, jestem po prostu ciekawa, jak główny bohater to wszystko przeżywa. Mimo twojej opinii, jestem jej szalenie ciekawa.

    Szkoda, że nie czytałaś Dzieci z dworca zoo, naprawdę wspaniała i emocjonująca książka :) Wywarła na mnie spore wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurcze, czyli szkoda czasu na ten tytuł :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna, naprawdę poruszająca książka. Styl rzeczywiście początkowo może być drażniący, ale każda kolejna strona sprawia, że nie zwraca się takiej uwagi, a później nawet jest się pełnym podziwu - tyle w tym ekspresji, emocji, dostrzegalnych uczuć. Dla mnie coś niesamowitego po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam, ze zapowiada się na coś lepszego... ale się pomyliłam :/ Odpuszczę sobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię tego typu książek.. Wydają mi się schematyczne i ... po prostu nudne.

    mini-book-review.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. A myślałam, że to coś ciekawego... Jednak się nie skuszę ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja mimo wszystko zaryzykuję i dam się namówić ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jestem do końca przekonana... hmm

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)