środa, 15 lipca 2015

Serialowo: True Detective




                Nie ufam do końca amerykańskim twórcom seriali. Powodów jest wiele - schematyczność, dość specyficzny klimat i brak polotu, zamienianie dobrych seriali w tasiemce i niszczenie ciekawych produkcji jakimś bezsensownym wątkiem. Nie znaczy to oczywiście, że mam właśnie takie zdanie o każdym serialu pochodzącym z tego kraju, do którego osobiście żywię dużą sympatię już od pierwszego pobytu. Do True Detective na początku nie byłam przekonana w ogóle, ba - wcale nie chciałam zabrać się za oglądanie, usłyszałam jednak tyle świetnych opinii, że dałam się ostatecznie namówić. Czy jest to produkcja godna miana jednego z najlepszych seriali minionego roku?

                 Fabuła to jedna z największych zalet całej produkcji. Mamy tajemnicze morderstwo owiane nutką fanatyzmu na tle słabo znanej religii, układy w instytucjach wyższego szczebla i sporo przeszkód do pokonania by móc dowieść kto jest mordercą. Całość jest naprawdę skomplikowana, mamy sporo akcji i przede wszystkim ciekawy pomysł idący w parze ze świetną realizacją. Dwójka głównych bohaterów to według mnie świetne połączenie dwóch szalenie skrajnych charakterów, które mimo wszystko pasują do siebie w jakiś dziwny sposób. Świetnie uzupełniają się nawzajem w każdym odcinku i sprawiają, że nie można narzekać na nudę. Oprócz tego mamy również dość specyficzne poczucie humoru, które dodaje całości smaczku.
                 Teraźniejszość splata się z przeszłością i dotyczy to nie tylko pewnych wydarzeń, ale też sposobu narracji i ich ukazania. Tajemnicza sprawa jest już wspomnieniem relacjonowanym przez dwójkę z powyższego plakatu. Dlaczego jednak ktoś o nią teraz pyta? I jak bardzo zabawne są czasem różnice między tym co się wydarzyło, a tym co zostaje opowiedziane nowym funkcjonariuszom? Tego nie da się opisać w słowach, to trzeba po prostu zobaczyć.
                  Oprócz naprawdę świetnego wątku głównego mamy również sporo pobocznych, które dotykają problemów życia codziennego z jakimi od czasu do czasu boryka się zapewne każdy z nas. Dodają one całości realizmu i są fajnym urozmaiceniem. Akcja cały czas brnie do przodu, ścieżka dźwiękowa również zasługuje na wielki plus - szczególnie piosenka z początku, której najpierw nienawidziłam, później zaś polubiłam.

               
                     Psychologia postaci jest tu na naprawdę wysokim poziomie. Moim osobistym faworytem od pierwszego odcinka był tu pan detektyw stojący po lewej. Również ciekawie został przygotowany motyw zabójcy, całej tej piramidy ludzi odpowiedzialnych bądź współuczestniczących w takich okropieństwach. Pokręceni, perwersyjni zabójcy, kazirodztwo, układy, dużo akcji, sporo emocji, wiele tajemnic - to wszytko łączy w sobie ten serial. Polecam z ręką na sercu wszystkim lubiącym kryminalne klimaty i potwierdzam - to jedna z najlepszych produkcji jakie oglądałam w ostatnim czasie.

3 komentarze:

  1. Uwielbiam :) Ale chyba drugi sezon bardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze go nie zaczęłam - nie przepadam za Colinem i przywiązałam się do bohaterów z pierwszego sezonu ;)

      Usuń
  2. Co raz bardziej przekonuję się do seriali, dlatego zapisałam go sobie na listę do obejrzenia :D

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)