środa, 20 stycznia 2016

Bez tchu. Szaleństwo zmysłów - Maya Banks


Tytuł: Bez tchu. Szaleństwo zmysłów
Autor: Maya Banks
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Albatros
Tom: #1

Okładka mówi: 
Trylogia erotyczna (SZALEŃSTWO ZMYSŁÓW, GORĄCZKA CIAŁA, POŻAR KRWI) 
powstała na fali popularności powieści E.L. James. Trzech przyjaciół – 
Gabe, Jace i Ash – wspólnie zarządza potężną firmą. Młodzi, przystojni, 
bogaci i bezwzględni w interesach, lubią też dominować w życiu 
prywatnym, szczególnie w łóżku. Bez najmniejszych skrupułów realizują 
swoje najskrytsze fantazje seksualne.

Moja opinia:
            Maya Banks jest autorką serii Bez tchu, która jest naprawdę mocno inspirowana praktycznie już kultowym w dziedzinie książek erotycznych Grey'em. Nie słyszałam o niej kompletnie niczego do momentu, aż w moich rękach nie znalazło się Szaleństwo zmysłów i początkowo myślałam, że jest kolejną debiutującą pisarką. Okazuje się jednak, że autorka ma na swoim koncie dziesiątki książek erotycznych i do typowej debiutantki jej naprawdę daleko, choć jednocześnie sądzę, że nie była znana szerszemu gronu czytelników.
                Kluczowym elementem całej fabuły jest historia trzech partnerów biznesowych, wokół których wszystko będzie kręcić się od początku do końca. Gabe, Jace i Ash są budulcami całej serii i każdemu zostanie poświęcony dokładnie jeden tom, choć oczywiście będą pojawiać się w pozostałych, ale już jako postacie drugoplanowe. Oczywiście są młodzi, nieprzyzwoicie bogaci i napaleni, a zawodowy sukces jest ich najzwyklejszym chlebem powszednim.


                Tom pierwszy skupia się na historii Gabe'a i młodszej siostry jego najlepszego przyjaciela, Mii. Mężczyzna przez lata odczuwał wobec niej skrywane pożądanie, nie mógł jednak dać mu ujścia - aż do momentu, gdy nie zaproponował dziewczynie posady asystentki z benefitami. Do tego wystarczy dodać mały dramat z jego przeszłości, wymieszać ze szczyptą niewinności którą należy oprószyć główną bohaterkę - i tak powstał nam materiał na kolejną powieść erotyczną.
                Nie spodziewałam się po niej wiele głównie dlatego, że z każdej strony okładki krzyczała do nas informacja na temat tego, czym powieść była inspirowana. Nie wiem czy jest to najlepszy sposób na reklamę bądź przyciągnięcie czytelników, najważniejsza jest jednak treść, więc to do niej przejdę.
                Styl autorki na kolana bynajmniej nie powala, jest stosunkowo prosty i jak na moje oko - za mało barwny, brak mi tutaj jakichś urozmaiceń czy ciekawych porównań. Jeśli fabuła nie powala na kolana od samego początku, tylko wyjątkowym stylem pisania można uratować całość, kradnąc serca czytelników. Tutaj niestety szału nie ma, na dowód czego wstawię przykładowy cytat.

Była rozbita. Kompletnie wykończona. Jak po ostrej imprezie, po wyjściu z haju.
               
               Zdania chwilami są naprawdę krótkie co widać w zdaniu zamieszczonym powyżej, tekst chwilami wygląda jakby był pocięty i nie można powiedzieć, by coś takiego czytało się dobrze. Jeśli mam być szczera, nie wiem jak czuje się człowiek po wyjściu z haju, jestem jednak prawie pewna, że autorka swoim stylem funduje czytelnikowi coś bardzo podobnego.
                Postacie mają jak na moje oko za mało pazura i trójwymiarowości, by można było mieć wrażenie, że są ludźmi z krwi i kości, a nie tylko papierowymi wytworami wyobraźni. Główna bohaterka chwilami jest nieco nazbyt infantylna jak na swój wiek, główny bohater zaś dostał do swego życiorysu nieco za mały dramat, by potencjalny czytelnik mógł poczuć jakiekolwiek wzruszenie.

                Szaleństwo zmysłów to typowy przeciętniak, który nie wyróżnia się kompletnie niczym spomiędzy dziesiątek serii bazujących na utartym schemacie, który przyniósł sławę Greyowi Czy Crossowi. Tutaj naprawdę nie można znaleźć niczego szczególnego poza powieleniem podstawowego szkieletu i dodaniem paru drobnych szczegółów. Sama sięgnę po części kolejne przez wzgląd na swoje osobiste wyzwanie Kończymy serie. W innym wypadku - nie zrobiłabym tego. Polecam ją przede wszystkim fanom gatunku i zagorzałym czytelnikom, jeśli ktoś faktycznie szuka w tej pozycji pazura - rozczaruje się. Autorka faktycznie dostarcza nam szaleństwa zmysłów, szkoda tylko, że nie tych których powinna. 

11 komentarzy:

  1. Nie tym razem, spasuję. Nie przepadam za podobnymi lekturami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja! Gdyby nie to, że dokładnie realizuję moje osobiste wyzwanie noworoczne "Kończymy serie" to po prostu rzuciłabym tymi książkami w kąt. A tak mam za sobą już dwie części i nie wiem od której strony zabrać się za trzecią.

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że każda powieść erotyczna wygląda tak samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o te najbardziej "popularne" - niestety to smutna prawda. Ciągle dostajemy ten sam odgrzany kotlet z drobnymi zmianami i innymi imionami bohaterów.

      Usuń
  3. Mam wrażenie, że ostatnio pojawia się coraz więcej powieści erotycznych, tak trochę czuję już ich przesyt ;/

    Zostanę tu na dłużej, hej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, już nawet nie chodzi o to, że tyle ich się pojawia - wszystkie mają praktycznie takie same okładki i mówią o tym samym.
      Miło mi to czytać ;)
      Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

      Usuń
  4. Nie mam nic do powieści erotycznych, ale skoro to podobny schemat do Grey'a to automatycznie skreślam ją z listy. Tym bardziej, że sama zauważasz, iż kreacja bohaterów do najlepszych nie należy. No i styl - takie zdania zdecydowania mnie zniechęcają.

    Nominowałam Cię do LBA (tutaj), będzie mi niezwykle miło, jeśli odpowiesz na moje pytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, wszystko to co powinno tutaj ratować całość, najprościej mówiąc kuleje. Polecić można ją chyba tylko zagorzałym fankom gatunku.
      Dziękuję bardzo za nominację! Z największą radością odpowiem na Twoje pytania ;)

      Usuń
  5. Z literatury erotycznej czytałam tylko pierwszy tom Greya. Na tym się na razie skończyła moja przygoda z tym gatunkiem i pewnie długo tak pozostanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zdecydowanie odradzam sagę pani Banks ;)

      Usuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)