sobota, 2 stycznia 2016

Filmowo: Mów mi Vincent

            Na film Mów mi Vincent natknęłam się przez czysty przypadek. Wraz z chłopakiem chcieliśmy obejrzeć coś lekkiego i przyjemnego, by wypełnić jeden ze świątecznych wieczorów, a film ten opisany jako komedia wydawał się być idealnym wyborem. Czy po seansie moje zdanie uległo zmianie?
            Tytułowy Vincent jest już nieco starszym mężczyzną o bardzo specyficznym podejściu do życia i ludzi. Już po pierwszych kilkunastu minutach seansu dostrzec można jego skłonność do długów, hazardu, a w oczy równie mocno bije niedbalstwo o cały posiadany przez niego ziemski dobytek. Pewnego dnia do domu obok wprowadza się matka z chłopcem, którym ktoś musi się zająć. Bez trudu można się domyślić, kto będzie pierwszym chętnym do pełnienia odpłatnej roli babysittera.
            Mylnym stwierdzeniem jest nazwanie tego filmu komedią, gdyż pod maską wszechobecnego sarkazmu i tekstów powalających na łopatki mamy prawdziwy dramat pokrzywdzonego przez los człowieka. Psychologia głównego bohatera to naprawdę ciekawy element całości i właśnie on budził we mnie największe zainteresowanie, a powolne odkrywanie skrywanych przez Vincenta sekretów było ciekawą, choć też wzruszającą i smutną przygodą.


            Całość opiera się przede wszystkim na relacjach międzyludzkich i muszę przyznać, że w tym przypadku świetnie poradził sobie odtwórca roli Olivera, czyli wcześniej wspomnianego chłopca.
            Można by pomyśleć, że skoro film bazuje przede wszystkim na emocjach - akcja będzie zepchnięta na dalszy plan. Na szczęście sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie i akcja prężnie brnie do przodu. Ścieżka dźwiękowa idealnie komponowała się z całością, choć jednocześnie ma żadnych zachwytów na tym polu.
            Jeśli mam być szczera - w finałowej scenie w moich oczach zalśniły łzy. Nie był to oczywiście płacz unoszący się swą donośnością aż pod niebiosa, ale faktycznie - poczułam wzruszenie.
            Myślicie, że zgorzkniały i samotny mężczyzna, samotna matka, ciężarna tancerka erotyczna i dręczony w szkole chłopiec mogą mieć coś wspólnego? Jeśli odpowiedź brzmi "nie" to znaczy, że musicie dać szansę filmowi Mów mi Vincent.


            Nie brak tutaj wzruszeń, ludzkich dramatów, jak i absurdalnego choć jakże ciekawego poczucia humoru. Wszystko to jest naprawdę wybuchową mieszanką, której bez wątpienia warto dać szansę - bo nawet ten marudny, wredny człowiek może mieć coś dobrego do zaoferowania. W końcu wszyscy święci to tylko ludzie. 

3 komentarze:

  1. Musze obejrzeć ten film pozdrawiam i spełnienia postanowień noworocznych wi-kusia.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tym filmie. Może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)