wtorek, 19 stycznia 2016

Kraina cienia - Meg Cabot


Tytuł: Kraina Cienia
Autor: Meg Cabot
Liczba stron: 190
Wydawnictwo: Amber
Tom: #1

Okładka: Suze jest pośredniczką, a to znaczy, że spędza sporo czasu na kierowaniu błąkajacych się dusz zmarłych w zaświaty. Ale to nie takie proste - nie wszystkie duchy tego chcą. Tuż po przyjeździe do Kalifornii Suze czeka sprawdzian, a jeszcze nawet nie zdążyła się rozpakować. Pewien okrutny duch piekielnie pragnie zamienić jej życie w koszmar. Na szczęście Suze dzieli sypialnię z Jesse'em - najwspanialszym ze wszystkich duchów. Ale czy ośmieli się zrobić pierwszy krok. W końcu to najseksowniejszy duch w mieście.


Moja opinia:
                Czy jest ktoś, kto na przełomie podstawówki i gimnazjum nie zaczytywał się w powieściach Meg Cabot? W moim otoczeniu dosłownie każda dziewczyna miała swoją ulubioną serię tej autorki o czym oczywiście toczyły się namiętne dyskusje na szkolnych korytarzach i przy bibliotecznych półkach. Nie muszę już chyba wspominać, że również ja uległam magii serii "Pośredniczka", dzięki której moja sympatia czytelnicza przerodziła się w gorącą miłość.
                Przy okazji porządków w mojej już jakże obszernej biblioteczce natknęłam się na malutkie książki w iście kieszonkowym wydaniu i (nie)stety w starej szacie graficznej. Ku mojemu zaskoczeniu przemieszanemu z radością trafiłam na Krainę Cienia. Czemu by nie przeżyć na nowo tej historii? - Pomyślałam. I od tego się zaczęło.
                Suze jest pośredniczką, a to znaczy, że spędza sporo czasu na kierowaniu błąkających się dusz zmarłych w zaświaty. Ale to nie takie proste - nie wszystkie duchy tego chcą. Tuż po przyjeździe do Kalifornii Suze czeka sprawdzian, a jeszcze nawet nie zdążyła się rozpakować. Pewien okrutny duch piekielnie pragnie zamienić jej życie w koszmar. 
                Osobiście naprawdę uwielbiam styl pisania Meg Cabot, jest lekki, niewymuszony i przy tym niezwykle wciągający, ociekający sarkazmem. Tekst jest pełen przeróżnych porównań, odniesień i jest prawdziwym przeciwieństwem nudy. Akcja wartko brnie do przodu i dosłownie nie ma czasu na nudę, jedyny zarzut jaki przychodzi mi do głowy to długość - całość mogłaby być zdecydowanie bardziej rozbudowana.
                Postacie również są jednym z mocniejszych elementów całości, gdyż mamy tu sporą różnorodność charakterów. Jeśli miałabym powiedzieć kogo osobiście polubiłam najbardziej : sarkastyczną i jakże twardą Suze, dobrodusznego i oddanego Ojca Dominika czy też niezwykle specyficznych braci przyrodnich głównej bohaterki - chyba nie mogłabym się zdecydować. Na koniec zostawiłam postać, na której wspomnienie na usta cisną się słowa Nombre de dios. Jesse był nie tylko lokatorem Suze, był również moją pierwszą książkową miłością i to właśnie dzięki niemu zapragnęłam być pośredniczką, co po dziś dzień wspominam z szerokim uśmiechem. Jego hiszpańskie zwroty, oliwkowa cera i nienaganne maniery, ah!

,,Zasnęłam z niezłomnym zamiarem, żeby obudzić się wcześnie, zadzwonić do ojca Dominika i ostrzec go przed Heather. Zamiary są jednak tyle warte, co ludzie, którzy je mają."

                Książka ta jest adresowana do młodszych nastolatek, więc ocenię ją według swoich przemyśleń które w ciągu tych dobrych kilku lat praktycznie się nie zmieniły. Jest to naprawdę ciekawa i barwna pozycja pełna specyficznego poczucia humoru, ciekawych postaci i szybko pędzącej akcji. Jest świetnym wyborem na gorszy dzień, gdyż niesie ze sobą ogromną ilość pozytywnych emocji. Dodatkowo wspomnę również, że w tym roku z okazji okrągłej rocznicy wydania pierwszego tomu ukażą się prawdopodobnie dwie nowe części, co oczywiście mnie niesamowicie cieszy.
                Polecam ją zatem wszystkim młodszym czytelniczkom, jeśli tylko lubicie takie klimaty to nie będziecie rozczarowane. 

7 komentarzy:

  1. Bardzo lubiłam takie książki kiedy byłam młodsza. Moja ulubioną serią była "kumpelki, randki i..." :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, te też pamiętam! Choć osobiście bardziej wolałam "Nie dla mamy, nie dla taty lecz dla każdej małolaty" ;)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Książki tego typu czytałam przez całą podstawówkę, bo tylko one należały do tych najciekawszych.

    OdpowiedzUsuń
  3. A jakże by inaczej - znam i czytałam ;)
    Aczkolwiek teraz bym już nie powróciła do tej historii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również pewnie bym jej nie czytała na nowo gdyby nie moje sprzątanie na książkowych półkach. Niestety z biegiem lat dostrzega się w nich coraz więcej wad.

      Usuń
  4. moja ulubiona seria z czasów gimnazjum <3

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)