piątek, 1 stycznia 2016

Uwikłani. Pokusa - Laurelin Paige


Tytuł: Uwikłani. Pokusa
Autor: Laurelin Paige
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Wydawnictwo kobiece
Tom: #1

Okładka: Alayna Wither postanawia zostawić przeszłość za sobą. Nie wie jednak, że niebawem pozna niezwykłego mężczyznę, Hudsona Pierce'a, który złoży jej propozycję nie do odrzucenia. Wybuch namiętności, który między obojgiem nastąpi, sprawi, że kobieta ulegnie pożądaniu, budząc głęboko skrywane grzechy przeszłości. Nie tylko swoje...

Moja opinia:

                      W ostatnim czasie książki z erotyką w tle zyskały niebywałą popularność i każdy szanujący się czytelnik miał wcześniej przynajmniej jedną tego typu pozycję w swoich rękach. Największa fala zaczęła się wraz z Grey'em i jak widać - trwa aż do teraz. Powieści opowiadające historię skrzywdzonych mężczyzn i ich wybranek o dobrych sercach mamy na pęczki, powiedziałabym nawet, że zaczęły się mnożyć jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Zatem czy Uwikłani są małym powiewem czegoś nowego w stronę czytelnika? O tym już za chwilę. 
Skłamałabym mówiąc, że nazwisko autorki budzi we mnie choćby najmniejsze skojarzenia. Nazwisko Laurelin Paige było dla mnie wielką nieznaną. 
                       Początkowo powieść naprawdę umiliła mi dość smutny, zimowy wieczór. Ciekawie skonstruowane opisy, przyjemny język i postacie, które wydawały się obiecujące - czego chcieć więcej? Niestety, im dalej tym gorzej. Całość w pewnym momencie zaczyna po prostu wpadać w schematy i traci swoją początkową oryginalność. 

                       Zapunktował u mnie naprawdę fajny, plastyczny opis pracy w klubie oraz samego klimatu tam panującego. Wszystko to wydało mi się obiecujące, nawet główna bohaterka, która sprawiała wrażenie oryginalnej osoby. Dopiero po wykiełkowaniu wątku romantycznego całość zaczyna wpadać w banały i schematy, które odbierają radość z czytania, zwłaszcza jeśli ktoś wcześniej czytał choć kilka nieco sławniejszych powieści erotycznych. Oczywiście mamy nieprzyzwoicie bogatego mężczyznę prowadzącego skomplikowane życie biznesmena, do tego trzeba dodać świeżą absolwentkę bez grosza. Co z tego wychodzi? Wszyscy wiemy. 
Myślę, że gdyby autorka poprowadziła tę historię w innym kierunku lub nieco bardziej dopieściła psychologiczną stronę bohaterów, mogłaby osiągnąć spory sukces. Niestety na tym polu nie ma żadnych zaskoczeń. Główny bohater ma niby zdiagnozowane problemy na podłożu psychicznym (a konkretnie zaburzenie osobowości zwane socjopatią) jednak nie widać tego w nawet jednym zachowaniu. Wszystko sprowadza się tu tylko do teorii, a      Hudson zamiast okazać choćby najmniejszy tego dowód, robi wszystkim na przekór i zachowuje się jak facet marzeń. Rozumiem zabieg dodawania postaciom nieprzyjemnych przeżyć w przeszłości, ale o wiele bardziej doceniłabym konsekwencję tego kroku. 
                       Rzadko kiedy do akcji włącza się ktokolwiek spoza głównych postaci i to chyba jeden z najbardziej dotkliwych minusów. Oczywiście od czasu do czasu przewinie się ktoś w tle (jak chociażby matka Hudsona) jednak to raczej sporadyczne. Drugi plan równie dobrze mógłby być określony epizodycznym, niestety kreacja tychże bohaterów jest również niezwykle daleka od ideału. Nie mają w sobie jakiejś iskry, konkretnej cechy która wyróżniłaby od setki tysięcy innych, których napotkaliśmy w trakcie swojej czytelniczej przygody. 
                        Niestety, Hudson posiada w sobie za mało tego "Bad boy'a", którym w teorii jest. Jeśli ktoś w Uwikłanych szuka ogromnych zaskoczeń to niestety się zawiedzie, całość jest jednak idealną pozycją na odstresowanie i w takiej formie ją polecam. Sama właśnie tak do tego podeszłam i w czasie lektury przymykałam oko na pewne irracjonalne zachowania bohaterów, gdybym jednak podeszła do Uwikłanych nieco inaczej, moja ocena byłaby z pewnością o wiele surowsza. Polecam ją wszystkim zagorzałym fankom gatunku, odradzam zaś tym, którzy przeczytali prawie wszystko co literatura erotyczna ma do zaoferowania i maja po prostu dość schematów.



Recenzja bierze udział w wyzwaniu Klucznik. 

5 komentarzy:

  1. Czyli jest to pozycja dla mnie - lekka, odmóżdżająca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Grey'a do tej pory nie czytałam i wcale nie zamierzam. Lubie książki z wątkami erotycznymi, ale nie takie gdzie seks jest na 1 miejscu. Po ten tytuł raczej też nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem skłonna dać jej szansę

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nigdy nie miałam erotyka w ręku. Najzwyczajniej w świecie brzydzi mnie czytanie o seksie. Po prostu.

    Podoba mi się, że nie używasz skali dziesięciostopniowej. Ona tak strasznie... upraszcza.

    Na tego klucznika również napisałam recenzję (http://book-wszechmogacy.blogspot.com/2016/01/oko-wszechswiata-dziewczyna-z.html) i mówiąc szczerze, pewnie nic bym nie napisała przez moją niechęć do romansów. Na szczęście ciocia przysłała mi książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, mnie erotyczne książki nie tyle brzydzą co... Zaczęły mnie po prostu odpychać. Kiedyś mogłam przeczytać je bez problemu, a teraz po prostu doczytanie każdej strony stało się cierpieniem.

      A co do samej skali - jestem podobnego zdania. Czasem po prostu zbyt ciężko jest wystawić jedną ocenę powieści, dlatego zrezygnowałam z oceniania.

      Usuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)