wtorek, 3 maja 2016

Nie oddam szczęścia walkowerem - Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska


Tytuł: Nie oddam szczęścia walkowerem
Autor: Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Liczna stron: 464
Wydawnictwo: Czarna owca

Okładka:
Nigdy nie wiadomo, co los przygotował za życiowym zakrętem. Warto się jednak odważyć, by to sprawdzić – zwłaszcza jeśli ma się wsparcie najlepszej przyjaciółki.
Zwariowana, słodko-gorzka opowieść o miłości, sile przyjaźni i poszukiwaniu szczęścia.
Bohaterki to trzydziestoparolatki, które po latach oddalenia przypadkowo wpadają na siebie w sklepie z odzieżą używaną.


Moja opinia:
Ten rok jest dla mnie wielkim przełomem czytelniczym, ponieważ po wielu latach przerwy znów zaczęłam sięgać po twórczość naszych rodzimych autorów. Wszystko zaczęło się od Zaginięcia [KLIK] Remigiusza Mroza, następnie zaś przyszła kolej na Nie oddam szczęścia walkowerem.
Powieść dwóch autorek porusza tematy żywe i niezwykle aktualne, opowiadające o problemach dzisiejszych trzydziestolatek. Problemy małżeńskie, rozwody i romanse są niejako częścią naszej rzeczywistości, choć czasem zdajemy się ich nie zauważać.

Trzeba się starać. Zarówno wtedy, kiedy dostajemy coś bez wysiłku, jak i wtedy, gdy spełnia się nasze największe marzenie.

Magda i Jagoda były przyjaciółkami od czasów wczesnej podstawówki, a przypadkowe spotkanie w jednym z Warszawskich szmateksów pozwala im na nowo zacieśnić więzy. Kobiety zaczynają dzielić się swoimi przeżyciami, wymieniają doświadczenia i snują plany na przyszłość. Do czego to wszystko zaprowadzi?

Całość czyta się naprawdę przyjemnie i muszę przyznać, że nawet nie zauważyłam kiedy przemknęłam przez te wszystkie strony. Rozterki bohaterek wydają się być niezwykle życiowe zwłaszcza teraz, kiedy praktycznie z każdej strony otaczają nas rozwody, problemy i silne kobiety układające sobie życie na nowo. Język jest naprawdę bogaty i barwny, chwilami może aż za bardzo jak na zwykłą korespondencję mailową dwóch przyjaciółek.

Przyjaźń to relacja najwyższej próby. Nie łączy Cię z drugą osobą kod genetyczny, wspólny kredyt, powołane na świat potomstwo, poczucie obowiązku lub winy. To uczucie i cnoty z nim związane w najczystszej postaci.

Czy zatem dostrzegłam jakieś wady? Kilka się znalazło, acz nie były one tak rażące, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim górnolotny język używany przez główne bohaterki wydawał mi się zbyt oficjalny i ubarwiony, jak na zwykłą, codzienną korespondencję. Praktycznie co stronę również napotykamy nawiązania do religii, kościoła, pracy w katolickiej redakcji, więc jeśli ktoś jest wybitnie wyczulony na podobne klimaty - może nie wytrwać do końca.

Ludzka psychika ma to do siebie, że nawet najpodlejsza teraźniejszość wydaje się jej lepsza od nieznanej przyszłości.

Jeśli miałabym być szczera - po wyłączeniu z tekstu adresów mailowych i osobistych informacji o obu kobietach, raczej nie poznałabym żadnej z nich po stylu pisania. Oba charaktery zostały wykreowane całkiem przyzwoicie, acz zabrakło mi w tej wymianie wiadomości jakiegoś większego zaznaczenia odrębności i inności każdej z nich.


Lektura sprawiła mi dużo przyjemności i mimo kilku małych wad będę wspominać ją bardzo dobrze, z chęcią również zapoznam się z dalszą twórczością obu autorek. Jeśli nie przeszkadzają wam wady opisane przeze mnie i macie ochotę na przyjemną, lekką obyczajówkę w nietypowej formie - nie wahajcie się. 

7 komentarzy:

  1. Lubię obyczajowki, zwłaszcza z naszego podwórka. Zamierzam po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie ta książka, bo przeczytałam o niej wiele pozytywnych opinii ;) Jednak nie wiem czy wytrwałabym ze względu na nieustanne kwestie religijne..

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przekonać się do obyczajówek, chętnie sięgnę.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro to lekka obyczajówka to z przyjemnością sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oprócz tego, że lubię obyczajówki, to bardzo zachęca mnie fakt, że napisały to dwie kobiety. Zastanawiam się, jak im się udało dogadać ;)
    Pozdrawiam i zapraszam na konkurs ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam już nie jedno na temat tej książki i mam ją już na swojej liście, Twoje zdanie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, ze warto poczytać tę lekką czytaninkę.
    Pozdrawiam Justyna z książko, miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzadko mi się sięgać po obyczajówki, ale wydaje mi się, że ta książka może być naprawdę ciekawa ;)
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)