poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Maybe Someday - Colleen Hoover


Tytuł: Maybe Someday
Autor: Colleen Hoover
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Otwarte

Okładka:
Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura obyczajowa i romans. On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać. Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. 

Moja opinia:

Książki uwielbiane przez wszystkich nierzadko bywają najtrudniejsze do ocenienia i tak właśnie było w przypadku Maybe Someday.  Niby wciąż gdzieś ją widywałam, nigdy tak naprawdę nie przeczytałam nawet najmniejszego jej opisu. Żałuję, że zwlekałam z lekturą tak długo gdyż dostarczyła mi wielu pozytywnych emocji, choć jednocześnie nie spełniła moich oczekiwań w stu procentach.

Dwudzieste drugie urodziny są dla Sydney wyjątkowo druzgocące. Dziewczyna wiedzie stosunkowo udane życie, pracuje oraz studiuje, jest w stabilnym związku, ma swoją najlepszą przyjaciółkę. Wszystko zmienia się w jednej chwili gdy okazuje się że dwójka najbliższych jej osób ma romans. Z pomoc przychodzi jej Ridge, przystojny sąsiad grający na gitarze. Ta dwójka świetnie dopełnia się wzajemnie swoimi talentami, a co z tego może wyniknąć? Oczywiście jest to skomplikowany romans, który może złamać niejedno serce.

...ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. Mogą jedynie wybrać, kogo dalej będą kochać.

Maybe Someday z jednej strony perfekcyjnie zaspokoiło moje czytelnicze potrzeby, z drugiej strony pozostawiło mnie po lekturze z uczuciem niepełnej satysfakcji. Potrzebowałam czegoś, co skutecznie oderwie mnie od problemów codzienności i dokładnie to dostałam. Wciągnęłam się w lekturę tak bardzo, że nie mogłam oderwać się od niej przez praktycznie cały dzień. Mniejszej satysfakcji dostarczył mi wątek miłosny sam w sobie.

Plusem są teksty piosenek, które mi osobiście naprawdę przypadły do gustu. Nie wszystkie oczywiście były wielce ambitne, mimo to naprawdę doceniam niektóre z nich. Fajnym dodatkiem jest również podkład muzyczny stworzony do wszystkich piosenek napisanych przez Ridge'a oraz Sydney, sama jednak jeszcze go nie przesłuchiwałam.

Nauczyłem się jednak, że sercu nie można nakazać, kiedy, kogo i jak ma pokochać. Serce robi, co chce. Od nas zależy najwyżej to, czy pozwolimy naszemu życiu i głowie dogonić serce.

Cała ta powieść jest przeogromnym ładunkiem przeróżnych emocji, które czytelnik ma okazję przeżywać wraz z bohaterami. Sama co kilka stron uśmiechałam się, denerwowałam bądź smuciłam, mimo to jednak nie uroniłam ani jednej łzy. Chwilami irytowała mnie pewna naiwność, która towarzyszyła bohaterom przy podejmowaniu niektórych decyzji. Do tej pory również nie mogę zrozumieć jakim cudem główny bohater niesłyszący od urodzenia był w stanie nauczyć się mówić praktycznie normalnie? Jak sobie z tym poradził, skoro przecież nie słyszy własnego głosu? Nie daje mi to spokoju od kiedy skończyłam czytać, dlatego powiedzcie mi jeśli po prostu coś przeinaczyłam.

W angielskim alfabecie jest tylko dwadzieścia sześć liter. Można by pomyśleć, że z tyloma literami niewiele można zrobić. Można by pomyśleć, że kiedy wymiesza się je i połączy w słowa, mogą one wywołać tylko ograniczoną liczbę uczuć. A jednak tych uczuć może być nieskończenie wiele i ta piosenka jest dowodem na to. Nigdy nie zrozumiem, w jaki sposób kilka prostych słów połączonych ze sobą może kogoś zmienić, a jednak ten utwór i jego słowa całkowicie mnie odmieniają. Czuję się tak, jakby "może kiedyś" zamieniło się we "właśnie teraz".


W ostatecznym rozrachunku muszę powiedzieć, że z czystym sumieniem polecam Maybe Someday wszystkim fanom romansów. Nie jest to moja ulubiona powieść tej autorki, mimo wszystko będę ją wspominać z przyjemnością. 

12 komentarzy:

  1. Czytałam "Maybe Someday" na początku tego roku i nie była to jakaś oszałamiająca lektura, ale też nie najgorsza, a motyw z piosenkami jest genialny. Dla mnie też było dziwne, jak się okazało, że Ridge umie normalnie mówić, chociaż w ogóle nie słyszy, nie potrafię tego normalnie wytłumaczyć :D
    Pozdrawiam
    http://elfiastaaczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie przeczytałam książek tej autorki, ale mam na nie ochotę :)

    joolsandherbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś do tej autorki nie mogę się przekonać :(
    O tej książce usłyszałam pierwszy raz, na którymś blogu - jednak nawet tak dobre oceny nie potrafią mnie przekonać do pani Hoover :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie popadłam w bezbrzeżny zachwyt mimo tak wysokich ocen jakie ta pozycja uzyskała :P Nie ma tragedii, ale mimo wszystko brakuje tego czegoś.

      Usuń
  4. Do tej pory przeczytałam trzy książki Colleen Hoover i ta zdecydowanie jest moją ulubioną. To dzięki niej poznałam twórczość autorki i myślę, że również z tego powodu mam do tej historii pewien sentyment. Na pewno kiedyś sięgnę po nią ponownie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja czytałam tylko Hopeless i byłam zachwycona. A ta książka również leży na mojej półce, więc się z nią uporam jeszcze w tym roku :) Dzięki za przypomnienie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak na razie czytałam tylko "Ugly love" i w sumie to mi się podobało :D Mam zamiar sięgnąć po inne książki Colleen Hoover i na pewno następną będzie właśnie ta :)
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tak samo - im więcej mówią na temat jakiejś książki, tym ciężej mi sformułować opinię. ;) Najgorzej, jak mi się nie spodoba... Jak wtedy żyć? ;)

    Pozdrawiam
    Marta

    http://marta-i-ksiazki.blogspot.se

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta książka od dawna jest dosłownie wszędzie ;P Nie powiedziałabym, by mnie jakoś szczególnie interesowała, nie planuje jej przeczytać, ale zawsze ją polecam znajomym, gdy wiem że lubią romanse ;)
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. I kolejna książka autorki o której nie miałam pojęcia. Jej twórczość bard mi się podoba na pewno przeczytam tą książkę :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja pierwsza przygoda z CoHo okazała się satysfakcjonująca, jednak gdy teraz patrzę na swoją recenzję, to zbyt wysoko oceniłam "Hopeless".
    Nie jestem fanką romansów i nigdy ją nie byłam. Nie potrafię jednak skutecznie się od nich opędzić. Słyszałam, że "Maybe Someday" jest taki oddechem ulgi. Postanowiłam, że przeczytam tę książkę i więcej do CoHo nie wrócę. I taki mam zamiar.
    Cieszę się, że książka oderwała cię od codzienności. :)

    Pozdrawiam Cię gorąco,
    Isabelle West z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja odkąd przeczytałam Maybe someday jestem zachwycona tą historią. Moim zdaniem jest absolutnie genialna, a każdy wątek perfekcyjny. Nic bym w niej nie zmieniła :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)