środa, 12 października 2016

Manwhore - Katy Evans


Tytuł: Manwhore
Autor: Katy Evans
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Kobiece
Tom: #1

Okładka:
Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.
Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.
Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma? A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?


Moja opinia:
Wszyscy stali czytelnicy mojego bloga z pewnością zauważyli, że z wielką namiętnością czytuję wszystkie książki łączące w sobie romans i erotyzm, porównując do siebie coraz to kolejne historie powstałe na tym samym szkielecie. Tym razem zamiast obietnic o historii równie porywającej co Grey dostajemy jakże obiecującą rekomendację autorki Dotyku Crossa. Czy ta książka zasługuje na jakąkolwiek czytelniczą uwagę?

Nigdy nie ma dobrej pory na to, aby się zakochać. To jest jak upadek. Wystarczy jedna sekunda.
I tylko trzeba się modlić, aby bez względu na to, gdzie upadniesz, nie być tam samą.

Manwhore to całkiem przyjemna historia o równie wdzięcznym tytule, który swoją drogą mógłby brzmieć o wiele ciekawiej w tłumaczeniu na nasz rodzimy język. Szczerze żałuję, że nikt się tym nie zajął. Naszym nowym bogiem seksu zostaje zielonooki Malcom, bardzo wpływowy i obłędnie przystojny biznesmen uwielbiający kobiety. I liczbę cztery.  Jego muzą zostaje Rachel, utalentowana i piękna dziennikarka, którą poznaje przy okazji przeprowadzanego wywiadu. Wycofana acz urodziwa dziewczyna, przystojny biznesmen z trudnymi przeżyciami i wywiad, czy aby tego już gdzieś nie było? Pomińmy to, przejdźmy dalej.

Podobno kiedy się czegoś pragnie, powinno się to .sobie wyobrazić, a wtedy to się zmaterializuje. cóż, po raz pierwszy w życiu pragnę czegoś tak bardzo, że w końcu zaczyna nabierać kształtów.

Brakowało mi tu przede wszystkim charakternych postaci o wyrazistych cechach i o ile możemy przeżyć tych pierwszoplanowych, tak drugi plan pod tym względem kuleje. Osoby z otoczenia Malcolma i Rachel są do siebie niesamowicie podobne i niezapadające w pamięć, a gdyby wszystkie ich wypowiedzi oznaczyć jednym imieniem to prawdopodobnie czytelnik nie odczułby większej różnicy. Historia opiera się głównie na rodzącym się uczuciu, a co jakiś czas przeplatają się z nią pomniejsze wątki, które niestety nie odgrywają większej roli jeśli chodzi o całość.

Wyzwaniem jest coś, czego przestajesz pragnąć, kiedy już to zdobędziesz. Dopóki nie uczynię cię moją, nie będę wiedział, czy jesteś wyzwaniem.

Po lekturze poczułam ogromny niedosyt emocji, brakowało mi zwrotów akcji, jakiejś niepewności i zawirowań, które zabarwiłyby tę powieść. Jeśli ktokolwiek liczy na to, że Malcom będzie zachowywał się jak prawdziwy manwhore, niestety rozczaruje się. Oczywiście nie mam zamiaru zdradzać fabuły, mogę jednak powiedzieć, że nie ma on z tym słowem nic wspólnego.

Mówiono o mnie, że jestem lekkomyślny, że nie można na mnie polegać, że nie zrobiłbym niczego dla innych. Ojciec patrzył na mnie tak, jakbym to ja był wszystkiemu winien, a matka tak, jakbym był na najlepszej drodze do autodestrukcji. Ludzie widzą we mnie osobę, która może dać im gwiazdkę z nieba, ale ty patrzysz na mnie tak, jakbym już to zrobił.
Jakby do szczęścia wystarczał ci sam fakt, że istnieję.


Sama nie byłam wielką fanką wcześniejszej serii Katy Evans i narzekałam w szczególności na to, jak w kolejnej części poprowadziła ona historię. Jak na razie ta pozycja w mojej ocenie wypada trochę lepiej, choć oczywiście w kolejnych zapowiedzianych dwóch tomach jeszcze wiele może się zmienić. Mimo wszystko spędziłam z tą książką kilka miłych godzin i przyniosła mi ona ulgę w stresie spowodowanym powrotem na uczelnię. Język nie należy do najgorszych, a styl określiłabym jako przystępny i niezobowiązujący. W ostatecznym rozrachunku muszę przyznać, że w Manwhore mamy więcej podobieństw do znanych nam historii niż jakichś nowych, innowacyjnych elementów. Nie jest to bynajmniej najgorszy romans erotyczny ze wszystkich przeze mnie czytanych, powiedziałabym wręcz że plasuje się gdzieś w środku rankingu. Polecam ją wszystkim fankom kobiecej literatury oraz podobnych historii, z pewnością nie będziecie rozczarowane. Wszystkich wymagających i szukających czegoś nowego serdecznie zachęcam do poszukania czegoś innego. Jest duża szansa na to, że możecie się zawieść. 

10 komentarzy:

  1. Jestem wielką fanką autorki i mam nadzieję, że jak manwhore trafi w moje ręce to się nie zawiodę.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś fanką autorki to myślę, że będziesz zadowolona ;)

      Usuń
  2. Nie wiem dlaczego, ale pełne imię głównego bohatera niezwykle mnie bawi. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę jak z brazylijskiej telenoweli, prawda? :D Też budziło we mnie mieszane emocje, choć pod tym względem moim faworytem jest Gideon Cross. Ciągle kojarzył mi się z gibonem :)

      Usuń
  3. Pierwszy raz spotykam się z autorką i w sumie jestem jej ciekawa. Zapowiada się całkiem dobrze więc kto wie? Może niedługo sama sie zapoznam z jej twórczością :)
    Buziaki onlybooks-jdb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta okładka niesamowicie mnie zniechęca do tej powieści - tak wiem, że nie powinnam oceniać książki po okładce, ale...nic nie poradzę, że strasznie mnie od niej odpycha. Jednak pomijając oprawę, to opis nie jest najgorszy ;) Hmm... sama nie wiem - może kiedyś się skuszę, jak będę miała ochotę na erotyk, a nie będę miała co czytać...
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem co czujesz, mi niestety okładka również nie przypadła do gustu :(

      Usuń
  5. Mi z kolei ta historia bardzo przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeszkadza mi to, że to nie jest tylko i wyłącznie erotyk :D A tak w ogóle po okładce myślałam, że będzie to o lesbijkach, bo żadna z postaci mi faceta nie przypomina :D
    Ale przez romans to nie sięgnę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha coś w tym jest, ja również nie jestem fanką okładki ;) Ale chyba bardziej mylący od niej jest tytuł, który nijak ma się do treści.

      Usuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)