piątek, 21 października 2016

Never never - Colleen Hoover, Tarryn Fischer



Tytuł: Never never 
Autor: Coolleen Hoover, Tarryn Fischer
Liczba stron:
Wydawnictwo: Moondrive/Otwarte

Okładka:
Nie kocham cię.
Nic a nic.
I nie pokocham.
Nigdy, przenigdy.
Czasem wspomnienia mogą być gorsze niż zapomnienie. Charlie i Silas są jak czyste karty. Nie wiedzą, kim są, co do siebie czują, skąd pochodzą ani co wydarzyło się wcześniej w ich życiu. Nie znają swojej przeszłości. Pomięte kartki, tajemnicze notatki i fotografie z nieznanych miejsc muszą im pomóc w odkryciu własnej tożsamości.
Ale czy można odbudować uczucia? Czy można chcieć przypomnieć sobie… że ma się krew na rękach? A jeśli prawda jest tak szokująca, że tylko zapomnienie chroni przed szaleństwem? Umysły Silasa i Charlie pełne są mrocznych tajemnic.
On zrobi wszystko, by wskrzesić wspomnienia.
Ona za wszelką cenę chce je pogrzebać.
Nigdy nie zapominaj, że to ja jako pierwszy cię pocałowałem.
Nigdy nie zapominaj, że będziesz ostatnią, którą pocałuję.
I nigdy nie przestawaj mnie kochać.
Nigdy…


Moja opinia:
Never never to tytuł, o którym jeszcze kilka miesięcy temu było dość głośno. Spora część się nią zachwycała, zdecydowana większość polecała a moje zainteresowanie stopniowo wzrastało. Colleen Hoover to autorka doskonale znana większości czytelniczek, nazwisko drugiej autorki było dla mnie z kolei wielką niewiadomą.

Powiedziałam, że trzeba zaufać instynktowi. Nie sercu, bo bywa, że oszukuje, i nie głowie, bo za bardzo opiera się na logice.

Książka ta jest przede wszystkim o miłości - trudnej, nierzadko problematycznej i przy tym wybaczającej. Po drodze dostajemy sporo życiowych przemyśleń, a fabuła jest mocno związana z przeznaczeniem oraz docenianiem wszystkie co daje nam los, o czym oczywiście często zapominamy. Nie mogę powiedzieć bym była rozczarowana tą powieścią, choć podświadomie chyba nastawiłam się na coś kompletnie innego.

Silas i Charlie to dwie dość młode osoby, które do tej pory tworzyły pozornie dobry związek. Wszystko mocno komplikuje się w momencie, gdy oboje w magiczny sposób tracą pamięć i nie pamiętają niczego, nawet samych siebie. Stopniowo razem próbują odkryć zagadkę amnezji i odkrywają coraz więcej szokujących faktów nie tylko o swojej miłości, wybrykach, ale również o własnej rodzinie.

Przeznaczenie to pole magnetyczne przyciągające nasze dusze do pasujących do nas ludzi, miejsc i rzeczy.

Początek całej akcji przywitałam z ogromnym entuzjazmem, jednak im więcej stron miałam za sobą tym bardziej rosło moje rozczarowanie. Całość jest podzielona na trzy części i niestety muszę powiedzieć, że nie wszystkie trzymają równy poziom. Ostatnia była swego rodzaju drwiną z czytelnika. Finałowa scena wywołała wielki uśmiech na mojej twarzy, nie zmieniło to jednak mojego ogólnego rozczarowania w żadną pozytywną emocję.

-Jaki jest sens życia?-zapytałam.{...}
-To zależy od tego, jakie życie masz na myśli.

Bohaterowie są najzwyczajniej w świecie mało ciekawi i oryginalny, a wszystko wydaje się być płaskie i jednowymiarowe. Czuć było w tej historii potencjał, nie został on jednak wykorzystany nawet w małym stopniu. Warto podkreślić, że nie jestem wielką fanką Colleen Hoover (do drugiej autorki nie będę się odnosić, gdyż nie znam jej pozostałej twórczości) jednak mimo to uważam, że jest to jeden ze słabszych tworów podpisanych jej nazwiskiem. Są tu pewne elementy dostrzegalne również w Ugly Love czy Maybe Someday, jednak na ich tle Never Never wypada blado.

Wiem, że to dziwaczne, ale przecież właśnie za to mnie kochasz. Kochasz mnie za to, jak bardzo kocham Ciebie. Bo taka jest prawda. Kocham Cię aż za bardzo. Bardziej niż powinno się kochać.


W tej książce oprócz pięknej okładki dostajemy również historię miłą, przyjemną, relaksującą ale mimo wszystko przeciętną i niedopracowaną. Brak tu wielowymiarowości, większej dbałości o szczegóły i jakiegoś urozmaicenia fabularnego, niestety wszystko tu jest jednotorowe. Polecam wszystkim osobom lubiącym niezobowiązującą rozrywkę, pozostali niestety mogą być nieusatysfakcjonowani lekturą Never never. 

***

Wszystkich ciekawych moich recenzji innych powieści Colleen Hoover zapraszam do kliknięcia w podlinkowane tytuły w przedostatnim akapicie. Dodatkowo po zastanowieniu Never never przypomina mi trochę Zapomniane, zapraszam więc do zapoznania się z moim zdaniem na jej temat. 

9 komentarzy:

  1. Czytałam i miło wspominam :) Ciekawa książka. W ogóle to polubiłam serdecznie autorkę więc może dlatego? ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, prawdopodobnie tak ;) Chociaż ja też nie jestem przeciwniczką tej autorki.

      Usuń
  2. Lubię Colleen Hoover, ale tej książki chyba jednak nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele nie stracisz. Wiele osób uważa, że ma w swoim dorobku ciekawsze pozycje ;)

      Usuń
  3. Ja uwelbiam Hoover, ale przyznam, że jakos unikam tej książki, bo mam przeciucie właśnie, że jest słaba. Opis mnie zupełnie zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też unikałam jej dość długo, niestety ciekawość zwyciężyła ;)

      Usuń
  4. A mnie jakoś szybko i przyjemnie minęła lektura Never, oprócz końcówki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę przeczytałam, ale tak się strasznie na niej zawiodłam. Z każdą częścią było naprawdę coraz gorzej. Najbardziej podoba mi się w niej ta śliczna okładka. ;)

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)