sobota, 15 lipca 2017

Prokurator - Paulina Świst


Tytuł: Prokurator
Autor: Paulina Świst
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Muza

Okładka mówi:
Trzydziestoletnia, niezwykle atrakcyjna Kinga Błońska jest szczęśliwą kobietą. To znaczy była. Od wielu lat dzieliła życie z tym samym mężczyzną a zawodowo, jako błyskotliwa adwokatka, odnosiła sukcesy na sali sądowej. Teraz jednak fortuna przestała jej sprzyjać: nie dość, że przyłapała męża na zdradzie, to musiała również podjąć się prowadzenia sprawy groźnego bandyty „Szarego”. Co gorsza, „Szary” jest jej przyrodnim bratem, z którym od dawna nie miała – i nie chciała mieć – nic do czynienia.
Wydarzenia ostatnich tygodni postanawia odreagować w dyskotece. Po raz pierwszy w życiu ma ochotę zachować się nieodpowiedzialnie… i udaje się jej to aż za bardzo. Ląduje w mieszkaniu Łukasza, którego dopiero co poznała na parkiecie. Po niesamowitych miłosnych uniesieniach, zaspokojona seksualnie, ale skacowana moralnie, ukradkiem wraca do domu. Zaledwie kilka godzin później przekonuje się, że pech upodobał ją sobie na dobre: "facet na jedną noc" okazuje się prokuratorem prowadzącym sprawę jej przyrodniego brata. Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że pozasłużbowe kontakty Kingi i Łukasza nie ograniczą się do jednego gorącego spotkania…


Moja opinia:
Początkowo wcale nie planowałam czytać Prokuratora. Zazwyczaj bardzo starannie wybieram dla siebie pozycje polskich autorów, a jeśli chodzi o debiuty, to jestem szczególnie ostrożna. Zaciekawiona tytułem po cichu liczyłam na coś podobnego do twórczości Remigiusza Mroza. Muszę przyznać, że bardzo się zawiodłam. Autorką jest Paulina Świst, podobno ceniona pani adwokat ukrywająca się pod pseudonimem. Jej powieść ma pokazać czytelnikom nieznaną dotąd stronę wymiaru sprawiedliwości. Czy faktycznie to robi?

Pierwszym elementem, który zwrócił moją uwagę już na samym początku był język, jakim posługuje się autorka. Bez wahania określić go można mianem prostego, chwilami wręcz żargonowego. Nie brak tu przekleństw, czy dziwnych określeń, dialogi z kolei chwilami przyprawiają o ból głowy.

Do popołudnia ślęczałam nad robotą. Koło piętnastej rzuciłam papiery w kąt i szybko
się przebrałam. Zaledwie pół godziny później zaparkowałam samochód w okolicach rynku
i udałam się w stronę ogródków piwnych. Z daleka widziałam Bartiego, który rozsiadł się
wygodnie na rattanowym krześle i kopcił faje. Nie widziałam jego oczu schowanych za
przeciwsłonecznymi okularami. Spostrzegłam natomiast, że z litrowego słoika sączył
jakiegoś drinka.
Woda po ogórkach? – zagadałam, przechylając się nad stołem i całując go w policzek.

Książka ta z pewnością nie przypadnie do gustu czytelnikom, którzy lubują się w kwiecistych opisach i bogatym języku. Prokurator jest najzwyczajniej w świecie przeciwieństwem tych określeń. Atutem niezaprzeczalnie jest wartka akcja, która dodaje trochę życia całej historii. Co chwilę coś się dzieje, a akcja nie zwalnia nawet na chwilę. Dialogów również jest bardzo dużo, choć te niestety chwilami bywają bezsensowne i nie prowadzą do niczego konkretnego.

Zazdrosna baba jest najwredniejszą istotą na ziemi.

Osobiście nie polubiłam żadnego z bohaterów. Widać tu próby wykreowania osób o mocnych i zadziornych charakterach, w praktyce nie jest to jednak takie łatwe. Niestety, wszyscy przypominają tu siebie nawzajem i chwilami miałam wrażenie, że czytam o jednej osobie, która pojawia się pod różnymi imionami.

Głęboko zaciągnąłem się papierosem... Spojrzałem na zegarek i stwierdziłem, że dam sobie jeszcze godzinę.Jeśli po tym czasie nie opuszczę klubu z napaloną małolata, z godnością przyjmę swój los i spędzę resztę soboty, jeżdżąc czołgiem T -34/85 w World of Tanks.

Miał być ostry seks, ostry język i ostra akcja. Dostajemy co najwyżej nudny seks, żargonowy język i w miarę wartką akcję. Po lekturze dość mocno się rozczarowałam. To nie tak, że miałam względem niej zbyt wybujałe oczekiwania, było wręcz przeciwnie. Niestety, Prokurator okazał się być lekturą, która nie zadowala moich oczekiwań i niestety nie mogę szczerze powiedzieć, że poleciłabym ją komukolwiek. Jeśli wyżej wymienione mankamenty nie stanowią dla was przeszkody, bądź jesteście po prostu ciekawi - sięgnijcie po nią. Jeśli z kolei lubicie klasyczną formę thrillerów prawniczych i szukacie kolejnych ciekawych pozycji w tym gatunku, to zdecydowanie lepiej jest sięgnąć po powieści Remigiusza Mroza. 

9 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu, że brak w książce kwiecistych opisów już uśmiech pojawił mi się na twarzy, ponieważ za takimi specjalnie nie przepadam. Jednak kolejne akapity nie zachęciły mnie do lektury "Prokuratora". Chyba jednak odpuszczę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja z kolei nawet je lubię ;) Chociaż inne również akceptuję i doceniam, tutaj niestety bywało z tym trudno. Nie chcę oczywiście nikogo zniechęcać do lektury, dlatego też zamieściłam kilka cytatów :) Jeśli faktycznie nie przypadły Ci do gustu, to chyba faktycznie lepiej odpuścić.
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz ;)

      Usuń
  2. Lubię barwne opisy, lubię niejednoznacznych bohaterów... A tu chyba tego brakuje :/ mam mieszane uczucia
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak, najsłabszy element to kreacja bohaterów.

      Usuń
  3. Ojć, a już myślałam, że będzie właśnie coś na miarę Mroza :/
    Szkoda :(
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie ma sensu nawet porównywać Mroza z Prokuratorem.

      Usuń
  4. Ten żargonowy język mógłby stanowić dla mnie problem.

    OdpowiedzUsuń
  5. O książce słyszałam, ale język w powieści mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)