poniedziałek, 5 marca 2018

Tysiąc pocałunków - Tillie Cole

Tytuł: Tysiąc pocałunków
Autor: Tillie Cole
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Filia
Najtaniej kupisz: [tutaj - klik]


Okładka:
Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia…
Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie. 
Chłopak i dziewczyna. Uczucie powstałe w jednej chwili, pielęgnowane później latami. Więź, której nie był w stanie zniszczyć ani czas, ani odległość. Która miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali.


Moja opinia:

Muszę przyznać, że jestem mocno zaszokowana tą powieścią. Niestety nie jestem pewna, czy to ten dobry rodzaj szoku. Dziś wyjątkowo daruję sobie zbędne rozpisywanie na temat fabuły i powiem po prostu, że Tysiąc pocałunków jest zbyt rozwleczona, głównie przegadana, a dramat wylewa się z każdej strony. Niestety nie ma tu niczego nowego, a jeśli ktoś czytał wcześniej na przykład Promyczka – bez trudu będzie mógł przewidzieć koniec.

Żyj mocno, kochaj mocniej. Doganiaj marzenia, szukaj przygód... chwytaj chwile. Żyj pięknie.

Nie ukrywam że na początku sama lekko się wzruszyłam. Za to z pewnością można dać autorce plus. Za co z kolei należy się minus? Powiedziałabym, że za mało autentyczną kreację nastoletnich bohaterów. Jestem w stanie zrozumieć ciężką chorobę i nie tylko, ale jacy siedemnastolatkowie są zdolni do takiej miłości? Takiej wierności i oddania? Może zrzędzę bo sama za dobrze pamiętam jak to było mieć tyle lat, ale jestem świadoma że nawet dorosłym osobom przychodzi coś takiego z trudem. Ten fakt chyba najbardziej utrudniał mi szczere zaangażowanie się w historię, przez co wielokrotnie miałam ochotę po prostu przerzucać strony w poszukiwaniu ciekawszego momentu.

Moje pocałunki należą wyłącznie do ciebie. Nikt z wyjątkiem ciebie nigdy nie zdobędzie tych ust.

Plusem na pewno jest styl jakim posługuje się autorka i myślę, że gdyby dodać do tego nieco bardziej wartką akcję to wyszłoby coś naprawdę przyjemnego w odbiorze. Na pewno lepiej byłoby również, gdyby główna bohaterka nie przypominała co stronę o swoim problemie. Wielokrotnie mówiłam sobie – nie, teraz na pewno o tym nie wspomni. Myliłam się za każdym razem.

Dlaczego trzeba stanąć w obliczu śmierci, by nauczyć się doceniać każdy dzień? Dlaczego musimy czekać, aż niemal skończy nam się czas? Dopiero wtedy zaczynamy spełniać marzenia, które mieliśmy, gdy wydawało nam się, że jesteśmy nieśmiertelni. Dlaczego nie patrzymy na ukochaną osobę, jakbyśmy mieli jej już nie zobaczyć? Gdybyśmy to robili, nasze życie byłoby cudowne. Byłoby prawdziwe i pełne...

Zdaję sobie sprawę, że większość czytelników odebrała tę pozycję naprawdę dobrze. Oczywiście rozumiem to i akceptuję, cieszę się że czytelnicy ją docenili. Sama niestety jako osoba dość krytyczna i wymagająca nie poczułam się usatysfakcjonowana.  

12 komentarzy:

  1. Szkoda, że książka Cię nie usatysfakcjonowała. Kiedyś może dam jej szansę, ale jeszcze nie teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej daj jej szansę. Kto wie, może będziesz bardziej zadowolona :)

      Usuń
  2. A ja mam u siebie egzemplarz od dnia premiery i wciąż nie przeczytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie też już długo leży i jakoś czytając wiele niezbyt pochlebnych recenzji, czuję się do niej zniechęcona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im czytelnik młodszy tym historia bardziej powinna się spodobać :P Kto wie, może akurat Ty dostrzeżesz w niej trochę więcej zalet niż ja ;)

      Usuń
  4. Czytałam i sama byłam rozczarowana. To nie było coś, czego oczekiwałam po tak wspaniałych opiniach. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo czytałam podobnych recenzji i sama boję się zawiedzenia :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba póki co odpuszczę sobie tę książkę. Okładka piękna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takiego rodzaju książki, szczególnie właśnie tą. Miałam ją zakupić, ale jakoś ciągle szkoda mi pieniędzy albo jakaś inna książka jest ważniejsza do kupienia :(


    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/03/powrot-do-domu-allan-stratton.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak bardzo nie lubię, jak książka jest przedramatyzowana! Jestem wręcz na to uczulona, także po lekturę na pewno nie sięgnę, tym bardziej, że gdziekolwiek bym nie trafiła, lektura nie ma zbyt pozytywnych opinii. I jeszcze to wspominanie o swojej chorobie. Matko, brzmi jak użalanie się nad sobą. Nie, to nie jest dla mnie :c
    Chciałabym cię na sam koniec prosić o wypełnienie ankiety dla blogerów książkowych - wyniki posłużą mi do pracy licencjackiej, co jest dla mnie bardzo ważne.
    https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScEMA4KFwdwDaoQ5oUZ6vCmbI2HvVOkM0Y0deGMNYAF9eyK4A/viewform?c=0&w=1

    Pozdrawiam!
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o tej książce, ale raczej po nią nie sięgnę :)
    Pozdrawiam,
    Od książki strony

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku - jeśli dotarłeś aż tutaj, będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad! Każdy komentarz jest dla mnie na wagę złota, dlatego też z chęcią dowiem się jakie jest Twoje zdanie ;)