czwartek, 20 lipca 2017

Niebezpieczne kłamstwa - Becca Fitzpatrick


Tytuł: Niebezpieczne kłamstwa
Autor: Becca Fitzpatrick
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Otwarte

Okładka mówi: Stella to nie jest moje prawdziwe imię.
Thunder Basin w Nebrasce nie jest moim prawdziwym domem.
Po tym jak byłam świadkiem groźnego przestępstwa, zostałam objęta programem ochrony świadków i wysłana do spokojnego miasteczka na końcu świata. Moje życie rozpadło się na milion kawałków. Nie potrafię się tu odnaleźć. Miałam rozpocząć ostatni rok liceum. Miałam być z chłopakiem, którego kocham, ale zostaliśmy rozdzieleni. Teraz w moim życiu pojawił się ktoś inny – czy mogę mu zaufać? Coraz trudniej jest mi ukrywać uczucia. Coraz trudniej jest też kłamać…

Moja opinia:
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Becci Fitzpatrick miało miejsce ponad siedem lat temu i do dziś wspominam je bardzo dobrze. Jako gimnazjalistka zaczynająca przygodę z literaturą namiętnie zaczytywałam się w serii Szeptem. Czy prawie dekadę później autorka nadal jest w stanie zyskać moją sympatię? Tak, choć oczywiście cała historia nie jest pozbawiona wad, o nich jednak szerzej wypowiem się w kolejnych akapitach.

Prawdziwa miłość nie potrzebuje żadnego konkretnego powodu. Miłość to głęboka więź i pełne oddanie. Prawdziwa miłość powinna zapierać nam dech w piersiach i nigdy nie powinna zmuszać nas do postępowania wbrew sobie.

Niebezpieczne kłamstwa to historia Stelli, która po traumatycznej sytuacji musiała zostawić za sobą całe dotychczasowe życie. Nie tylko chłopaka i rodzinę, a nawet własną tożsamość. Jest to pierwsza moja powieść opowiadająca o programie ochrony światków i byłam bardzo ciekawa tego, jak ten wątek zostanie rozegrany. Moje oczekiwania poniekąd zostały spełnione, choć jednocześnie czegoś mi tu brakowało.
Czytelnik praktycznie od początku zostaje wrzucony w wir pędzącej akcji, która z czasem nieco zmienia swoje tempo. Mamy dramat, program ochrony świadków, dość ciężkie okoliczności i trudy nawiązywania nowych relacji. Mimo pozornej wielowątkowości chwilami cierpiałam z powodu pewnego niedosytu.

Muszę przyznać, że nawet polubiłam główną bohaterkę, gdyż dzięki opisom pełnym emocji łatwo jest się wczuć w jej sytuację. Kreacja bohaterów jest utrzymana na przyzwoitym poziomie, Cały świat przedstawiony jest zarysowany poprawnie, choć chwilami czegoś mi tu brakowało.

Przez całe życie próbujemy uciekać przed własną przeszłością, ale nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy z nią nierozerwalnie związani i nigdy nie zdołamy się od niej uwolnić.

Akcja w pewnym momencie zaczyna nieco zwalniać, pod koniec zaś nabiera wręcz szaleńczego tempa. Pozycja ta dostarczyła mi wielu emocji. Zaskoczyła mnie w miły sposób i choć nie została ona moją nową ulubioną książką, to z pewnością będę ją wspominać pozytywnie. Myślę, że Niebezpieczne kłamstwa to świetna powieść na wakacje, więc warto się nią zainteresować. 

środa, 19 lipca 2017

Początek wszystkiego - Robyn Schneider


Tytuł: Początek wszystkiego
Autor: Robyn Schneider
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Moondrive

Okładka mówi:
Kiedy wydaje ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być... na początku wszystkiego.
Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, aby wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.

Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby krótka chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa.
Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki.



Moja opinia:
Początek wszystkiego to prawdopodobnie pierwsza powieść Robyn Schneider wydana w Polsce. Nie słyszałam wcześniej kompletnie niczego o tej autorce, dlatego przed lekturą nie nastawiałam się w żaden sposób. Na długo przed premierą kojarzyłam już przepiękną okładkę i ciekawy opis. Jednak czy było warto sięgnąć po Początek wszystkiego?

Głównym bohaterem jest Ezra Faulkner będący gwiazdą swojej szkoły, który w jednej sekundzie traci wszystko. Z przystojnego, umięśnionego, popularnego sportowca zamienia się po prostu w zwykłego chłopaka, na którego nikt już nie zwraca większej uwagi.

Wciąż uważam, że każde życie, nieważne jak mało wyjątkowe, ma swój jeden tragiczny punkt zwrotny, po którym dzieje się wszystko, co naprawdę ma znaczenie. Ta chwila to katalizator - pierwszy krok w równaniu. Ale poznanie pierwszego kroku nic ci nie da - dopiero to, co nadchodzi później, odpowiada za ostateczny wynik.

Na drodze Ezry ponownie pojawia się jego najlepszy przyjaciel z dzieciństwa oraz Cassidy, tajemnicza dziewczyna określana jako inna niż wszystkie. Nowe okoliczności prowadzą nastolatka krok po kroku do tytułowego początku wszystkiego. Jak wygląda ten początek? Kiedy on nastąpi? Co będzie później? 
Muszę przyznać, że ta lektura mnie rozczarowała. Może to kwestia moich oczekiwań, które po entuzjastycznych zapowiedziach i recenzjach przedpremierowych poszybowały wysoko w górę, a może po prostu robię się już za stara na powieści młodzieżowe. 

Plusem na pewno jest ciekawa i bardzo przyjemna narracja, przy czym trzeba również pochwalić język autorki i sposób w jaki tworzyła opisy. Łatwo jest się wciągnąć, wyobrażając sobie ze szczegółami wszystkie sytuacje o których aktualnie jest mowa. Jednym z głównych wątków jest powrót do licealnego życia po przejściach, oraz pogodzenie się ze swego rodzaju degradacją w hierarchii licealistów. Nie jest łatwo przyzwyczaić się do bycia niezauważanym, gdy kiedyś było się najpopularniejszą osobą. Z pewnością wielu osobom łatwo będzie utożsamić się z głównym bohaterem, gdyż każdy z nas prawdopodobnie choć raz w życiu doświadczył czegoś podobnego. 
Przyjemnie było śledzić, jak główny bohater otwiera się na ludzi, których dotąd jakby nie zauważał na szkolnym korytarzu. 

Przenikamy przez cudze życie jak duchy i zostawiamy po sobie wspomnienia o ludziach, którzy tak naprawdę nigdy nie istnieli. (...) Ale koniec końców to my decydujemy, jak inni mają nas widzieć.

Niestety nie przypadł mi do gustu wątek miłosny, tak samo jak i sama postać Cassidy. Dziewczyna ta miała być inna niż wszystkie, ciągle miałam jednak wrażenie, że została tu przekroczona pewna granica autentyczności. Muszę również przyznać, że bardzo zdziwiło mnie zakończenie. Sama nie wiem dlaczego, spodziewałam się jednak czegoś kompletnie innego. Przewracając ostatnią stronę pomyślałam sobie - i to tyle? To właśnie do tego dążyliśmy przez całą powieść? Nie ma oczywiście tragedii, liczyłam jednak na coś mocniejszego i bardziej emocjonalnego. 

Myślę, że warto sięgnąć po tę powieść przynajmniej po to, by choć raz spojrzeć na to, jak wygląda funkcjonowanie w szkole średniej z perspektywy osób niewidzialnych, odsuniętych. Na przykładzie historii Ezry możemy spojrzeć na to z właściwej perspektywy, dostając przy okazji dawkę całkiem ciekawych przemyśleń. Polecam ją szczególnie młodzieży. 

poniedziałek, 17 lipca 2017

W ogniu namiętności - Sylvia Day



Tytuł: W ogniu namiętności
Autor: Sylvia Day
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Akurat

Okładka mówi: Cztery gorące historie, cztery fascynujące opowieści z namiętnością w roli głównej. Rachel, Layla, Ana i Darcy: cztery kobiety, których całkowicie odmienne życiowe ścieżki prowadzą do tego samego celu: wielkiej, wszechogarniającej, dzikiej i bezpruderyjnej miłości. Nie ma fantazji, której nie można zrealizować, nie ma rozkoszy, po którą nie można sięgnąć, nie ma zasad, których nie można złamać. Są pragnienia, fantazje i żądze, które trzeba zaspokoić. Za wszelką cenę.

Moja opinia:
Sylvia June Day obecnie jest amerykańską autorką, mającą na swoim koncie ponad dwadzieścia przeróżnych powieści. Jedne są mniej udane, inne nieco bardziej, wszystkie zaś mają wspólny element jakim jest romans. 

W ogniu namiętności to zbiór czterech opowiadań o zabarwieniu erotycznym, których trzonem jest romans między silną kobietą, a mężczyzną prowadzącym niebezpieczne życie. We wszystkich czterech przypadkach. I tu rodzi się pytanie, czego w takim razie zabrakło? Myślę, że przede wszystkim różnorodności. Sięgając po zbiór opowiadań liczyłam na krótkie, jednak ciekawe historie, które poruszyłyby moją wyobraźnię. Tu niestety wszystko jest do siebie podobne i bynajmniej nie mam na myśli tylko postaci. 
Najmilej wspominam opowiadanie numer cztery, które jest jednocześnie najdłuższe i najlepiej rozbudowane. Pióro autorki jest bardzo lekkie i przyjemne, styl zaś naprawdę ciekawy. Pod tym względem jest to zdecydowanie to, co lubią i znają stali czytelnicy Sylvii Day. Całą powieść czyta się lekko i wręcz błyskawicznie co sprawia, że idealnie nadaje się do czytania w ciężkie dni. Niestety przewidywalności zabiła cały urok W ogniu namiętności i nie pomaga nawet bardzo ładne wydanie. 

Jeśli szukacie czegoś lekkiego, niezobowiązującego i krótkiego za razem - może to być coś dla was. Z pewnością autorka nie jest w swojej szczytowej formie, dlatego też fani mogą być rozczarowani po lekturze.

sobota, 15 lipca 2017

Prokurator - Paulina Świst


Tytuł: Prokurator
Autor: Paulina Świst
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Muza

Okładka mówi:
Trzydziestoletnia, niezwykle atrakcyjna Kinga Błońska jest szczęśliwą kobietą. To znaczy była. Od wielu lat dzieliła życie z tym samym mężczyzną a zawodowo, jako błyskotliwa adwokatka, odnosiła sukcesy na sali sądowej. Teraz jednak fortuna przestała jej sprzyjać: nie dość, że przyłapała męża na zdradzie, to musiała również podjąć się prowadzenia sprawy groźnego bandyty „Szarego”. Co gorsza, „Szary” jest jej przyrodnim bratem, z którym od dawna nie miała – i nie chciała mieć – nic do czynienia.
Wydarzenia ostatnich tygodni postanawia odreagować w dyskotece. Po raz pierwszy w życiu ma ochotę zachować się nieodpowiedzialnie… i udaje się jej to aż za bardzo. Ląduje w mieszkaniu Łukasza, którego dopiero co poznała na parkiecie. Po niesamowitych miłosnych uniesieniach, zaspokojona seksualnie, ale skacowana moralnie, ukradkiem wraca do domu. Zaledwie kilka godzin później przekonuje się, że pech upodobał ją sobie na dobre: "facet na jedną noc" okazuje się prokuratorem prowadzącym sprawę jej przyrodniego brata. Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że pozasłużbowe kontakty Kingi i Łukasza nie ograniczą się do jednego gorącego spotkania…


Moja opinia:
Początkowo wcale nie planowałam czytać Prokuratora. Zazwyczaj bardzo starannie wybieram dla siebie pozycje polskich autorów, a jeśli chodzi o debiuty, to jestem szczególnie ostrożna. Zaciekawiona tytułem po cichu liczyłam na coś podobnego do twórczości Remigiusza Mroza. Muszę przyznać, że bardzo się zawiodłam. Autorką jest Paulina Świst, podobno ceniona pani adwokat ukrywająca się pod pseudonimem. Jej powieść ma pokazać czytelnikom nieznaną dotąd stronę wymiaru sprawiedliwości. Czy faktycznie to robi?

Pierwszym elementem, który zwrócił moją uwagę już na samym początku był język, jakim posługuje się autorka. Bez wahania określić go można mianem prostego, chwilami wręcz żargonowego. Nie brak tu przekleństw, czy dziwnych określeń, dialogi z kolei chwilami przyprawiają o ból głowy.

Do popołudnia ślęczałam nad robotą. Koło piętnastej rzuciłam papiery w kąt i szybko
się przebrałam. Zaledwie pół godziny później zaparkowałam samochód w okolicach rynku
i udałam się w stronę ogródków piwnych. Z daleka widziałam Bartiego, który rozsiadł się
wygodnie na rattanowym krześle i kopcił faje. Nie widziałam jego oczu schowanych za
przeciwsłonecznymi okularami. Spostrzegłam natomiast, że z litrowego słoika sączył
jakiegoś drinka.
Woda po ogórkach? – zagadałam, przechylając się nad stołem i całując go w policzek.

Książka ta z pewnością nie przypadnie do gustu czytelnikom, którzy lubują się w kwiecistych opisach i bogatym języku. Prokurator jest najzwyczajniej w świecie przeciwieństwem tych określeń. Atutem niezaprzeczalnie jest wartka akcja, która dodaje trochę życia całej historii. Co chwilę coś się dzieje, a akcja nie zwalnia nawet na chwilę. Dialogów również jest bardzo dużo, choć te niestety chwilami bywają bezsensowne i nie prowadzą do niczego konkretnego.

Zazdrosna baba jest najwredniejszą istotą na ziemi.

Osobiście nie polubiłam żadnego z bohaterów. Widać tu próby wykreowania osób o mocnych i zadziornych charakterach, w praktyce nie jest to jednak takie łatwe. Niestety, wszyscy przypominają tu siebie nawzajem i chwilami miałam wrażenie, że czytam o jednej osobie, która pojawia się pod różnymi imionami.

Głęboko zaciągnąłem się papierosem... Spojrzałem na zegarek i stwierdziłem, że dam sobie jeszcze godzinę.Jeśli po tym czasie nie opuszczę klubu z napaloną małolata, z godnością przyjmę swój los i spędzę resztę soboty, jeżdżąc czołgiem T -34/85 w World of Tanks.

Miał być ostry seks, ostry język i ostra akcja. Dostajemy co najwyżej nudny seks, żargonowy język i w miarę wartką akcję. Po lekturze dość mocno się rozczarowałam. To nie tak, że miałam względem niej zbyt wybujałe oczekiwania, było wręcz przeciwnie. Niestety, Prokurator okazał się być lekturą, która nie zadowala moich oczekiwań i niestety nie mogę szczerze powiedzieć, że poleciłabym ją komukolwiek. Jeśli wyżej wymienione mankamenty nie stanowią dla was przeszkody, bądź jesteście po prostu ciekawi - sięgnijcie po nią. Jeśli z kolei lubicie klasyczną formę thrillerów prawniczych i szukacie kolejnych ciekawych pozycji w tym gatunku, to zdecydowanie lepiej jest sięgnąć po powieści Remigiusza Mroza. 

poniedziałek, 10 lipca 2017

Konkurs z okazji szóstych urodzin bloga


Z okazji szóstych urodzin mojego bloga, które miały miejsce w marcu tego roku, zapragnęłam zorganizować kolejny już konkurs dla moich czytelników. Zasady będą bardzo zbliżone do wcześniejszych. Serdecznie zachęcam wszystkich do udziału i z radością informuję, że już za kilka dni rusza kolejny konkurs. Powodzenia!

Wzór zgłoszenia:

  • Nick pod jakim obserwujesz bloga
  • Tytuł wybranej książki (Serce w kawałkach, Skaza)
  • Link do udostępnionego baneru ( google+, facebook, instagram, blogspot - gdzie tylko chcecie;) )
  • Adres e-mail do kontaktu w sprawie nagrody

Baner:



Regulamin konkursu:
1. Do konkursu zgłosić może się każda osoba będąca publicznym obserwatorem mojego bloga.
2. Nagrody są moją osobistą własnością. 
3. Po ogłoszeniu wyników czekam na odpowiedź od zwycięzcy przez 48h, jeśli jej nie dostanę - wylosuję kolejną osobę. 
4. Organizatorem konkursu jest Dominika Fal, właścicielka bloga kochamy-ksiazki.blogspot.com
5. Konkurs trwa od dnia 10.07.2017 do 20.08.2017 do godziny 23.59 - późniejsze zgłoszenia nie będą brane pod uwagę.
6. Uczestnik musi spełnić wspomniane warunki - być publicznym obserwatorem bloga oraz udostępnić baner konkursowy.
7. W drodze losowania wygrywają dwie osoby, dla każdej przewidziana jest jedna nagroda książkowa. 
8. Wyniki zostaną ogłoszone w osobnym poście najpóźniej trzy dni po zakończeniu konkursu.
9.  Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr4, poz. 27 z późn. zm.).
10. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu w trakcie trwania konkursu. 
11. Zdobywca nagrody zostanie powiadomiony o wygranej pocztą elektroniczną w przeciągu  2 (dwóch) dni roboczych od zakończenia Konkursu, na adres e-mail wskazany przez niego w trakcie Konkursu.
12. Warunkiem udziału w Konkursie jest podanie przez Uczestnika Konkursu prawdziwych danych osobowych, tj.: imienia, nazwiska, adresu konta poczty elektronicznej.
13. Przystępując do Konkursu i akceptując niniejszy regulamin Uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie podanych przez niego danych osobowych przez Organizatora. Dane będą przetwarzane w celu przeprowadzenia Konkursu oraz w związku z wydaniem nagrody po konkursie nie będą one nigdzie przechowywane.
14. Nagrody będą wysyłane jedynie na terenie Polski. 
15. W sprawie konkursu będę kontaktować się ze zwycięzcami z maila fal.recenzje@gmail.com, wiadomość z innego adresu może być próbą wyłudzenia danych. 

niedziela, 11 czerwca 2017

O wiele więcej - Kim Holden


Tytuł: O wiele więcej
Autor: Kim Holden
Liczba stron: 500
Wydawnictwo: Filia

Okładka mówi:
Miłość to dziwna sprawa. Pojawia się znikąd. Nie ma w niej logiki. Nie da się jej zmierzyć. 
To mieszanka uczuć i pasji, połączenie niebezpieczne, podsycająca miłość... ale również nienawiść.
Mimowolnie poznałem oba i jestem już ekspertem.

Zakochałem się w Mirandzie ślepo i bezgranicznie. Wyidealizowałem sobie jej obraz.
Jednak marzenia są niczym dym.
Są nieuchwytne. Unoszą się nad nami, aż w końcu wydaje nam się, że ich pragniemy, że ich potrzebujemy.

Taka była również Miranda. Ulotna niczym dym.
Myślałem, że jej pragnę. Sądziłem, że jej potrzebuję.
W końcu jednak dopadła mnie szara rzeczywistość. Wypatroszyła mnie ze złudzeń niczym okrutny drapieżnik. 
Rzeczywistość bywa podła.
Tak jak Miranda.


Moja opinia:
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Kim Holden miało miejsce dokładnie rok wcześniej, kiedy to w moje ręce wpadł Promyczek. Przyzwyczajona do przesłodzonych zakończeń wprost nie mogłam otrząsnąć się po zakończeniu tej smutnej acz wyjątkowo wartościowej lektury. Czy O wiele więcej utrzymuje poziom i zasługuje na równie pozytywną ocenę?

O wiele więcej to poruszająca historia opowiadająca o tym, jak splatają się losy trzech bardzo różnych osób - Mirandy, Seamusa oraz Faith. Porusza ona nie tylko wątek toksycznego małżeństwa, ale również rodzicielstwa, ciężkiej choroby i poszukiwania miłości oraz akceptacji. Prawdziwą wisienką na torcie bez wątpienia okazała się być Miranda, czyli była żona Seamusa o iście diabelskim charakterze. Jest naprawdę ciekawą antybohaterką, która patrzy na świat w wyjątkowo chłodny sposób a każde swoje działanie rozpatruje w kategoriach korzyści bądź strat. Nawet dzieci czy mąż są dla niej tylko kolejnym pionkiem w grze. Muszę przyznać, że dawno nie spotkałam się z tak wyrazistą antybohaterką, co oczywiście jest wielką zaletą.

Prawdopodobnie powtórzę tu swoje słowa z pierwszej mojej recenzji powieści Kim Holden, gdyż nadal uważam, że książki tej autorki są skarbnicami ciekawych przemyśleń. Nie brak tutaj zarówno wzruszających momentów jak i chwil wypełnionych śmiechem i ciepłem. Seamus i Faith to bez wątpienia wyjątkowa para, która wywołuje masę pozytywnych odczuć w czytelniku.

Styl autorki jest wyjątkowo lekki i barwny, a podczas samej lektury nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie opisywanych miejsc. Na wielki plus zasługuje tutaj poruszenie trudnego tematu jakim jest nieuleczalna choroba oraz radzenie sobie z nią każdego dnia, choć myślę, że ten wątek mógłby bez problemu zostać rozwinięty jeszcze bardziej.

Miłość wyjaśnia… lub zaprzecza. Poproś sto osób, by wyjaśniło, czym jest miłość. A uzyskasz sto różnych odpowiedzi. Ponieważ miłość jest sztuką. Subiektywną. Nieuchwytną. Nieustannie zmienną. Wciąż dojrzewającą.


Kim Holden z pewnością nie rozczarowuje, a tematyka jaką porusza tym razem z pewnością jest bliższa dorosłym niż młodzieży. Myślę, że warto dać tej powieści szansę. Sama nie żałuję spędzonego z nią czasu i z pewnością sięgnę po kolejne powieści tej autorki.

sobota, 3 czerwca 2017

Lista 5 ulubionych książek mojego dzieciństwa

Z okazji dnia dziecka postanowiłam zrobić moją osobistą listę ulubionych książek dzieciństwa, wspominanych przeze mnie do dziś z ogromnym sentymentem. Dzięki nim pokochałam literaturę i poczułam prawdziwą magię czytelnictwa. Przy okazji pragnę złożyć wszystkim moim czytelnikom najszczersze życzenia w tym wyjątkowym dniu - w końcu każdy z nas jest dzieckiem!



1. Dzieci z Bullerbyn - Astrid Lindgren
To moja wielka książkowa miłość do której wracałam często i z wielką chęcią. Jest to jedna z tych uniwersalnych historii, która prawdopodobnie nigdy się nie zestarzeje i nie przestanie być aktualna. Do dziś pamiętam jak bardzo oczarowana byłam przygodami tytułowych dzieci oraz jak bardzo chciałam być tam z nimi. Cieszy mnie fakt że jest ona lekturą szkolną, bez wątpienia tę pozycję powinien znać każdy. Sama czytałam ją w wydaniu do którego po dziś dzień mam sentyment, powyżej umieściłam jego zdjęcie.




2. Plastusiowy pamiętnik - Maria Kownacka
Plastusiowy pamiętnik był prawdopodobnie jedną z pierwszych książek przeczytanych przeze mnie samodzielnie. Byłam wprost zachwycona całą historią, ilustracjami. Pamiętam jak wypytywałam moją mamę czym są stalówki i rozpaczałam, że w tych czasach się już ich nie używa.




3. Baśnie braci Grimm oraz Baśnie Andersena
Trzecie miejsce zajęły dwie różne książki, które niejako są do siebie podobne. W dzieciństwie wprost uwielbiałam te nierzadko mroczne baśnie i co wieczór prosiłam mamę by czytała mi coraz to kolejne. Obie te pozycje są prawdziwymi klasykami i myślę, że każdy bez względu na wiek powinien przeczytać je choć raz w życiu.



4. Harry Potter i Kamień filozoficzny - J.K. Rowling
Jako drugoklasistka dostałam płytę z fragmentem audiobooka i po prostu się zakochałam. Byłam oczarowana całością i do dziś pamiętam ten jakże wyjątkowy głos Piotra Fronczewskiego. Słuchowisko to było dla mnie prawdziwą magią i ogromną przyjemnością, niesamowicie pobudziło moją dziecięcą wyobraźnię i to właśnie dzięki niemu sięgnęłam po książkowy pierwowzór, który później stał się dla mnie synonimem dzieciństwa.

5. Kubuś Puchatek
Obie części Kubusia towarzyszyły mi od wczesnego dzieciństwa i mimo tego, że tylko pierwsza z nich była lekturą - z wielką radością zabrałam się za kontynuację.

***

A jakie książki Wy wspominacie najlepiej?