niedziela, 26 lutego 2012

Gwiazda Anioła - Jennifer Murgia


Tytuł: Gwiazda Anioła
Autor: Jennifer Murgia
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Amber

Okładka mówi: W świecie dobrych i upadłych aniołów, tajemniczych symboli i wszechogarniającej miłości, anioł stróż zakochuje się ludzką miłością w dziewczynie uwodzonej niebezpiecznym urokiem upadłego anioła.
"Czy wierzysz w anioły?" Kiedy Garreth, nowy i najprzystojniejszy chłopak w szkole, zadaje jej to pytanie, szesnastoletnia Teagan musi odpowiedzieć, że tak. Widuje je nie tylko w snach. Również za dnia ukazuje jej się skrzydlata postać, przerażająca i pociągająca zarazem...


Moja opinia: "Gwiazdę Anioła" autorstwa Jennifer Murgii miałam przyjemność czytać dwa razy. Po raz pierwszy miało to miejsce prawie rok temu. Dziś znów naszła mnie ochota na powrót do tejże powieści.
Poznajemy tutaj historię nastoletniej Teagan oraz Garretha, anioła stróża stworzonego by ją chronić. Wszystko zaczyna się dość niepozornie, naszą główną bohaterkę nawiedzają sny z aniołami w roli głównej. Niedługo później poznajemy jej najlepszą przyjaciółkę Claire, która jest postacią niesamowicie pogodną. Od początku bardzo ją polubiłam. Kolejną postacią, najmroczniejszą ze wszystkich jest Hadrian, który jednak nie przypadł mi do gustu.
Kluczową rolę w życiu głównej bohaterki odegrała liczba osiem. Wielkim plusem książki była na pewno wartkość akcji, której brakowało kilku książkom z tego gatunku. Usatysfakcjonowały mnie też relacje między człowiekiem, a aniołem stróżem. Dowiadujemy się bowiem, że anioł jest z nami zawsze, od początku do końca naszego życia. Wspiera nas i pomaga, mimo że nawet o tym nie wiemy. Zadziwiła mnie natomiast reakcja Teagan na fakt, iż anioły istnieją. Jak każdy z nas zareagowałby na taką wiadomość? Na pewno jakimś szokiem, nerwami, wyparciem... Ona jednak bez większych oporów przyjmuje to do wiadomości. Ten fragment uważam za lekko niedopracowany.
Całą powieść czyta się niesamowicie szybko. Postacie uważam za ciekawe, jedynie Hadrian budził we mnie irytację. Uwielbiam również wszystkie początkowe fragmenty z Claire, która - ku mojemu rozczarowaniu, opuszcza nas bardzo szybko.
Moja ogólna ocena powieści zmieniła się nieco w ciągu tego roku, od kiedy przeczytałam ją po raz pierwszy. Pod wpływem silnego zauroczenia "Gwiazdą Anioła" oceniłam ją na 10. Z perspektywy czasu widzę jednak, iż była to ocena zbyt pochopna. Na dzień dzisiejszy z czystym sumieniem mogę wystawić zasłużoną 6+. Szkoda też, że niektóre wątki nie zostały bardziej rozwinięte, ponieważ czułam lekki niedosyt związany z dość małą objętością książki.
Polecam ją wszystkim, którzy chcą spędzić miło czas przy ciekawej lekturze i czekam z niecierpliwością na kolejną część.

„Czy wierzysz, że różne rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu? Że niektórzy ludzie mogą pojawiać się w naszym życiu, spotykać nas w jakimś konkretnym celu? Że wszystko jest częścią jakiegoś większego planu?”

Ocena: 6+/10

sobota, 25 lutego 2012

Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie - Federico Moccia


Tytuł: Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie
Autor: Federico Moccia
Liczba stron: 592
Wydawnictwo:Muza

Okładka mówi: Niki i jej przyjaciółki są w ostatniej klasie liceum. Mimo zbliżającej się matury nie ma dnia, żeby nie zrobiły czegoś szalonego. Pokazy mody, imprezy, rave i inne możliwe atrakcje, także poza Rzymem. Alex to prawie trzydziestosiedmioletni "chłopak". Niedawno i bez żadnego konkretnego powodu rozstał się ze swoją wieloletnią narzeczoną. Alex pracuje w agencji reklamowej i zajmuje odpowiedzialne stanowisko w firmie. Ale oto pojawia się młody karierowicz, który zagraża jego pozycji w pracy. Mało tego, w tym samym czasie Alex poznaje Niki. A raczej, gwoli ścisłości, dochodzi między nimi do zderzenia.
Niki to piękna dziewczyna, zabawna, inteligentna, dowcipna, wesoła. Jest tylko jeden drobny szczegół. Ma siedemnaście lat. O dwadzieścia mniej od Alexa. I po tym spotkaniu feralnego ranka nic już nie będzie takie jak wcześniej. Świat dorosłych zderza się ze światem nastolatków. Są tu mamy i córki, które ciągle się ze sobą spierają, ojcowie, którzy wciąż jeszcze zachowują się jak chłopcy i młodzi, którzy przedwcześnie dorośli. I oczywiście dziewczyny: te rozmarzone i te zawiedzione, romantyczki i te totalnie zakręcone. No i dorośli, którzy z kolei odłożyli na bok wszelkie marzenia, a właściwie to wegetują i brakuje im odwagi, by na chwilę przystanąć i wszystko przemyśleć.


Moja opinia: Federico Moccia jest autorem powieści "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie". Gdy pierwszy raz spojrzałam na okładkę, pomyślałam - to pewnie historia płytkich problemów jakiejś nastolatki. Kolorystyka okładki skutecznie mnie odstraszyła. Dopiero po jakimś czasie odważyłam się sięgnąć po nią i przeczytać fragment, który wytarł ze mnie wszystkie wcześniejsze negatywne odczucia.
W powieści poznajemy historię Nikki, niezwykle barwnej uczennicy ostatniej klasy szkoły średniej, oraz Alexa, dobiegającego czterdziestki art directora w jednej z agencji reklamowych. Nic na początku nie wskazuje na to, że ich relacja tak bardzo się pogłębi. Z pozoru dzieląca ich przepaść, zdaje się nie istnieć. Miłość bowiem nie patrzy w metryki.
Nasi główni bohaterowie poznają się w dość nietypowej sytuacji - podczas wypadku samochodowego. Spotykają się przez czysty przypadek.
Pomimo wszystkich rzeczy które ich dzieliły, aż do samego końca kibicowałam ich związkowi. Ale tu również mogę zgodzić się z innymi opiniami, ponieważ historia ta po głębszej analizie wydaje się... Nierealna. No bo powiedzmy sobie szczerze, jaki facet będzie się przyjaźnie odnosił do dziewczyny która naraziła go na dość spore straty finansowe? Mam dziwne wrażenie, że żaden.
Ale nie zabrakło też zalet. Książka jest niesamowicie wciągająca i czyta się ją bardzo szybko. Jej długość dla mnie jest zaletą, ponieważ nie lubię książek które kończą się nim tak naprawdę się zaczną. Kolejną rzeczą zasługującą na pochwałę są również barwne i chwilami zabawne dialogi, dzięki którym nie można się nudzić podczas czytania. Postacie również nie są przesłodzone ani nudne.
Jest to książka idealna do odstresowania się po ciężkim dniu. Z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim, którzy chcą spędzić niesamowite chwile z Alexem i Nikki.

Ocena:  6/10

czwartek, 23 lutego 2012

Strąceni - Gwen Hayes


Tytuł: Strąceni
Autor: Gwen Hayes
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Amber

Okładka mówi: W jej snach jest jak ze snów: uwodzicielski, czuły, piękny.
To dlaczego odtrąca ją na jawie?
Życie siedemnastoletniej Thei zawsze pełne było zakazów i nakazów. Ojciec nie pozwalał jej spotykać się z koleżankami ani umawiać z chłopcami. Nigdy nie miała takiej swobody, jak inne dziewczyny w jej małym miasteczku.
A potem zaczęły ją nawiedzać sny. Straszne i piękne. Gdzie błądziła w labiryncie cierni i przemierzała rzekę łez. I gdzie był On.
I nagle chłopak ze snów pojawia się w jej szkole.


Moja opinia: Wiele osób polecało mi powieść Gwen Hayes "Strąceni". Gdy pierwszy raz ją zobaczyłam - wprost zakochałam się w okładce.
Theia to siedemnastoletnia dziewczyna. Mieszka tylko z ojcem, ponieważ jej matka umarła przy jej narodzinach. Wychowuje się w niesamowicie rygorystycznym domu. Zakazane dla niej były tak zwykłe czynności jak spotkania z przyjaciółkami czy chociaż randki. Jej ubrania wybierał kto inny, pokój również urządzony był przez projektanta. Nawet na skrzypcach grała to, co wyznaczono jej z góry. Osobiście podziwiam ją za to, że tak długo wytrwała bez większych buntów.
Jej życia diametralnie zmienia się od nocy, podczas której widzi chłopaka spadającego z nieba. Odtąd co noc nawiedzają ją tajemnicze sny z jego udziałem w roli głównej.
Mamy tutaj bardzo ciekawie wykreowane postacie. Jednymi z moich ulubionych były przyjaciółki Thei - wszystkie tak od siebie różne i przy tym bardzo ciekawe. Nikt nie był przesłodzony, ani przesadzony.
Jako że jest to paranormal romance - nie mogło zabraknąć wątku miłosnego, który w tym przypadku był niezwykle ciekawy i zaskakujący. Na wielki plus zasługuje motyw snu przeplatanego z jawą.
Narracja w książce była podzielona, większość rozdziałów została napisana z perspektywy głównej bohaterki, niektóre w trzeciej osobie, oraz ostatnie - i przy tym moje ulubione, z perspektywy Hadena.
Jednym z moich ulubionych momentów była szczera rozmowa Thei z ojcem, oraz jego opowieść o matce. Tamtymi wyznaniami zyskał sporo mojej sympatii.
Wartka akcja jest wielkim plusem, na pewno nie można się przy tej powieści nudzić. Fabuła jest niesamowicie interesująca, dialogi są swobodne i chwilami zabawne.
Przy "Strąconych" spędziłam kilka niesamowitych godzin. Polecam ją wszystkim z czystym sumieniem.

Ocena:  6/10

niedziela, 19 lutego 2012

Piękne istoty - Kami Garcia, Margaret Stohl


Tytuł: Piękne istoty
Autor: Kami Garcia, Margaret Stohl
Liczba stron: 536
Wydawnictwo: Łyński Kamień

Okładka mówi: Ethan, bohater powieści, mieszka w Gatlin – małym, nudnym miasteczku w Południowej Karolinie. Jest nastolatkiem, który gra w kosza i umawia się z dziewczynami. Uwielbia czytać i marzy o podróżach po całym świecie. Zwyczajna historia? Zapewne tak, gdyby nie fakt, że Etan ma swoją tajemnicę. Od miesięcy śni mu się ten sam sen. Widzi w nim tę samą dziewczynę, której nigdy nie spotkał.
Pewnego dnia do jego klasy dołącza nowa uczennica. Okazuje się ona… dziewczyną ze snu. Lena zamieszkuje u swojego wuja Macona. Nie pasuje jednak do mieszkańców Gatlin. Inaczej wygląda, mówi, porusza się. Jest bardziej mroczna. Ma też swoją tajemnicę. Nad jej rodziną od pokoleń ciąży straszliwa klątwa, przez którą Lena nie może żyć jak zwyczajna nastolatka.
Ethan zakochuje się w dziewczynie, a ona odwzajemnia uczucie. Zdradza chłopakowi swoją tajemnicę. Aby uratować Lenę i ich miłość, Ethan próbuje znaleźć sposób na uniknięcie tragicznego losu.


Moja opinia: Niedawno w moje ręce przypadkowo wpadła powieść "Piękne Istoty" autorstwa Kami Garcia & Margaret Stohl. Opowiada ona historię dwojga nastolatków - Ethana i Leny. Od miesięcy w snach chłopaka pojawia się wciąż ta sama dziewczyna. Jakże wielkie było jego zdziwienie, gdy okazało się iż będą razem chodzić do szkoły. Wszystko to dzieje się w Gatlin, uroczej małej mieścinie, w której wszyscy doskonale znają nie tylko siebie nawzajem, ale i historie życia, rodzin, sekrety. Typowe małe miasteczko.
Lena szuka swojego miejsca na ziemi, chce przede wszystkim akceptacji rówieśników. W owym małym miasteczku udaje jej się to do pewnego stopnia osiągnąć, przede wszystkim dzięki Ethanowi, który praktycznie od początku ich znajomości był dla niej miły. Zapunktował u mnie obroną swojego zdania, nie przestał zadawać się z dziewczyną tylko dlatego, że inni jej nie akceptowali.
Na plus można ocenić dwójkę głównych bohaterów, nie byli przesadzeni, przesłodzeni. Do jednej z najbardziej wyróżniających się postaci należał również  tajemniczy Macon Ravenwood. Cała rodzina Leny wydawała mi się niezmiernie intrygująca i wyjątkowa, z kolei ta Ethana wyjątkowo irytowała.
Ogólny pomysł na książkę oceniam jak najbardziej na plus, choć myślę, że można było uczynić ją nieco pełniejszą. Słownictwo nazbyt ubogie. Warsztat, styl pisania również nie są za ciekawe. To samo można powiedzieć o akcji, której jest stanowczo za mało. "Piękne istoty" odkładałam kilka(naście) razy nim ostatecznie dobrnęłam do końca.
Do zalet można zaliczyć przede wszystkim okładkę, według mnie jest świetna. Powieść również odznacza się nieco na tle wszystkich opowiadających o wampirach, na które ostatnio panuje wielki boom.
Przyrzekłam sobie, że przeczytam również kolejną część. Rzadko się zdarza bym nie dokończyła czytania już rozpoczętej serii, jeśli jednak kolejna powieść będzie równie uboga w akcję i lekko nudna co pierwsza - na tym skończy się moja przygoda z "Pięknymi istotami", w których widzę więcej nudy i monotonii niż owego piękna.


Ocena: 5/10