środa, 25 kwietnia 2012

Stosik

Ostatnio nazbierało mi się bardzo dużo książek do przeczytania, postanowiłam więc się nimi pochwalić ;)
Od góry:
1. Cienie - Amy Meredith : Opis w miarę mnie zaciekawił, bez większego wahania wzięłam ją z bibliotecznej półki. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję!
2. Mroczny Anioł - Eden Maguire : Do recenzji od portalu Na Kanapie , aktualnie jestem w trakcie czytania.
3. Dama z portretu - Diane A.S. Stuckart : Leonardo da Vinci, śledztwo, zabójstwo... I do tego ta okładka, przyciągająca wzrok. Z biblioteki.
4. Powołanie - P.C. Cast : Po poprzednim spotkaniu z tworami tej autorki byłam nieco rozczarowana. Może tym razem będzie lepiej? Pożyczona od przyjaciółki.
5. Umarli czasu nie liczą - Kim Harrison : Czytałam sporo negatywnych recenzji i postanowiłam na własnej skórze przekonać się, czy faktycznie jest tak kiepska. Również od przyjaciółki.
6. Noce w Rodanthe - Nicholas Sparks : Znaleziona w bibliotece.
7. Obiecaj mi - Harlan Coben : Jego powieści polecano mi już niejednokrotnie, z chęcią się więc za nie zabiorę. Z biblioteki.
8. Skrzydła Laurel - Aprilynne Pike : Usłyszałam o niej już dość dawno, bałam się jednak kupować ją w ciemno. W końcu mam okazję do przeczytania. Z biblioteki.
Posiadam jeszcze jedną książkę, której niestety nie umieściłam na zdjęciu (kompletnie o niej zapomniałam). Jest to :
9. Oddech nocy - Lesley Livingston : Opis brzmi ciekawie, okładka jest świetna. Pożyczona od przyjaciółki.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Dziewczyny z Hex Hall - Rachel Hawkins

Tytuł: Dziewczyny z Hex Hall
Autor: Rachel Hawkins
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Otwarte

Okładka mówi: Sophie Mercer ma szesnaście lat i jest czarownicą. Ostatnio trochę za bardzo czarowała na studniówce. Za karę trafia do poprawczaka dla wiedźm, wampirów i elfów. Szybko dowiaduje się, że niedawno doszło tam do tajemniczego zabójstwa, w które mogą być zamieszane najmroczniejsze siły...

Moja opinia: Zanim sięgnęłam w końcu po „Dziewczyny z Hex Hall” wahałam się bardzo długo. Nie przekonywały mnie zachęty przyjaciół, ani nawet pozytywne recenzje. Widząc okładkę, na myśl przychodziły mi od razu główne bohaterki będące ‘zbuntowanymi’ nastolatkami. W końcu jednak odważyłam się i z pewnym niepokojem otworzyłam pierwszą stronę.
Rachel Hawkins, zanim została pisarką, uczyła angielskiego w szkole średniej w Alabamie. Teraz pracuje nad kolejnym tomem trylogii o Hex Hall. Rachel twierdzi, że nie jest czarownicą, choć jej byli uczniowie mogliby się z nią nie zgodzić... Jej pierwsza powieść została wydana przez Hyperion w marcu 2010.
Główną bohaterką powieści jest niejaka Sophie Mercer, szesnastoletnia dziewczyna, która skrywa wielki sekret. Jest czarownicą.
"Bycie czarownicą z całą pewnością nie okazało się ani trochę tak fajne, jak się spodziewałam. Na przykład wcale nie mogę latać na miotle (poprosiłam mamę o to, kiedy tylko ujawnił się mój talent, ale ona odmówiła, więc musiałam jeździć autobusem jak inni). Nie mam ksiąg z zaklęciami ani gadającego kota (alergia), a poza tym i tak nie miałabym nawet pojęcia, skąd brać takie składniki jak na przykład oko traszki."
Historia rozpoczyna się podczas studniówki, kiedy to Sophie próbuje pomóc swojej koleżance. Cała akcja kończy się jednak niepowodzeniem i zostaje ona zesłana za karę do Hekate Hall – poprawczaka dla czarownic, zmiennokształtnych, wiedźm i innych nadnaturalnych istot. Wkrótce po swoim przybyciu dowiaduje się o tragicznych rzeczach, które niedawno miały tam miejsce.
"Hekate Hall jest za długie, wszyscy mówią Hex Hall"
Pomimo mojego wcześniejszego nieco sceptycznego podejścia do tejże powieści – pochłonęła mnie ona bez reszty od pierwszej strony. Wielkim plusem jest to, że akcja ciągle gna do przodu, dzięki czemu czytelnik nie ma czasu na nudę. Im dłużej czytamy, tym więcej się dowiadujemy, często zaskoczyć mogą nas również zwroty akcji.
Styl autorki jest bez wątpienia lekki i dość ciekawy, całość czyta się niesamowicie przyjemnie. Język nie jest zbyt wygórowany, powieść będzie więc łatwa w odbiorze dla każdego. Na wielki plus zasługuje również poczucie humoru autorki, wiele razy podczas lektury śmiałam się razem z bohaterami.
Niektóre elementy mogą przypominać nam nieco inne powieści z gatunku. Schematycznością ocieka również wątek miłosny. Jest zła piękność, związana z najprzystojniejszym facetem w szkole – do którego wzdycha większość dziewczyn. Na szczęście zakończenie ratuje nieco powieść w moich oczach, ponieważ było wręcz zaskakujące. Po skończeniu „Dziewczyn z Hex Hall” czułam pewien niedosyt i przede wszystkim ciekawość o to, co będzie dalej. Zainteresował mnie wątek ojca Sophie i ku mojemu rozczarowaniu, w tej części nie mamy okazji by go bliżej poznać. W trakcie czytania widzimy jednak zmiany jakie zachodzą w bohaterce i dopiero na końcu utworu możemy zobaczyć, kim tak naprawdę ona jest.
Podsumowując, pomimo kilku wad które dostrzegłam w tej powieści – mogę z czystym sumieniem wszystkim ją polecić. Czyta się ją bardzo przyjemnie i łatwo, będzie więc idealną odskocznią od nieco cięższych lektur. Polecam.

Ocena:  7/10

sobota, 21 kwietnia 2012

Prawdziwy cud - Nicholas Sparks


Tytuł: Prawdziwy cud
Autor: Nicholas Sparks
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: albatros

Okładka mówi: Jeremy Marsh jest wschodzącą gwiazdą mediów, dziennikarzem śledczym, ktorego specjalnością jest pisanie demaskatorskich artykułów o "rzeczach niezwykłych" - nietypowych koncepcjach naukowych, rzekomych zjawiskach nadprzyrodzonych, jasnowidzach i uzdrowicielach

Moja opinia: Ncholas Sparks jest amerykańskim powieściopisarzem, autorem wielu bestsellerów na podstawie których powstawały i wciąż powstają ekranizacje.
Długo wahałam się przed sięgnięciem po twórczość Sparksa, pomimo pozytywnych opinii wielu osób. W końcu jednak znalazłam jedną z jego powieści w bibliotece i postanowiłam w końcu sama ją ocenić.
"Prawdziwy cud" opowiada historię Jeremiego Marsha, gwiazdy mediów, dziennikarza śledczego oraz autora przeróżnych artykułów dotyczących niezwykłych zjawisk i rzeczy. Jest człowiekiem mocno stąpającym po ziemi, cechuje go sceptyczność. W poszukiwaniu kolejnej sensacji wyjeżdża do Boone Creek, małego miasteczka zlokalizowanego w Północnej Karolinie. Tam poznaje śliczną, młodą bibliotekarkę, która zwraca jego uwagę. Wraz z biegiem wydarzeń staję się sobie coraz bliżsi. Pochodząc z pozornie dwóch różnych światów starają bronić się przed łączących ich uczuciem. Ona, kobieta po przejściach. On, mężczyzna z przeszłością, mający rozwód i nie do końca szczęśliwe małżeństwo za sobą.
Język powieści z pewnością można nazwać lekkim, całość czyta się bardzo szybko i przede wszystkim przyjemnie. Styl autora jest ciekawy i wciągający, sama pochłonęłam powieść w jeden wieczór. Wielkim plusem są również często zabawne dialogi.
W trakcie czytania nie mogłam powstrzymać się od snucia pewnych wizji dotyczących zakończenia. Tutaj pojawia się pewien minus, mianowicie bardzo widoczna schematyczność. Bez większego trudu udało mi się przewidzieć zarówno zakończenie, jak i to, czym będzie tytułowy cud. Czy to wina mojej zaskakującej domyślności, czy też autora - zgadnijcie sami.
Pomimo tych minusów powieść oceniam pozytywnie, ponieważ jest ona wprost idealnym przerywnikiem i odskocznią od nieco cięższych lektur. Było to moje pierwsze i z pewnością nie ostatnie spotkanie z tym autorem, przy najbliższej okazji bez wahania sięgnę po inne jego powieści.
Z czystym sumieniem mogę polecić ją przede wszystkim fanom autora, oraz wszystkim tym, którzy doceniają romantyczne historie pokazujące, że cuda również się zdarzają.

Ocena:  7/10

sobota, 14 kwietnia 2012

Czarownice z Salem Falls - Jodi Picoult


Tytuł: Czarownice z Salem Falls
Autor: Jodi Picoult
Liczba stron: 488
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Okładka mówi: Jack St. Bride, nauczyciel w prywatnej szkole dla dziewcząt, nie ma innego wyjścia - musi całkowicie zerwać ze swoim dawnym życiem, które legło gruzach z powodu zakochanej w nim uczennicy. Szukając miejsca, w którym mógłby się ukryć i pogrzebać przeszłość, trafia do sennego miasteczka Salem Falls w Nowej Anglii. Powrót do nauczania nie wchodzi w grę, zostaje więc pomywaczem w małej restauracji należącej do Addie Peabody.

Moja opinia: Moje pierwsze spotkanie z autorką miało miejsce już dość dawno, wtedy zostałam wręcz oczarowana przez jej powieść. Kolejne spotkanie z jej twórczością zakończyło się pozytywnym zaskoczeniem. "Czarownice z Salem Falls" to już moja czwarta powieść Jodi Picoult i z pewnością na niej nie poprzestanę.
W małym miasteczku Salem Falls zjawił się Jack St. Bride. Niegdyś nauczyciel w prywatnej szkole, został jednak zwolniony z powodu zakochanej w nim uczennicy, która wytoczyła przeciw niemu proces o gwałt. Zatrudnia się w restauracji jako pomywacz, wkrótce między nim a właścicielką Addie zaczyna rodzić się uczucie.
W każdej swojej powieści Jodi Picoult porusza kolejny istotny problem ludzkiego życia z którym spotykamy na co dzień, nawet jeśli nie dotyka nas bezpośrednio. Tym razem mamy do czynienia ze skazaniem niewinnego człowieka, bezpodstawnymi oskarżeniami, gwałtem oraz opinią, która odciska na nas swoje piętno raz na zawsze.
Postacie z pewnością nie należą do osób, które były rozpieszczane przez życie. On - doktor historii, dwukrotnie niesłusznie oskarżany. Ona - w przeszłości zgwałcona, wciąż cierpi po stracie córki. Są oni wielowymiarowi, nie ma w nich grama przeidealizowania dzięki czemu możemy się z nimi utożsamiać.
W powieści przedstawiona zostaje również grupka dziewczyn, których zapewnienia zostają postawione przeciw zeznaniom już raz skazanego mężczyzny.
Całość jest podzielona na małe podrozdziały, dzięki czemu możemy w każdej chwili przerwać czytanie i po chwili do niej wrócić.
Język jest prosty i zrozumiały dla każdego, opisy krótkie a dialogi ciekawe. Zakończenie mnie nie rozczarowało, choć muszę przyznać iż nie było trudne do przewidzenia.
Z czystym sumieniem mogę polecić powieści tej autorki czytelnikom w każdym wieku. Potrafi ona w sposób wręcz doskonały przedstawić niecodzienną historię oraz idealnie uchwycić poruszany temat. Z pewnością nie było to moje ostatnie spotkanie z Jodi Picoult. Niecierpliwie wyczekuję kolejnych jej dzieł.


Ocena: 7/10

niedziela, 8 kwietnia 2012

Namiętność - Lauren Kate


Tytuł: Namiętność
Autor: Kate Lauren
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: MAG

Okładka mówi: Luce była gotowa umrzeć dla Daniela. I to właśnie robiła. Raz za razem. Luce i Daniel stale odnajdywali się, po czym wkrótce zostawali boleśnie rozdzieleni – Luce umierała, a Daniel pozostawał samotny i nieszczęśliwy. Może wcale nie musi tak być...

Moja opinia: Lauren Kate jest amerykańską autorką fantastyki. Dorastała w Dallas, uczęszczała do szkoły w Atlancie, a zaczęła pisać w Nowym Jorku. Obecnie mieszka w Los Angeles. Jej książki zajmują wysokie miejsca na liście bestsellerów New York Times'a.
Rzadko zdarza mi się, bym po rozpoczęciu jakiejś serii nie doczytała jej do końca. Długo zabierałam się za "Namiętność", ponieważ styl i przewidywalność dwóch pierwszych powieści ostudziły nieco mój zapał. Pewnego dnia jednak zobaczyłam ją na wyprzedaży za śmiesznie niską cenę, postanowiłam więc dać autorce ostatnią szansę.
"Namiętność" jest trzecim tomem cyklu Upadli, opowiadającego o ponadczasowej miłości anioła i zwykłej dziewczyny. Ich uczucie jest silniejsze nawet od śmierci.
Luce wyrusza w podróż do swoich wcześniejszych wcieleń przekonana, że coś lub ktoś będzie w stanie jej pomóc w obecnym. Powraca w przeszłość, by na własne oczy zobaczyć co łączyło ją z Danielem. Jej ukochany w obawie przed zmianą biegu wydarzeń wyrusza za nią i obserwuje jej poczynania. W całości podróży towarzyszy jej również gargulec Bill, który na miarę swoich możliwości pomaga dziewczynie.
Język i styl z pewnością można uznać za łatwy w odbiorze i przystępny. Akcja rozwija się bardzo szybko, dzięki czemu podczas lektury nie można się nudzić.
Jestem pozytywnie zaskoczona, ponieważ "Namiętność" w porównaniu do poprzednich tomów można uznać za całkiem dobrą, a już z pewnością nie można przypisać jej miana nudnej.
Dzięki autorce możemy odbyć razem z Luce podróż w czasie - od czasów starożytnych aż po drugą Wojnę Światową.
Nie licząc wszystkich postaci z retrospekcji, fabuła nie zyskuje żadnych nowych znaczących bohaterów poza Billem, którego niezmiernie polubiłam. Czytając zakończenie byłam bardzo zdziwiona tym, jak autorka poprowadziła ten wątek.
Okładka w porównaniu do poprzednich wypada blado, wciąż jednak można uznać ją za estetyczną. Jedynym minusem jest wyjątkowa schematyczność wątku miłosnego, z jakim mamy tutaj do czynienia.
"Namiętności" do grona literatury wybitnej zaliczyć nie możemy, z czystym sumieniem mogę jednak polecić ją wszystkim fanom serii jak również tym, którzy zrazili się pierwszymi dwoma tomami. Z niecierpliwością oczekują czwartej i za razem ostatniej części cyklu "Upadli" i mam szczerą nadzieję, że będę równie pozytywnie zaskoczona.

Ocena: 6/10

                                                                                    ***
Życzę Wam spokojnych, radosnych, ciepłych i rodzinnych świąt! : )

niedziela, 1 kwietnia 2012

Uprowadzona - Lucy Christopher


Tytuł: Uprowadzona
Autor: Lucy Christopher
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Wilga

Okładka mówi: Ta historia mogła się przydarzyć każdej dziewczynie. Tak, tobie też. Lotnisko. Oczekiwanie na przygodę. Przystojniak, który proponuje ci kawą. A po chwili jesteś na końcu świata, zdana na łaskę i niełaskę porywacza.
Czy przetrwasz?
Czy wrócisz do swojego życia?
A co będzie, jeżeli się zakochasz?


Moja opinia:  "Uprowadzona" jest debiutancką powieścią Lucy Christopher, młodej australijskiej pisarki. Długo wahałam się, nim w końcu po nią sięgnęłam. Odrzucała mnie przede wszystkim okładka, opis również nie był dla mnie zbytnio zachęcający. Ostatecznie poleciło mi ją kilka osób oraz pani z biblioteki, więc skusiłam się i tak oto wpadła ona w moje ręce.
Poznajemy tutaj historię Gemmy, zwykłej szesnastoletniej dziewczyny. Na lotnisku w Bangkoku kłóci się z rodzicami i idzie na kawę by ochłonąć. I wtedy nadchodzi moment, który znacząco wpływa na jej życie. Spotyka tam wysokiego, niebieskookiego przystojnego faceta, który płaci za jej napój. Po krótkiej rozmowie zaczyna jednak źle się czuć, po czym mdleje.
Budzi się w miejscu, którego nigdy wcześniej nie widziała.
„- Gdzie jestem? (…)
- Jesteś tutaj – powiedziałeś. – Jesteś bezpieczna.”

W miejscu w którym przebywają, dziewczyna zdana jest jedynie na swojego porywacza, ponieważ w pobliżu nie ma żadnej cywilizacji. Początkowo jest przerażona, później dochodzi do tego również złość i frustracja, które motywują ją do licznych prób ucieczki. Oprócz negatywnych emocji skierowanych do Tylera, z czasem pojawiają się również te pozytywne.
Powieść porusza tematy dość kontrowersyjne, takie jak porwanie. Mamy wyjątkowo dokładny wgląd w myśli i emocje głównej bohaterki, ponieważ całość napisana jest dość nietypowo - w formie listu, który dziewczyna adresuje do swojego porywacza. Zaskakująca jest przede wszystkim jego objętość. Pierwszy raz spotkałam się z czymś podobnym, acz muszę przyznać że jest to ciekawe.
Już na pierwszej stronie mamy okazję przeczytać pochwałę od odkrywcy Harrego Pottera, z którą muszę się w stu procentach zgodzić. Styl autorki jest lekki i niesamowicie wciągający.
Postacie są niesamowicie złożone, mają swoje wady oraz zalety. Z pewnością nie można określić ich mianem nudnych czy też schematycznych.
Oprócz kontrowersyjnych tematów o których wspomniałam wcześniej, w powieści jest również wspomniany syndrom sztokholmski - czyli przypadłość, na którą często cierpią ofiary porwań. Czy uczucie, którym Gemma obdarzyła Tylera było tylko owym syndromem? A może czymś więcej? Osobiście skłaniałabym się bardziej ku drugiej opcji.
Pierwszy raz widząc okładkę, poczułam zniechęcenie. Zarys twarzy dziewczyny, motyle, kajdanki oraz klucz z sercem - wszystkie te elementy przywodzą na myśl raczej pamiętnik zakochanej nastolatki, niż porywającą opowieść jaką jest "Uprowadzona".
Cała historia jest porywająca i dość niezwykła. Po przeczytaniu długo byłam pod jej wpływem i myślę, że wrócę do niej jeszcze nie raz.
Zakończenie nie jest jednoznaczne, przedstawione nam zostają różne możliwości zakończenia.
Myślę, że "Uprowadzoną" mogę z czystym sumieniem polecić czytelnikom w każdym wieku. Z niecierpliwością wyczekuję również kolejnych dzieł autorki.
„Opowiedziałeś mi keidyś o roślinach [...] które czekają na deszcz, [...] że będą czekać latami, jeśli będzie trzeba, że prawie umrą, zanim znów urosną. Ale jeśli tylko spadną pierwsze krople wody [...] znów będą miały szansę. Pewnego dnia [...] wrócisz, beze mnie, i znów poczujesz deszcz. I tym razem wyrośniesz prosto do słońca. Wiem, że tak się stanie.”

Ocena: 9/10