niedziela, 17 czerwca 2012

Cienie - Amy Meredith


Tytuł: Cienie
Autor: Amy Meredith
Liczba stron: 247
Wydawnictwo: Amber

Okładka mówi: Początek tajemniczych, romantycznych i pełnych humoru przygód śmiertelnej dziewczyny - jedynej, która może pokonać demony panoszące się w modnym kurorcie.
Ale nie samą walką ze złem człowiek żyje…


Moja opinia:
O Amy Meredith nie słyszałam zbyt wiele, właściwie to przy lekturze „Cieni” pierwszy raz zetknęłam się z jej twórczością. Zadebiutowała w 2010 roku tą powieścią, która została  entuzjastycznie przyjętą przez czytelniczki w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Polowanie i Gorączka to ciąg dalszy tajemniczych, romantycznych i pełnych humoru przygód ich bohaterki. Sama autorka twierdzi, że zawsze fascynowało ją wszystko, co nadnaturalne, chociaż jeśli ma być zupełnie szczera, w prawdziwym świecie o wiele bardziej od walki z demonami lubi zakupy.
Głównymi bohaterkami i za razem pierwszymi postaciami, które poznajemy są dwie nastolatki – Eve i Jess. Obie są popularne, bogate, średnio bystre i z pewnością dość płytkie. Eve mieszka w jakże wspaniałej rezydencji w Hamptons, kocha zakupy i drogie ubrania, a jej największym życiowym zmartwieniem jest limit na karcie kredytowej. Pewnego pięknego dnia w ich szkole pojawia się dwóch nowych (i niesamowicie przystojnych) chłopaków. Zmieniający dziewczyny niczym rękawiczki syn pastora, Luke, oraz tajemniczy i małomówny Mal.
Całość napisana jest językiem, który z pewnością można określić jako łatwy w odbiorze i zrozumiały dla każdego. Podczas czytania jednak wielokrotnie popadałam w stany graniczące ze znudzeniem i wielokrotnie odkładałam tę powieść na półkę. Pomimo jej jakże małej objętości – czytałam ją sporo ponad tydzień. Powieść napisana została w popularnej ostatnio narracji pierwszoosobowej, dzięki czemu mamy wgląd w przemyślenia Eve.
Jak dla mnie minusem była przede wszystkim kreacja dwóch głównych bohaterek – które zamiast śmieszyć i budzić sympatię, irytowały swoim płytkim podejściem do życia.
Akcja w powieści rozwijała się dość powoli, w każdym rozdziale dowiadywaliśmy się czegoś nowego. Niestety nie mogę powiedzieć, bym podczas czytania zaskoczyła się zbyt wiele razy. Pod koniec książki autorka na chwilę zbudowała małe napięcie, nie dając nam jasnej odpowiedzi kto jest tym złym. Jednak w trosce o to, by czytelnik się zbytnio nie stresował – już w kolejnym rozdziale wszystko zostaje wyjaśnione, dzięki czemu możemy bez większych problemów przewidzieć zakończenie.
„Może potrafisz robić niesamowite rzeczy – Wyrwał kartkę ze swojego segregatora i położył na stole między nimi. – Sprawdź, czy potrafisz to przesunąć. Eve spojrzała mu w oczy. A potem powoli wyciągnęła rękę, położyła palec na kartce i przesunęła ją po stole. - Wow! Udało się! – wykrzyknęła.”
„Cienie” nie wnoszą niczego nowego do świata fantasy, powielają masę wątków z którymi większość czytelników zapewne się już spotkała. Niczym nas nie zaskakuje, przez co staje się lekturą mało atrakcyjną.
Nie polecam, myślę, że na rynku jest dostępnych o wiele więcej ciekawszych, mniej schematycznych  i bardziej ambitnych powieści tego gatunku.

Ocena: 3/10

niedziela, 3 czerwca 2012

Przyrzeczeni - Beth Fantaskey


Tytuł: Przyrzeczeni
Autor: Beth Fantaskey
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Nasza księgarnia

Okładka mówi: Świat Jessiki staje na głowie, gdy w szkole pojawia się osobliwy uczeń z wymiany międzynarodowej, Lucjusz Vladescu. Jest arogancki, natrętny i, no cóż, nieziemsko przystojny. Na domiar złego twierdzi, że Jessica to rumuńska wampirza księżniczka i że na mocy paktu między ich rodami są zaręczeni! Dziewczyna nie chce wierzyć w te rewelacje, jednak kiedy zaczyna wertować Przewodnik dla nastoletnich wampirów po miłości, zdrowiu i emocjach, nachodzą ją wątpliwości…

Moja opinia: "Przyrzeczeni" to debiutancka powieść Beth Fantaskey opowiadająca o losach Jessici i Lucjusza.
Jessica, zwykła nastolatka wiedzie z pozoru normalne życie. Mieszka ze swoimi przybranymi rodzicami o ekologicznych upodobaniach, ma najlepszą przyjaciółkę, chodzi do lokalnej szkoły. Pewnego dnia jednak w jej domu pojawia się niejaki Lucjusz Vladesco, przynoszący zaskakujące wieści. Okazuje się, że główna bohaterka rumuńską księżniczką i na mocy paktu między ich rodzinami - są zaręczeni.
Początek powieści nie różni się znacząco od innych w tym gatunku. Mamy zwykłą dziewczynę, oraz faceta starającego się o jej względy. Kiedy jednak on zaprzestaje starań - role się odwracają.
Szczerze nie rozumiem, dlaczego główna bohaterka tak długo opierała się Lucjuszowi - który od początku do końca był moją ulubioną postacią. Uwielbiałam w nim wszystko, od stroju i wyglądu, manier, całokształtu bycia, aż po sposób mówienia. Nie sposób porównać go do innego bohatera literackiego. Jeśli kiedyś spotkacie kogoś tak wyjątkowego, wiedźcie że zapewne będzie on wampirem.
Styl i język są jak najbardziej poprawne oraz przede wszystkim ciekawe. Cała powieść pełna jest zabawnych momentów, dzięki którym śmiałam się razem z bohaterami.  Dialogi są spójne i dość interesujące. Podczas czytania z pewnością nie można się nudzić.
Postaciami które niezmiernie mnie irytowały, byli rodzice głównej bohaterki. Z kolei bardzo polubiłam jej najlepszą przyjaciółkę.
Zostałam wręcz oczarowana przez "Przyrzeczonych". Bez wahania dodałam ją do jakże zaszczytnej półki z ulubionymi pozycjami. Wracałam do niej wiele razy, pewnie jeszcze wiele razy wrócę.
Polecam ją wszystkim, którzy chcą spędzić cudowne chwile ze zwykła nastolatką i rumuńskim księciem wampirów. Pomimo dość dużej objętości czyta się ją niesamowicie szybko. Ja pochłonęłam ją w jeden wieczór.
Ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu - w polsce prawdopodobnie nie zostaną wydane kolejne części. Ta wiadomość rozdarła mi serce. Całe szczęście jednak mam dobrą ciocię, i dzięki niej już niedługo dostanę anglojęzyczną wersję drugiej części.
Jeszcze raz polecam.

Ocena: 8/10
***
Jak możecie zauważyć na blogu ostatnio panują lekkie pustki, wszystko to spowodowane jest moim brakiem czasu. Szkoła, wycieczki, piękna pogoda... Wszystko to nie sprzyja pisaniu i czytaniu. Obiecuję jednak, że w przyszłym tygodniu pojawią się dwie recenzje. Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego weekendu!