sobota, 21 lipca 2012

Stosisko, czyli moje ostatnie zdobycze

Witam wszystkich w ten sobotni wieczór! Ostatnio czytałam w tempie nieco niższym niż zwykle, stąd też nazbierała mi się cała półka powieści, a do tego udało mi się trafić na całkiem fajną promocję.

Jak widać na załączonym zdjęciu - jestem posiadaczką oryginalnych wydań "City of Lost Souls" oraz "Clockwork Prince" z czego jestem bardzo zadowolona! Za te dwa egzemplarze serdecznie dziękuję mojej cioci, która kupiła je dla mnie za śmiesznie niską cenę. A już niedługo dostanę resztę serii do kompletu. Zastanawiająca jest jedynie różnica w objętości wydania polskiego i oryginalnego, które jest dość sporym tomiskiem. I do tego te okładki! 
 Na przeczytanie czekają również : 
1. Ballada. Taniec mrocznych elfów - Maggie Stiefvater. : wygrana z konkursu. recenzja
2. Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie - Federico Moccia. Recenzja : Kupiona za dość niską cenę w biedronce. Mam zamiar przeczytać ją ponownie, ciekawi mnie to czy moja opinia o niej ulegnie zmianie.
3. Umarli czasu nie liczą - Kim Harrison. Pozostałość z poprzedniego stosu, od koleżanki.
4. Dama z portretu - A.S. Stuckart. Również nie doczytana z poprzedniego stosu, skradziona z biblioteki.
5. Powołanie - P.C. Cast. jw.
6. Błękitnokrwiści - Melissa De La Cruz. - Pożyczona od przyjaciółki. Jestem z trakcie czytania.
7. Akademia Wampirów - Richelle Mead. Pożyczona od chłopaka, jestem w trakcie. recenzja
8. Akademia Wampirów : W szponach mrozu - Richelle Mead - Również od chłopaka. recenzja

Na przeczytanie czekają również moje ostatnie łowy zakupowe : 
9. Głębia - Tricia Rayburn
10. Powrót do Wiecznej Nocy - Claudia Gray recenzja
11. Gone Zniknęli Faza trzecia: Kłamstwa - Michael Grant
12. Pokusa - Lisa Desrochers recenzja
Cztery wyżej wymienione tytuły zakupiłam za dość niską cenę. Zdjęcie dodam jak tylko przywiozę je sobie do domu.
Życzę wszystkim miłego wieczoru i słonecznego weekendu! 

wtorek, 17 lipca 2012

Zapomniane - Cat Patrick


Tytuł: Zapomniane
Autor: Cat Patrick
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Okładka mówi: Mam problem: Widzę migawki przyszłości, jakby to były wspomnienia. Ale przeszłość jest dla mnie tajemnicą. Pamiętam, co będę miała na sobie jutro i kłótnię, która zdarzy się dopiero po południu. Ale nie wiem, co jadłam wczoraj na kolację. Radzę sobie dzięki notatkom, mamie i najlepszej przyjaciółce, Jamie, i system jakoś działa...

Moja opinia: W pewien deszczowy listopadowy ranek niewyspana i zmęczona opieką nad nowo narodzonymi dziećmi Cat Patrick zapomniała nagle, co właściwie robi. Spróbowała odtworzyć w pamięci swoje poprzednie czynności, ale zamiast tego narodził się pomysł na pierwszą powieść. To jej pisarski debiut. Prawa do ekranizacji powieści zakupił Paramount Pictures.
Zarówno o autorce jak i o jej powieści nie słyszałam do momentu, gdy „Zapomniane” trafiło w moje ręce. Był to jeden z wielu książkowych prezentów urodzinowych w tym roku. Po przeczytaniu opisu znajdującego się na tyle okładki, oraz po zapoznaniu się z wieloma pochlebnymi opiniami z ochotą zabrałam się za czytanie. Zajęło mi to dość dużo czasu, powodem jednak wcale nie była nudna fabuła.
„[...] zegar odlicza kolejne minuty do 4.33 nad ranem - godziny, w której mój umysł się resetuje, a pamięć zostaje skasowana [...]”
Myśleliście kiedyś o tym, jak wyglądałoby wasze życie gdyby jedynymi wspomnieniami jakie macie, były urywki wydarzeń z… przyszłości? Z takim właśnie problemem zmaga się główna bohaterka powieści – London. Jej pamięć codziennie o określonej godzinie resetuje się, dlatego też codziennie sporządza notatki z każdego dnia. Każdego poranka je czyta, gdyż są one jedynym źródłem wspomnień, nie licząc jej mamy i najlepszej przyjaciółki Jamie.
„Ja nigdy nie będę wiedziała, jakie to uczucie, co wtedy przeżywałam.”
Wkrótce jednak w jej życiu zaczyna się dziać bardzo wiele, niekoniecznie dobrych rzeczy. Coraz bardziej oddala się od swojej przyjaciółki, odkrywa fakt, że jej mama ukrywała przed nią kilka spraw. Poznaje też Luke’a, wspaniałego chłopaka który podbija jej serce. Jedynym zmartwieniem jest tylko to, że nie ma go w jej wizjach przyszłości…
„Byłem Tobą zafascynowany: codziennie zaprzyjaźniałaś się ze mną na nowo, choć nie pamiętałaś mnie z dnia poprzedniego.”
Pomimo tylu pochlebnych opinii o tejże powieści – mimo wszystko miałam pewne obawy, gdy zaczynałam czytanie. Po kilku wcześniejszych, niekoniecznie ciekawych czy też imponujących, debiutach literackich bałam się, że i tym razem będę rozczarowana. Muszę jednak przyznać, że bardzo się zaskoczyłam i to bynajmniej nie w negatywny sposób.
Powieść napisana jest z perspektywy głównej bohaterki, dzięki czemu mamy bardzo dokładny wgląd we wszystkie jej przemyślenia i razem z nią możemy przeżywać wszystko na bieżąco.
Język jest dość prosty, zrozumiały dla każdego. Styl autorki jest przystępny i przede wszystkim bardzo wciągający. Z pewnością można uznać „Zapomniane” za jeden z lepszych debiutów literackich, który ostatnio dane mi było przeczytać.
„Zabawne, jak możliwości dodają skrzydeł. Zabawne jak rzeczywistość ściąga z powrotem na ziemię.”
Na tle innych powieści z gatunku wypada całkiem dobrze. Ogólny pomysł na fabułę był całkiem ciekawy i przede wszystkim nie był kolejnym powieleniem znanego aż za dobrze i utartego schematu. Jedynie kolor włosów London jest elementem dość często pojawiającym się w wielu powieściach, widocznie sporo autorek ma słabość do rudego koloru.
Niektóre z późniejszych wydarzeń dało się przewidzieć, w kilku momentach jednak autorka bardzo mnie zaskoczyła. Na plus zasługuje również bardzo ciekawa okładka. Żadnych błędów ani literówek nie znalazłam. Cena książki również nie jest zbyt wygórowana.
„Zapomniane” jest całkiem udanym debiutem literackim Cat Patrick i z czystym sumieniem mogę ją polecić wszystkim, którzy są już znudzeni ciągle powielanymi schematami i chcą sięgnąć po coś nowego. Powieść ta co prawda nie jest wybitna, acz można przy niej spędzić wiele cudownych chwil, zapominając o całym świecie. Polecam.
„Naprawienie złych rzeczy w życiu wymaga zwykle czasu, ale ostatecznie się to udaje.”

Ocena:  7/10

sobota, 7 lipca 2012

11 pytań & małe podsumowanie

W blogowym świecie pojawiła się kolejna już zabawa. Pozwolę sobie przytoczyć jej zasady :
1. Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich "Tagger" i odpowiedzieć na nie na swoim blogu.
2. Następnie wybiera 11 nowych osób do tagu i podaje je w swoim poście.
3. Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w tagu i napisz je w tagowym poście.
4. Wymień w swoim poście osoby, które otagowałaś.
5. Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.

Zacznę od pytań zadanych mi przez Wiedźminkę
Oto moje pytania :
1. Anglia czy Francja ? Francja.
2. Cola czy sok ? Sok.
3. Książka czy TV ? Książka.
4. Lato czy zima ? Zima.
5. Hobbit czy elf ? Elf
6. Spacer czy leżakowanie ? Spacer.
7. Wiedźmin czy Harry Potter ? Harry Potter.
8. Fast-food czy domowe jedzenie ? Domowe.
9. Impreza czy spokój ? Spokój.
10. Kot czy pies ? Kot.
11. Wysoka czy niska ? Niska.
Kolejne pytania dostałam od Clarissy 
Moje pytania.
1. Oglądacie Niekrytego Krytyka? Taaak! : D
2. Jaki rodzaj muzyki lubisz najbardziej? Metal, power metal, rock, alternative.
3. Co robisz w wolnej chwili? Czytam, piszę, rysuję.
4. Frugo czy Tymbark? Frugo.
5. Jaką postacią fantastyczną chciałabyś być? Mrocznym łowcą!
6. Kupujesz, dostajesz czy pożyczasz książki? Kupuję i pożyczam.
7. Co wg Ciebie jest najważniejsze w życiu? Miłość.
8. Na jaki kolor masz pomalowane paznokcie? Niebieski.
9. Jaki kolor jest twoim ulubionym? Niebieski : >
10. Masz swoją ulubioną płytę? Szczerze mówiąc to nie.
11. Podasz tytuł najgłupszego teledysku, jaki kiedykolwiek widziałaś? "Friday".

Sama do zabawy typuję Drrim oraz wszystkich tych, którzy jeszcze nie wzięli udziału w zabawie! 
1. Książka czy film?
2. Fantasy czy horror?
3.  Paranormal romance czy kryminał?
4. Księgarnia czy biblioteka?
5. Duża własna biblioteczka czy raczej skromna?
6. Jakie książki lubisz najbardziej?
7. Czy lubisz blogowanie?
8. Masz nawiązane jakieś współprace?
9. Co poradzisz nowym bloggerom?
10. Jaką książkę wspominasz najgorzej?
11. Czy dużo czytasz?

Ostatni miesiąc był dla mnie nieco ciężki, przede wszystkim przez kompletny brak czasu na czytanie czy tym bardziej pisanie recenzji. Na szczęście wszystko powoli zaczyna wracać do normy, już prawie uporałam się z wcześniejszym stosikiem oraz mam gotowy kolejny, jestem w trakcie pisania relacji z wycieczki do Pragi, mam również gotowe kolejne dwie recenzje. 
Dziś pierwszy raz od dawna uśmiechnęło się do mnie szczęście, ponieważ wygrałam książkę w konkursie organizowanym przez Szarikowa . Dziękuję! : >
Pozdrawiam wszystkich oraz życzę mile spędzonego i owocnego weekendu.


środa, 4 lipca 2012

Oddech nocy - Lesley Livingston

Tytuł: Oddech nocy
Autor: Lesley Livingston
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Jaguar

Okładka mówi: Pełna subtelnej erotyki, literackich odniesień i mrocznej magii gotycka trylogia dla wielbicielek miłosnych opowieści z dreszczykiem. Wraz dwunastoma podobnymi sobie istotami, Sonny czuwa nad bezpieczeństwem bramy łączącej światy śmiertelników i elfów. W niektóre noce w roku granice między rzeczywistościami zacierają się w niebezpieczny sposób... Dwie rasy nieśmiertelnych nieustająco balansują na krawędzi wojny, a dwór Unseelie, posunie się do każdego podstępu, by tylko wedrzeć się do świata ludzi.

Moja opinia:
O twórczości Lesley Livingston nie słyszałam do momentu zetknięcia się z jej debiutancką powieścią zatytułowaną  „Oddech nocy”. Już sam widok okładki podziałał na mnie przyciągająco, z ochotą więc zabrałam się za jej czytanie.
Główną bohaterką jest Kelley – siedemnastolatka marząca o wielkich rolach w teatrze. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy przygotowania do premiery spektaklu „Sen nocy letniej” idą pełną parą. Jak możemy się domyślić, nasza bohaterka gra w nim główną rolę, choć zdobyła ją w nieco inny sposób niż moglibyśmy przypuszczać. W jej życiu zaczynają dziać się rzeczy, które uznać można za co najmniej dziwne. Ratuje z opresji tonącego konia, który później zostaje jej współlokatorem, poznaje tajemniczego Sonny’ego Flannery’a… I odkrywa wielką tajemnicę, która dotyczy życia jej i wielu innych osób.
„Kelley usiadła gwałtownie, otworzyła oczy i powidła wzrokiem dokoła. Znajdowała się na scenie, w altanie królowej elfów. Niespokojnie spojrzała przez lewe ramię. Widziała go, przez krótką chwilę. Stał w ciemnym korytarzu, za kulisami po lewej stronie sceny. Zamiast bolesnej tęsknoty zobaczyła jego wzroku zaskoczenie. Jej zielone oczy spotkały się z jego szarymi; dosłownie na ułamek sekundy. A potem zniknął.”
Do powieści na początku podchodziłam dość entuzjastycznie, choć w oczy rzuciła mi się jej niezbyt duża objętość. Nawiązanie do Szekspirowskiego dramatu wydało mi się całkiem dobrym pomysłem i przede wszystkim ciekawą odskocznią od świata wampirów i aniołów.
Pomimo całkiem dobrego ogólnego zarysu fabuły książka okazuje się dość przeciętna. Pierwszym rzucającym się w oczy minusem jest dość słaba kreacja bohaterów. Nie ma w nich praktycznie nic zaskakującego czy oryginalnego, a jeżeli pojawi się już ktoś posiadający te cechy – to wszystkie opisy z nim w roli głównej są krótkie. Do jednych z ciekawszych postaci z czystym sumieniem mogę zaliczyć przede wszystkim Boba oraz współlokatorkę Kelley. Reszta nie odznaczyła się niczym szczególnym.
Język i styl są dość przeciętne, na pewno łatwe w odbiorze i zrozumiałe dla większości, choć brakuje im polotu. Powieść podzielona jest na około czterdzieści krótkich rozdziałów, przez co sprawia wrażenie pociętej. Zastanawiająca jest też różnica w długości oryginału i wersji polskiej, ponieważ dzieli je skromna ilość stu stron.
Autorka całkiem nieźle radzi sobie z popularną ostatnio narracją pisaną w osobie trzeciej. Na tle innych powieści z gatunku wypada jednak mocno przeciętnie, ponieważ nie odznacza się niczym szczególnym i z pewnością nie wnosi do świata fantasy niczego nowego.
Zaskakuje również cena, która jest szalenie nieadekwatna do tak małej książki. Na plus natomiast zasługuje okładka, która przyciąga wzrok na dłuższą chwilę. Jakichkolwiek błędów w korekcie raczej nie ma. Przed każdym rozdziałem widnieje natomiast wizerunek motyla, co uważam za ciekawe acz nieco infantylne.
Reasumując, powieść ta z pewnością nie jest wybitna i wyjątkowa. Można przy niej spędzić miło czas, choć myślę, że przy tylu powieściach dostępnych obecnie na rynku można spędzić ten czas przy czymś nieco bardziej ambitnym i zaskakującym. Polecam wszystkim, którzy mają dużo czasu, chęci i cierpliwości.

Ocena:  5/10