wtorek, 28 sierpnia 2012

Notka informacyjna

Witam wszystkich!
Jak może już niektórzy z Was mieli okazję zauważyć - od niedawna funkcjonuje fanpage mojego bloga na facebooku.
Póki co nie jest zbyt bogaty, acz pracuję nad jego rozwojem!
Będę publikować na nim zarówno linki do nowo pojawiających się recenzji, starszych które z jakiegoś powodu uznam za warte umieszczenia, będę również podawać linki do blogów których jestem wierną czytelniczką.
Dziękuję wszystkim, którzy klikną "Lubię to" : D fanpage
Życzę wszystkim cudownego i przede wszystkim słonecznego zakończenia wakacji.
Tymczasem uciekam do pakowania i szykowania się przed ostatnim już wyjazdem. Niebawem pojawią się recenzje "Akademii Wampirów" oraz "Luciana".
Pozdrawiam : >

środa, 22 sierpnia 2012

Powrót do Wiecznej Nocy - Claudia Gray


Tytuł: Powrót do Wiecznej Nocy
Autor: Claudia Gray
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Amber

Okładka mówi: Biancę i Lucasa połączyła Wieczna Noc, szkoła dla wampirów, gdzie po raz pierwszy się spotkali. I miłość – silniejsza niż przeznaczenie, potężniejsza niż nienawiść, która każe łowcom takim jak Lucas zabijać nieumarłych z rasy Bianki.Wierzyli, że razem przetrwają wszystko, nawet gdy musieli uciekać z Wiecznej Nocy ścigani przez ludzi i wampiry. Lecz nic nie przygotowało ich na mroczną przemianę, jaka się w nich dokonała.
Pchany przerażającą żądzą Lucas szuka ratunku w jedynym miejscu, w którym może go znaleźć. Bianca wraca z nim do Wiecznej Nocy. Nie przeczuwają, że ich niedawny dom stał się najbardziej niebezpiecznym miejscem na ziemi…


Moja opinia: Pierwszy raz z twórczością Claudii Gray spotkałam się na początku tego roku. Z czystej ciekawości połączonej z chęcią poznania czegoś nowego – zabrałam się za pierwszy tom cyklu o „Wiecznej nocy”. W przeciągu kilku dni miałam już za sobą trzy części, do końca więc została mi tylko jedna. Sięgnęłam po nią dość późno, bo dopiero kilka dni temu zakończyłam czytanie. Skusiła mnie promocja w jednej z księgarń – i tak oto wróciłam do domu bogatsza o „Powrót do Wiecznej Nocy”.
Tytułowa Wieczna Noc to szkoła dla wampirów, pomagająca im w przystosowaniu się do życia w danych warunkach i epoce. Ich funkcjonowanie w normalnym świecie ma dla nich być łatwiejsze, gdyż mają szansę na przebywanie w towarzystwie ludzi, którzy niczego nieświadomi również pobierają nauki w tejże szkole. Nasi główni bohaterowie to Bianca i Lucas, dwójka która pomimo iż żywi w stosunku do siebie wielką miłość – nigdy nie powinna być razem. Tutaj pojawia się element przewidywalności, ponieważ jak łatwo jest się domyślić, są ze sobą. Uczucie łączące ich, pomimo swego niewątpliwego piękna chwilami aż przeraża swą słodkością. Autorka jednak nadrabia to swoim stylem, który bez wątpienia określić można ciekawym i wciągającym. Plusem jest również umiejętność budowania napięcia, którą dane nam jest zauważyć już od końca poprzedniej części. Akcja dość prężnie brnie do przodu, nie mamy więc zbyt wiele czasu na zastanawianie się, czy już tym bardziej na nudę.
Plusem jest również wykreowanie dość ciekawych, żywych bohaterów z którymi łatwo możemy się utożsamić. Moim faworytem praktycznie od początku był Balthazar. Jego dość intrygująca historia zaciekawiła mnie od samego początku. Podobne odczucia miałam odnośnie wszystkich postaci powiązanych z historią zjaw. I szczerze mówiąc, naprawdę zaskoczyło mnie rozwinięcie wątku Christophera. Snułam różne domysły i przewidywania, acz w tym jednym przypadku nie byłam nawet bliska prawdy.
Cały wątek miłosny był dla mnie nieco zbyt nudny. Przez cały przebieg związku głównych bohaterów nie zaskoczyło mnie dosłownie nic. Zakończenie również wydaje mi się nieco zbyt przesłodzone, liczyłam na nieco większy rozlew krwi i poziom dramatyzmu. Myślę jednak, że pozytywne zakończenie pasuje do tej historii.
Okładka jest nie powala, jest estetyczna, acz i tak widać pewną poprawę w stosunku do poprzednich części. Jeśli natomiast chodzi o błędy – jakieś się pojawiły, choć nie było ich na tyle dużo by raziły podczas czytania. W oczy jednak razi czerwony napis usytuowany w lewym górnym rogu, głoszący iż sama autorka „Pamiętników Wampirów” była pod wrażeniem. Osobiście nie przepadam za podobnymi chwytami marketingowymi, rażą mnie w oczy na równi z podpinaniem się pod sukces innych powieści.
Miałam duży problem z wystawieniem tejże powieści oceny. Jest ciekawa, jednak nie powala na kolana. Cała seria początkowo wywarła na mnie całkiem dobre wrażenie i ostatnia część tylko przypieczętowała moje uczucia. Polecam twórczość Claudii Gray wszystkim, którzy chcą odbyć podróż do Wiecznej Nocy i liczą na małą dawkę napięcia.

Ocena:  6/10

niedziela, 19 sierpnia 2012

Ballada. Taniec mrocznych elfów - Maggie Stiefvater


Tytuł: Ballada. Taniec mrocznych elfów
Autor: Maggie Stiefvater
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Illuminatio

Okładka mówi: James Morgan został obdarzony prawie nieziemskim talentem muzycznym, który przyciąga Naulę - tajemniczą dziewczynę należącą do krainy Faerii. 
Inni mieszkańcy Faerii nie patrzą jednak na to zbyt przychylnym okiem. Wkrótce nadchodzi Halloween - dzień zmarłych - a James będzie musiał zmierzyć się z Królową Elfów oraz rogatym królem umarłych, aby ocalić Naulę i własną duszę.


Moja opinia:
Z twórczością Maggie Stiefvater miałam okazję zetknąć się już wcześniej podczas lektury „Drżenia”. Z dość pozytywnym nastawieniem zabrałam się więc za czytanie już kolejnej serii tejże autorki.
James Morgan – najlepszy dudziarz młodego pokolenia został obdarzony niesłychanym talentem, który niestety przyciąga do niego ludzi z krainy Faerii. W tym także Nualę.
Nuala trudni się wykradaniem śmiertelnikom ich lat i dusz, żeruje na twórczej energii aż do momentu ich śmierci. Po jakimś czasie ta dwójka zbliża się do siebie.
„Ballada – taniec mrocznych elfów” jest drugą i za razem ostatnią częścią tego jakże krótkiego cyklu. Osobiście nie miałam do tej pory okazji, by przeczytać część pierwszą, myślę jednak że potencjalny czytelnik może się bez tego obejść. Całość wydarzeń opisywana jest na przemian z perspektyw dwóch postaci – Jamesa i Nuali. Dzięki temu mamy świetny wgląd w ich osobiste przeżycia oraz przemyślenia, wielu rzeczy możemy się dowiedzieć. Pomiędzy rozdziałami zamieszczone są również krótkie smsy od Dee, które nie zostały wysłane.
Po przeczytaniu innych powieści tej autorki narobiłam sobie, może nieco zbyt wygórowanych nadziei względem „Ballady”. Jest ona co prawda napisana językiem prostym, zrozumiałym dla każdego, dość przyjemnym. Brakowało mi tam jednak tego czegoś, co zatrzymałoby mnie przy powieści na wiele długich godzin i wciągnęło mnie do świata mrocznych elfów bez reszty. Na tle innych powieści wypada raczej przeciętnie. Myślę, że autorka nie wzniosła się tutaj na szczyt swoich możliwości literackich, a szkoda.
Wracając do spraw typowo wizualnych – okładka niestety nie należy do najpiękniejszych jakie w życiu widziałam. Patrząc na nią w nocy można się wręcz przerazić. Ilustracji jako takich nie ma, jedynie pierwsze dwie strony tworzą coś na rodzaj drugiej okładki, notabene ładniejszej od tej właściwej. Jakość korekty jest raczej dobra, w trakcie czytania nie dopatrzyłam się żadnych błędów czy też literówek.
Elementem zasługującym na największy plus jest według mnie kreacja bohaterów, którzy są dość ciekawi, wyraziści, posiadają sporo cech indywidualnych i nie zlewają się w jedną całość. Każdy z nich ma cechę odznaczającą go na tle innych. 
Gdyby nie fakt, że wygrałam „Balladę” w jednym z blogowych konkursów, nie jestem pewna czy sięgnęłabym po nią tak szybko.
Ogólnie rzecz biorąc, powieść ta nie należy do dzieł wybitnych. Jest raczej miłym przerywnikiem od nieco bardziej skomplikowanych i złożonych lektur. Polecam ją wszystkim fanom twórczości Maggie Stiefvater, oraz tym którzy chwilowo nie mają niczego bardziej ambitnego pod ręką.

Ocena:  5/10

         ***
W ramach dodatkowej informacji chcę Wam powiedzieć, że od dzisiejszego popołudnia funkcjonuje fanpage mojego bloga na facebooku. Zapraszam!
https://www.facebook.com/KochamyCzytanie