sobota, 12 stycznia 2013

Liebster Blog Award

Witajcie!
Już po raz kolejny w swojej blogowej 'karierze' nominowana zostałam do zabawy Liebster blog award! Na początek przybliżę może nieco, na czym to wszystko polega. Dodam jeszcze, że zostałam do tego zaproszona przez Meredith
Zasady zabawy: 
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie możesz nominować osoby, która cię nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.
Pytanie jakie otrzymałam :
1. Czy masz swoje ulubione miejsce w którym lubisz spędzać czas?
 Mam, nawet kilka. Ale najbardziej lubię pewne miejsce bardzo odległe od innych domów, gdzie jest już tylko las, wszechobecne pola i przepiękne widoki. Swoją drogą muszę znów się tam wybrać, dawno tego wszystkiego nie oglądałam. Zbyt dawno.
2. Jaki gatunek książek najczęściej czytasz?
Fantasy, paranormal romance i kryminały - choć te ostatnie recenzuję rzadziej w porównaniu do dwóch wcześniejszych.
3. Twoja ulubiona piosenka?
Nie mam jednej. Ale najbardziej lubię : Soilwork - As We Speak, Nickelback - Holding on to heaven, Ed Sheeran - Lego house, Hobbie Stuart - Flying by the sun.
4. Jeśli mógłbyś/mogłabyś zrobić coś szalonego, co by to było?
Skok ze spadochronem! Zawsze mi się marzył. I jeszcze jazda nowym kawasaki ninja jakieś 120 km/h co najmniej.
5. Czy masz jakieś hobby?
No jasne! Czytam książki, recenzuję je, rysuję, maluję, tworzą dziwne rzeczy (tak, mam pociąg do handmade'u), kiedyś pisałam opowiadania, od czasu do czasu gram na gitarze, piszę listy (to w sumie też moje wielkie hobby!), sama uczyłam się hiszpańskiego (do tego chcę wrócić, bardzo to lubiłam).
6. Twoje ulubione dzieło sztuki?
Podróżnik po morzu chmur - Caspar David Friedrich. 
7. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Nie mam jednego wielkiego. Powiedzmy, że jest nim to, by spełniły się wszystkie mniejsze.
8. Jaki był Twój ulubiony przedmiot w szkole?
 Historia, język polski, język angielski.
9. Gdybyś miał/miała pieniądze by odwiedzić jakieś miejsce na świecie, jakie by to było?
Rosja! Norwegia, Szwecja, Hiszpania, Japonia, Chiny, Australia, Nowa Zelandia, no i Czechy (znów!).
10. Ulubiona bajka z dzieciństwa?
To w zasadzie nie bajka, a anime - Dragon Ball.
11. Jaka jest Twoja ulubiona książka, jaki jest Twój ulubiony film?
Hm, nie miałam chyba jeszcze w rękach takiej książki, która poruszyłaby mnie na tyle mocno by stać się najważniejszą i ulubioną, ale powiedzmy że można tym mianem określić "Miasto Kości". A film? Nie mam.
A do zabawy zapraszam :

Pytania dla Was: 
1. Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
2.Co skłoniło Cię do stworzenia własnego miejsca w sieci?
3. Ulubiona książka?
4. Masz hobby?
5. Lubisz góry?
6. Gdzie najbardziej chciałabyś pojechać?
7. Największe marzenie/marzenia?
8. Jesteś szczęśliwa?
9. Prowadzisz dziennik/pamiętnik?
10. Twoje ulubione danie?
11. Jakiej muzyki słuchasz najchętniej?

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Finale - Becca Fitzpatrick


Tytuł: Finale
Autor: Becca Fitzpatrick
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Otwarte

Okładka mówi:
Nora jeszcze nigdy nie była tak pewna swej miłości do Patcha. Upadły czy nie, to on jest tym jedynym. I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ta dwójka stanowi dla siebie śmiertelne zagrożenie, dziewczyna nie ma zamiaru rezygnować z ukochanego. Teraz muszą połączyć siły, by stoczyć ostateczną walkę o życie.

Moja opinia:


Becca Fitzpatrick dla pisarstwa rzuciła pracę w służbie zdrowia. "Szeptem" to jej pierwsza książka. Od razu po premierze znalazła się na liście bestsellerów "The New York Times". Becca pracuje już nad kontynuacją przygód Nory, a w wolnych chwilach oddaje się swoim pasjom: uprawia jogging, kupuje buty i ogląda seriale kryminalne.
Moje pierwsze spotkanie z autorką nastąpiło już kilka lat temu, niedługo po premierze „Szeptem”. Skuszona wieloma pozytywnymi i piękną okładką – skusiłam się na jej kupno. Bardzo zadowolona po przeczytaniu sięgałam po coraz to kolejne części serii, aż dotarłam do „Finale” która jednocześnie jest czwartą i ostatnią.
Wszystko zaczyna się w momencie, w którym Nora musi stanąć na czele nefilskiej armii, co jest dla niej zadaniem traumatycznym, trudnym i niebywale stresującym. Wypełnienie przysięgi jednak zobowiązuje. Jeśli natomiast chodzi o związek dwójki naszych głównych bohaterów – z wielu powodów muszą się ukrywać, ponieważ jest to jedynym wyjściem prowadzącym do ich spokoju.
Oprócz czwórki naszych dobrze już znanych bohaterów (mam tu na myśli Norę, Patcha, Vee oraz Scotta) przez powieść przewija się całkiem sporo zarówno już nam znanych drugoplanowych postaci, jak i kilka nowych. Jedną z kluczowych ról w końcówce tej historii odgrywa Dante, szkolący nową przywódczynię nefilów do godziwego pełnienia nowej funkcji.
Pierwsza rzecz, która praktycznie od razu rzuciła mi się w oczy i przy tym zasługuje na wielką pochwałę jest akcja. Rozwija się naprawdę dynamicznie, szybko, nie mamy zbyt wiele czasu na zastanawianie się lub nudę przy czytaniu. Nie dość, że dzieje się sporo – to jest to ciekawie opisane, wciągające. Kiedy już wchłoniemy się w lekturę, naprawdę ciężko jest się od niej oderwać, czego sama doświadczyłam na własnej skórze przeżywając kilka bezsennych nocy wypełnionych czytaniem przy słabym świetle.
Styl autorki jest ciekawy, jedynym mankamentem może być jeden z elementów narracji pierwszoosobowej – mianowicie przemyślenia głównej bohaterki, które chwilami sprawiały, że miałam ochotę rzucić książką w ścianę.
Podczas czytania wiele razy zmieniałam zdanie na temat powieści. W dodatku czytałam ją wyjątkowo długo, jeśli przyrównamy ten czas do mojego zwykłego tempa czytelniczego. Brnęłam przez nią kawałek po kawałku, od dnia premiery aż do dnia dzisiejszego. Na widok ostatniej strony zrobiło mi się wręcz smutno, ponieważ przywiązałam się do bohaterów, polubiłam zarówno ich jak i całą historię. Ale cóż, wszystko musi mieć swój koniec – a najważniejsze jest, by nastąpił on we właściwym momencie i myślę, że tu tak właśnie się stało. Jedną z największych zalet są okładki przywodzące wzrok, tajemnicze, intrygujące.
Zakończenie jest zadowalające, muszę jednak przyznać, iż jednego jego elementu się spodziewałam. Pozostałe natomiast mnie zaskoczyły.
W podsumowaniu odniosę się do całej serii, która jak każda inna ma swoje zarówno lepsze jak i gorsze fragmenty. Nie jest to co prawda literatura górnolotna, a głównym wątkiem jest tu ten miłosny, myślę jednak, że cała seria jest warta uwagi. Można przy niej ciekawie spędzić czas, rozerwać się, odstresować. Będę bardzo miło wspominać spotkanie z twórczością Beoci Fitzpatrick i z pewnością sięgnę po kolejne powieści jej autorstwa. Wystawiam więc uczciwą siódemkę i polecam wszystkim, którzy jeszcze nie mieli jej w swoich rękach.


Ocena: 7/10

niedziela, 6 stycznia 2013

Nieco spóźnione roczne podsumowanie

Witajcie!
Po dłuższym zastanowieniu postanowiłam jednak dodać podsumowanie. Tak więc - w ciągu minionego roku napisałam :
  • 44 posty
  • Liczba wejść z 100 wzrosła do ponad 12500 
  • Zaczynałam od trzech obserwatorów, od tego czasu jednak ich liczba wzrosła do 98 (może już niedługo będzie równe 100?)
  • Przeczytałam 68 książek i ukończyłam wyzwanie '52 książki' 
  • Założyłam fanpage bloga na facebooku, który rozwija się dość powoli, ale jednak!
  • Napisaliście 442 komentarze


Najlepsze książki przeczytane przeze mnie w tym roku:


Największe rozczarowania minionego roku:


Najdziwniejsze hasła z google, które sprowadziły czytelników na mojego bloga :
  • harry potter postacie - Hm, u mnie nie ma chyba nawet recenzji Harrego.
  • lucy christopher kiedy sie urodziła? - przykro mi, również nie wiem ;)
  • 50 twarzy greya z narracją christiana - A to tam była narracja Christiana?
  • cztery metry nad niebem - to mnie najbardziej rozbawiło! Czytelniku, pomyliłeś się tylko o metr ;)
  • pacz szeptem - A to również według mnie jedno z zabawniejszych haseł.



 Zakładając tego bloga marzyłam o tym, by pisać tak świetne recenzje jak niektórzy z Was. Z perspektywy czasu widzę, że moje oczekiwania były wtedy nieco zbyt wygórowane. Mimo wszystko jednak myślę, że trochę się rozwinęłam. Od tamtego czasu przebyłam naprawdę długą drogę, a wiele pracy jeszcze przede mną! Blogowanie wciągnęło mnie jednak na dobre i stało się moim hobby, tak więc myślę że jeszcze wiele takich podsumowań przede mną.
Dziękuję również Wam wszystkim za komentarze, odwiedziny... To zawsze dawało mi większą motywację do pisania!

sobota, 5 stycznia 2013

Ciemniejsza strona Greya - Erika Leonard


Tytuł: Ciemniejsza strona Greya
Autor: Erika Leonard
Liczba stron: 632
Wydawnictwo: Sonia draga

Okładka mówi: Młodziutką studentkę Anę Steele i charyzmatycznego miliardera Christiana Greya połączył niecodzienny układ, który z czasem przerodził się w coś znacznie głębszego. Jednak demony Greya zwyciężyły, Ana zerwała uzależniający związek i zajęła się karierą.

Moja opinia:


Erika Leonard (znana jako E.L James) jest kierownikiem telewizyjnym, żoną oraz matką dwójki dzieci. Mieszka w Londynie. Od wczesnego dzieciństwa marzyła o pisaniu historii, które podbiją serca czytelników. Jednak musiała odłożyć te marzenia i skupić się na rodzinie i swojej karierze. W końcu zdobyła się na odwagę i napisała swoją pierwszą powieść, Fifty Shades of Grey.
Po przeczytaniu części pierwszej tej serii stwierdziłam, że i tym razem nie odpuszczę sobie i doczytam ją do końca. Pełna wewnętrznej niechęci zabrałam się za „Ciemniejszą stronę Greya”. Wszystko wcześniej skończyło się w momencie, gdy Ana odeszła od Christiana. Pięć dni później ten namawia ją na spotkanie i oczywiście ku zaskoczeniu wszystkich – wracają do siebie! Tym razem jednak Grey gotów jest porzucić swoje zamiłowanie do zabaw sado-maso, byleby tylko zatrzymać ukochaną przy sobie.
„Stoję przed nim naga i pozbawiona wstydu i wiem, że jest tak dlatego, iż on mnie kocha. Nie muszę się już chować. Christian nic nie mówi, jedynie patrzy. Widzę jego pożądanie, wręcz uwielbienie, i coś jeszcze, siłę jego pragnienia – siłę jego miłości do mnie.”
Jeśli chodzi o bohaterów – nie mamy tu zbyt wielu zmian w stosunku do części poprzedniej. Nasz główny bohater męski stara się zmienić swoje upodobania, staje się też jednak dużo bardziej zazdrosny, zaborczy. Chciałby kontrolować wszystko. Cóż więc na to Ana? Teoretycznie się stara, w praktyce jednak zbyt wiele nie robi. Za to z wielką lubością jako narratorka relacjonuje nam wszystkie szczegóły swojej garderoby, posiłków i innych równie interesujących rzeczy. Jeśli ktoś miał nadzieję, że w tej części cokolwiek się zmieni – niestety się rozczarował. Scen erotycznych jest całkiem sporo, ba – ma się wręcz wrażenie że autorka wkłada je gdzie tylko się da. Są one jednak raczej schematyczne, słabo pobudzają wyobraźnię. A okrzyki bohaterów? Nie uległy zmianie i wciąż są takie same, jak w poprzedniej części. Jeśli ktoś już czytał – będzie wiedział co mam na myśli.
Owych scen BDSM, których moglibyśmy spodziewać się po powieści rozpętującej ‘prawdziwe szaleństwo’ jest wyjątkowo niewiele, a i te nie należą do zbyt zaskakujących.
„Uśmiecha się szeroko. Pudełko zawiera mały, drewniany helikopter z dużym, napędzanym słonecznie śmigłem. Otwiera je. - Napędzany energią słoneczną- mamrocze.- Wow.- I zanim mogę się obejrzeć, siedzi na łóżku i składa go. Robi to szybko i podnosi do góry kładąc na swojej dłoni. Niebieski, drewniany helikopter. Spogląda w górę, na mnie i obdarowuje swoim wspaniałym, amerykańsko- chłopięcym uśmiechem...”
Cóż jeszcze może nasunąć się nam w trakcie czytania? Po pierwsze – autorka nie umie budować napięcia. Jeśli już jednak pojawi się jakiś moment, gdzie możemy być niepewni o przyszłość, od razu wszystko się wyjaśnia żebyśmy nie musieli się za bardzo denerwować.
Jak możemy się spodziewać praktycznie od początku, wszystko z reguły kończy się dobrze.
Styl w porównaniu do części poprzedniej nie uległ zbyt wielkiej zmianie, ba – nie widzę żadnej różnicy. Wciąż zasypywani jesteśmy najróżniejszymi przemyśleniami Any, opisami podstawowych czynności, ubioru, nie mogło zabraknąć również jej ‘wewnętrznej bogini’. Podczas czytania nie mogłam opanować ciągłego odruchu przewracania oczami.
Reasumując – „Ciemniejsza strona Greya” jest lekturą raczej niższych lotów. Kiedy już się wciągniemy, czytanie staje się wręcz przyjemne i po jakimś czasie przestajemy zwracać uwagę na te wszystkie szczegóły które z początku irytują. Łatwo możemy domyślić się zakończenia, nie ma tam kompletnie nic zaskakującego. A najzabawniejsza w tym wszystkim jest postawa Any : „Zmienię złego chłopca w dobrego za pomocą ogromu mojej miłości!”.
Czytając opis tejże powieści nie mogłam opanować rosnącego we mnie zdziwienia. Wywołuje szaleństwo? Kobiety szaleją na jej punkcie? Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić.
Ale cóż, polecam ją przede wszystkim tym którzy już mają za sobą pierwszą część i tak jak ja nie lubią porzucania serii w trakcie, oraz tym którzy liczą jedynie na kilka przyjemnych chwil i nie są w stanie zrazić się wszystkimi opisanymi przeze mnie wadami.


Ocena:  4/10